Facebook Google+ Twitter

Polonia Warszawa liderem. Lech gromi Wisłę!

Współautorzy: Piotr Adamczyk

W najciekawszym spotkaniu tego weekendu Lech Poznań pokonał w Krakowie Wisłę. Mecz mógł się podobać. Potknięcie Wisły wykorzystała Polonia Warszawa, która została liderem rozgrywek.

Filip Ivanowski z Polonii / Fot. PAPPolonia Warszawa wygrała 4:0 ze swoją imienniczką z Bytomia i została liderem rozgrywek. Trzy punkty "Czarnym Koszulom" zapewnił Daniel Mąka, który w drugiej połowie pojawił się na placu gry.

Najciekawiej i tak było w Krakowie, gdzie spotkały się dwie drużyny reprezentujące nas w europejskich pucharach. Lech okazał się lepszy i rozbił "Białą Gwiazdę", aż 4:1. Bohaterem ponownie był Robert Lewandowski, który wyrasta na najjaśniejszą gwiazdę Ekstraklasy.

W innym ciekawym spotkaniu Legia Warszawa pokonała Arkę Gdynia. Choć podopieczni Czesława Michniewicza pokazali się z dobrej strony, to musieli obejść się smakiem i powrót do Gdyni na pewno nie był wesoły. Zawiedli kibice przy Łazienkowskiej. Na trybunach pojawiło się ich zaledwie około 5 tysięcy.
Logo Ekstraklasy. / Fot. Ekstraklasa SA
Z nie najlepszej strony pokazali się kibice Górnika Zabrze, którzy "nabroili" podczas derbów z Piastem Gliwice. Zgoła inaczej zachowali się fani Wisły, którzy mimo porażki swojej drużyny dzielnie dopingowali ją przez cały mecz.

ŁKS – Jagiellonia Białystok 1:0 (38’ Jarka)

W pierwszej połowie wszyscy obserwatorzy meczu byli świadkami wymiany ciosów, lecz trzeba przyznać, że nie stała ona na wysokim poziomie. Zawodnicy obu ekip razili nieskutecznością. 8. minuta przyniosła ciekawą sytuację, kiedy to Gabor Vayer trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Odgwizdano spalonego, jak się później okazało, niesłusznie. Goście przeważali, mieli więcej dogodnych okazji do zdobycia gola niż gospodarze, lecz to piłkarze z al. Unii wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca spotkania. W 38. minucie Dawid Jarka pokonał Piotra Lecha w sytuacji sam na sam. Tempo meczu osłabło w drugiej części gry, co pomogło ŁKS-owi w odniesieniu końcowego sukcesu.

Ruch Chorzów – Cracovia 2:0 (54’ Sobczak, 90+3’ Sobiech)


To była pierwsza konfrontacja Ruchu po rozwiązaniu kontraktu, za porozumieniem stron, z dotychczasowym szkoleniowcem Dusanem Radolskym. Tymczasowy trener Bogusław Pietrzak wywiązał się dobrze ze swoich obowiązków. Jego drużyna wygrała 2:0 z Cracovią, która popełniała dziecinne błędy w obronie. Przy pierwszym golu Marcin Sobczak stał niepilnowany w polu karnym, co znacznie ułatwiło mu umieszczenie piłki w siatce strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Drugie trafienie to zasługa bramkarza „Pasów”. Marcin Cabaj popełnił fatalny kiks, dzięki któremu Artur Sobiech ustalił wynik spotkania.

Śląsk Wrocław – GKS Bełchatów 2:1 (41’ 90+3’ Szewczuk – 78’ Drzymont)

Pierwszą groźną akcję przeprowadzili bełchatowianie. Łukasz Garguła świetnie dośrodkował do Carlosa Costly’ego, lecz ten nie zdobył gola (Honduranin przeniósł piłkę nad bramką). W 27. minucie boisko opuścił kontuzjowany Vuk Sotirović, w jego miejsce wszedł Tomasz Szewczuk, który okazał się bohaterem meczu. Najpierw w 41. minucie strzałem głową zdobył gola na 1:0, by w doliczonym czasie gry dać zwycięstwo gospodarzom (wcześniej w 78. minucie wyrównał Marcin Drzymont po dośrodkowaniu Garguły z rzutu rożnego).

