Facebook Google+ Twitter

Polonia nadal liderem. Legia i Arka gromią

W szóstej kolejce polskiej Ekstraklasy piłkarskiej obyło się bez wielkich niespodzianek. Swoje mecze pewnie wygrały m.in. Polonia Warszawa, Wisła Kraków, Legia Warszawa, Arka Gdynia.

Polonia Warszawa - Ruch Chorzów / Fot. PAP PRZEMEK WIERZCHOWSKIKolejny tryumf "Czarnych Koszul" sprawił, że podopieczni Jacka Zielińskiego nadal mogą cieszyć się z prowadzenia w ligowej tabeli. Bardzo dobrze spisały się Arka Gdynia oraz Legia Warszawa, która zaczyna powracać do bardzo dobrej formy. Dla Legionistów bramkę zdobył Piotr Giza, którego nie chciano w Cracovii. Trener "Pasów" Stefan Majewski nie stawiał na niego, a pomocnik zrewanżował mu się w piątkowy wieczór, pakując piłkę do siatki swojego poprzedniego klubu.

Lech Poznań i Wisła Kraków, mające za sobą czwartkowe potyczki w Pucharze UEFA także okazały się lepsze od swoich rywali. Szkoda, że Robert Lewandowski nie strzelił dla "Kolejorza" kolejnej bramki, bo miał ku temu okazję. Oby jego nieskuteczność nie trwała długo, a w następnych meczach lepiej spisywał się w polu karnym przeciwnika. Inaczej reprezentacja Polski nie będzie miała z niego pożytku.

Cracovia – Legia Warszawa 0:3 (45’ Roger, 61’ Chinyama, 90+2’ Giza)

Tuż przed 20. minutą spotkania Roger Guerreiro oraz Wojciech Szala byli bliscy pokonania Marcina Cabaja. Ten drugi uczyniłby to przypadkowo, ponieważ chciał dośrodkować, a sprawił problemy bramkarzowi Cracovii. Brazylijczyk z polskim paszportem trafił do siatki w 45. minucie, wcześniej mijając Cabaja. Roger również miał udział przy drugim golu dla Legii. Piłka zmierzała do bramki rywala, lecz kolega z drużyny Takesure Chinyama chciał się upewnić, że w niej się znajdzie. W doliczonym czasie gry swój poprzedni klub dobił Piotr Giza, strzelając z dystansu. Legia była drużyną o wiele lepszą niż Cracovia, która przeprowadziła zaledwie jedną sytuację podbramkową. Okazałe zwycięstwo cieszy, lecz nie obyło się bez strat. W 72. minucie Paweł Nowak zaatakował Sebastiana Szałachowskiego. Legionista ma złamaną nogę i na pewno nie zagra przez kilka miesięcy.

Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław 1:2 (55’ Brzęczek – 59’ Szewczuk, 64’ Celeban)

To był pierwszy mecz Henryka Kasperczaka w roli szkoleniowca Górnika. Były trener krakowskiej Wisły prowadzi zajęcia z zabrzanami od wtorku. Początek starcia należał do gości, by z czasem inicjatywę przejęli gospodarze. Pod koniec pierwszej połowy Przemysław Pitry trzykrotnie spróbował pokonać Wojciecha Kaczmarka, raz nawet to się udało, lecz arbiter odgwizdał przewinienie napastnika Górnika. Po przerwie sytuacja na boisku była podobna do tej z końcowych minut pierwszej części gry. Gospodarze przeważali, by w końcu udokumentować to golem. Jerzy Brzęczek celnie uderzył sprzed pola karnego. Stracona bramka poderwała podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza, którzy wyrównali cztery minuty po trafieniu Brzęczka, a konkretnie uczynił to Tomasz Szewczuk, wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego. Pięć minut później było już 1:2. Śląsk wyszedł na prowadzenie, strzelając po takiej samej sytuacji, co przy pierwszym golu, tyle, że wrzutkę Sebastiana Mili wykorzystał Piotr Celeban. Górnicy starali się wyrównać, ale z ich chaotycznych ataków nic już nie wynikło.

Odra Wodzisław – Polonia Bytom 4:1 (44’ Małkowski, 53’ Korzym, 61’ 75’ Aleksander – 90’ Podstawek)

Kluczowym momentem dla całej sobotniej konfrontacji była sytuacja z 40. minuty, kiedy to przed polem karnym Marcin Komorowski popychał Jana Wosia, który wychodził z piłką do dogodnej sytuacji podbramkowej. Sędzia pokazał Komorowskiemu czerwoną kartkę, przez co Polonia musiała grać w dziesiątkę. Rzut wolny po faulu na Wosiu zamienił na gola Maciej Małkowski. Do przerwy było 1:0, lecz po niej bytomianie byli ofiarami kanonady. Osiem minut po wznowieniu gry z linii pola karnego trafił Maciej Korzym. Należy zaznaczyć, że fatalną interwencję zaliczył bramkarz Michal Pesković. Kolejne dwa gole zdobył Arkadiusz Aleksander i ponownie Słowak nie popisał się przy nich. Honorową bramkę dla Polonii strzelił Grzegorz Podstawek, wykorzystując błąd obrony.

GKS Bełchatów – Lechia Gdańsk 1:0 (73’ Jarzębowski)

W pierwszej połowie przeważali goście. Niestety nie udokumentowali tego golem, choć było bardzo blisko. Marcin Karczmarek z 20 metrów trafił w poprzeczkę „świątyni” Krzysztofa Kozika. Na chwilę przed przerwą Carlo Costly mógł dać prowadzenie gospodarzom, lecz stojąc sześć metrów przed bramką, nie wykorzystał podania Piotra Kulisa. W drugich 45 minutach GKS przeprowadził więcej akcji, po jednej z nich bełchatowianie wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do ostatniego gwizdka sędziego. 17 minut przed zakończeniem meczu Tomasz Jarzębowski wykorzystał centrę z rzutu wolnego Łukasza Garguły. Niedługo później również Costly umieścił piłkę w siatce, lecz jego gol nie został uznany, ponieważ Honduranin był na spalonym.

Polonia Warszawa – Ruch Chorzów 3:0 (53’ Mynar, 68’ 86’ (karny) Gajtkowski)

„Czarne Koszule” dały zaskoczyć się w pierwszych minutach Piotrowi Ćwielongowi, lecz zawodnik Ruchu nie trafił do bramki Sebastiana Przyrowskiego. Po tej sytuacji warszawianie grali już tylko lepiej, lecz na pierwszego gola przyszło im poczekać do 53. minuty, kiedy Radek Mynar świetnym uderzeniem z 16 metrów pokonał Krzysztofa Pilarza. W 66. minucie Krzysztof Gajtkowski zmienił Daniela Mąkę, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Chwilę później po raz pierwszy wpisał się na listę strzelców, uderzając z narożnika pola bramkowego. Następnie zdobył gola z rzutu karnego po faulu Wojciecha Grzyba na Marku Sokołowskim. To było pewne i zasłużone zwycięstwo Polonii, która zaprezentowała się o wiele lepiej niż mało widoczna ekipa „Niebieskich”.

Lech Poznań – Piast Gliwice 1:0 (14' Tanevski)

Nieporadność napastników Lecha była porażająca. Robert Lewandowski mylił się na potęgę, nie takiej formy oczekuje się od reprezentanta Polski. W 24. minucie przeszedł sam siebie, gdy w prostej sytuacji uderzył obok słupka na niemal pustą bramkę. Na szczęście 10 minut wcześniej Zlatko Tanevski wykorzystał dośrodkowanie Piotra Reissa z rzutu wolnego. Popularny "Reksio" zmarnował dogodną sytuację w 50. minucie, gyd znalazł się sam na sam z Grzegorzem Kasprzikiem. Lechici powinni strzelić więcej bramek, lecz zapewne cieszy ich fakt, iż zanotowali kolejny komplet punktów.

Arka Gdynia – ŁKS 4:0 (27' Pietroń, 51' Trytko, 74' Ława, 90+3' Nawrocik)

Gdynianie dosłownie zmiażdżyli łódzką ekipę. W pierwszej połowie Bogusław Wyparło popisał się świetną interwencja, gdy w ostatniej chwili wybił piłkę z linii bramkowej, lecz w 27. minucie przy strzale Marcina Pietronia nic nie zrobił. Zawodnik Arki uderzył piłkę z bardzo ostrego kąta, sam po meczu przyznał, że chciał dośrodkować. Na następne gole przyszło czekać do drugiej połowy. Bramki zdobywali kolejno Przemysław Trytko, Bartosz Ława (ładny strzał z 18 metrów) oraz Damian Nawrocik. Czesław Michniewicz pokazał, że jego drużyna gra skutecznie. Ciekawe, co zrobi w sobotę, gdy przyjdzie jej się zmierzyć z Wisłą Kraków.

Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków 0:2 (25' Cantoro, 83' Boguski)

Pierwszą groźną akcję przeprowadziła Wisła, a mógł ja skutecznie zakończyć Paweł Brożek, lecz z ostrego kąta nie zdołał pokonać Piotra Lecha. Król strzelców sezonu 2007/2008 nie wpisał się na listę strzelców w tym spotkaniu. Uczynił to Mauro Cantoro, który uderzył na bramkę z pierwszej piłki po podaniu Wojciecha Łobodzińskiego. Trafienie z linii pola karnego można uznać za jedną z najładniejszych bramek 6. kolejki. Na dalszy przebieg meczu miała wpływ sytuacja z 35. minuty, kiedy to Tomas Pilar otrzymał drugą żółtą kartkę. Gospodarze mieli ciężkie zadanie, ponieważ zwycięstwo w niedzielę byłoby istnym cudem. Nie strzelili bramki, na dodatek stracili kolejna w 83. minucie. Rafał Boguski pokonał Piotra Lecha po asyście Pawła Brożka. W doliczonym czasie gry Jaga miała sytuację na zdobycie kontaktowej bramki, lecz jej nie wykorzystała.

Plusy:

Roger Guerreiro. Brazylijczyk z polskim paszportem prezentuje się coraz lepiej. Czy to oznacza powrót do formy z Euro? W piątek dał prowadzenie Legii, przy drugim golu asystował.

Tomasz Szewczuk. Jego szybki wyrównujący gol dał sygnał kolegom z drużyny, by częściej atakowali defensywę Górnika. Ostatecznie Śląsk wygrał 2:1.

Zlatko Tanevski. Obrońca Lecha Poznań zapewnił swojej drużynie zwycięstwo, wyręczając nieskutecznych napastników.

Minusy:

Michal Peskovic. Bramkarz Polonii Bytom w sobotę dał sobie strzelić cztery gole. Przy trzech z nich mógł zainterweniować lepiej, niż to uczynił.

Tomas Pesir. Zawodnik Jagielloni Białystok dostał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, co uniemożliwiło Jadze osiągnięcie choćby remisu w spotkaniu z Wisłą.

ŁKS i Cracovia. Bardzo słaba postawa tych drużyn w meczach minionego weekendu. Krakowski klub grał bezbarwnie i przegrał z Legią 0:3, łodzianie, także po niesatysfakcjonującym występie, ulegli Arce Gdynia 0:4.

Bohater:

Krzysztof Gajtkowski. Zastąpił Daniela Mąkę w drugiej połowie starcia z Ruchem Chorzów, a chwilę później zdobył gola na 2:0, by następnie przypieczętować zwycięstwo Polonii, wykorzystując rzut karny.

Antybohater:

Marcin Komorowski. Czerwona kartka dla obrońcy Polonii Bytom ułatwiła odniesienie zwycięstwa przez Odrę Wodzisław.

Bramka kolejki:

Uderzenie Radka Mynara. Czeski obrońca zapędził się pod pole karne rywala, by z jego linii pokusić się o strzał. Mynar potężnie kropnął w róg bramki strzeżonej przez Krzysztofa Pilarza.

Kontrowersje:

Tylko żółta kartka? Paweł Nowak sfaulował Sebastiana Szałachowskiego, przez co ten drugi ma złamaną nogę. Gracz Cracovii, który powinien wylecieć z boiska za atak z tyłu na nogi, został potraktowany pobłażliwie przez sędziego Mariusza Żaka.

Pitry faulował? Gol napastnika Górnika Zabrze powinien zostać uznany, lecz arbiter dopatrzył się przewinienia tego piłkarza. Razem z Dariuszem Sztylką, który go trzymał za rękę, padł w polu karnym.

Karny dla Lecha. "Kolejorz" został niemile potraktowany przez sędziego Piotra Pielaka. W samej końcówce spotkania nie zauważył faulowanego w polu karnym Semira Stilicia. Dobrze, że ta decyzja nie miała wpływu na końcowy rezultat.

Statystyki:

W spotkaniach szóstej kolejki padły 22 gole, najwięcej Wodzisławiu, gdzie Odra pokonała 4:1 Polonię Bytom. Średnia na mecz: 2,75.

Sędziowie pokazali 24 żółte kartki. Najwięcej w Białymstoku (5) podczas starcia Jagi z Wisłą. Średnia na spotkanie: 3. Nie było się bez czerwonych kartoników. Dwaj zawodnicy zostali nimi ukarani.

Łącznie 52600 widzów obejrzało na stadionach osiem spotkań szóstej kolejki. Najwięcej w Poznaniu (15000) w meczu Lecha z Piastem. Średnia na spotkanie: 6575.

Seriale:

Sebastian Przyrowski niepokonany od 343 minut. Ostatnim piłkarzem, który trafił do siatki bramkarza Polonii Warszawa jest Mariusz Mowlik (ŁKS). Uczynił to z rzutu karnego w spotkaniu trzeciej kolejki, które zakończyło się zwycięstwem 2:1 „Czarnych Koszul”. Jeszcze lepiej spisuje się inny zawodnik mający za zadanie łapać wszystko, co leci między słupki. Jan Mucha z Legii Warszawa ostatni raz został pokonany w drugiej serii spotkań. Był to przegrany 0:2 (dwa gole Arkadiusza Aleksandra) mecz z Odrą Wodzisław. Mucha nie stracił gola od 424 minut. Dobra postawa bramkarza przyczyniła się do czwartego pod rząd ligowego zwycięstwa Legii.

Porażka Ruchu Chorzów z warszawską Polonią sprawiła, że „Niebiescy” nie wygrali od ośmiu wyjazdowych meczów. Słabo poza własnym obiektem spisuje się również Lechia Gdańsk. Jeszcze nie odniosła wyjazdowego zwycięstwa w tym sezonie. Do tych dwóch drużyn dołączyła Polonia Bytom, która ma na swoim koncie cztery porażki z rzędu odniesione poza swoim stadionem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Myślałem nad tym, by Lewandowskiemu dać minusa, lecz tego nie zrobiłem, ponieważ jeden słaby mecz może się trafić każdemu zawodnikowi. Byleby chłopak nie powtórzył swoich wyczynów w następnej kolejce;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja bym na minus ocenił Lewandowskiego, bo miał dwie sytuacjestuprocentowe, tylko przyłożyć szpadel i piłka w sieci, a się chłop nie przyłożył.

No i znowu ciężko było wybrać najładniejszą bramkę :) Małkowski mimo wszystko chyba ładniej strzelił, ale Mynar również ogarnął temat :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo Polska Liga ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo Śląsk!
Należy się plus:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale stara fotografia! :>

Co do Szałacha... "Okazało się, że ma pękniętą kość i może za dwa miesiące wróci."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niezła robota :) Plus się należy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.