Polonia Bytom – Polonia Warszawa 0:4 (65’ 87’ 89’ Mąka, 90+3’ Kaźmierowski)

Czerwona kartka dla Jacka Broniewicza niewątpliwie pomogła „Czarnym Koszulom” w odniesieniu zwycięstwa. Zawodnik bytomskiej Polonii wyleciał z boiska w 31. minucie, lecz dopiero na 25 minut przed końcem meczu warszawianie rozpoczęli festiwal strzelecki, którego głównym bohaterem był Daniel Mąka (trzykrotnie pokonał Michala Peskovicia), a gola na dokładkę w doliczonym czasie gry dołożył Szymon Kaźmierowski. Mecz stał na wysokim poziomie i z pewnością spodobał się każdemu widzowi, który go oglądał. Warto odnotować, że piłkarze Jacka Zielińskiego jeszcze trzy razy trafili do siatki, lecz w każdym przypadku odgwizdano spalonego. Warszawska Polonia wygrała zasłużenie, prezentując się z o wiele lepszej strony niż jej imienniczka z Bytomia.

Lechia Gdańsk – Odra Wodzisław 3:1(55’ Trałka, 73’ Rogalski, 89’ Buzała – 43’ Dudek)

Dwie czerwone kartki i trzy stracone bramki, to tym razem bilans wyjazdowy Odry Wodzisław. I choć do przerwy goście prowadzili 1:0, to nie udało im się wygrać tego spotkania. W drugiej połowie Lechia pokazała swój najlepszy futbol i swoje ofensywne walory. Bardzo dobrze spisywali się Maciej Kowalczyk i Marcin Karczmarek zakupieni przed sezonem z Odry. Bramka wyrównująca, to akcja debiutującego w lidze Bena Starosty i szczęśliwy „ping-pong” w polu karnym Odry zakończony szczęśliwie dla Gdańszczan. Na 2:1 pięknym strzałem podwyższył Maciej Rogalski. W końcówce gości dobił Paweł Buzała, a akcję przeprowadzili eks-koroniści, czyli Kowalczyk i Karczmarek. W międzyczasie czerwone kartki dostali Dariusz Dudek i Piotr Gierczak.

Legia Warszawa – Arka Gdynia 2:0 (70’ Chinyama, 86’ Radović)

Mimo, iż lepsze wrażenie po sobie zostawili zawodnicy Arki, to gospodarze cieszyli się z trzech punktów. Katem gości okazał się Miroslav Radović, który zaliczył bramkę i asystę, a mogło być jeszcze lepiej gdyby „Rado” wykorzystał sytuację „sam na sam”. W pierwszej połowie groźnie atakowali podopieczni Czesława Michniewicza, a po jednej z akcji w spojenie uderzył Marcin Wachowicz. Tuż przed przerwą kąśliwym strzałem popisał się jeszcze były zawodnik Legii, Bartosz Karwan. Druga połowa to niefrasobliwa gra Arki w defensywie. Przy bramce środkowi obrońcy nie pilnowali Chinyamy, który uderzył głową bardzo precyzyjnie. Chwilę później błąd popełnił Michał Łabędzki, lecz z jego prezentu nie skorzystał Radović. Jednak tuż przed końcem spotkania Serb już się nie pomylił i trafił do pustej bramki po bardzo koleżeńskim podaniu Sebastiana Szałachowskiego. Choć Legia nie błysnęła, to zdobyła kolejne punkty i ma ich tyle samo, co lider tabeli.

Górnik Zabrze – Piast Gliwice 1:0 (11’ Madejski)

Górnik wreszcie odniósł zwycięstwo, choć mogłoby być one jeszcze bardziej okazałe, bo zawodnicy z Zabrza zmarnowali rzut karny. Mecz był bardzo słaby i sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, obie drużyny zawiodły. Lecz dla gospodarzy najważniejsze jest to, że w końcu zdobyli komplet punktów. Być może teraz zaczną swój marsz w górę tabeli. Pierwszą bramkę dla Górnika w tym sezonie zdobył Piotr Madejski. A Piast już po raz trzeci w tym sezonie nie zdołał zdobyć bramki na obcym stadionie. Nie popisali się za to "kibice" gospodarzy. Przez ich zachowanie sędzia musiał przerwać mecz, a piłkarze powrócili na boisko dopiero po około dziesięciu minutach.

Wisła Kraków - Lech Poznań 1:4 (51' Boguski - 5' Murawski, 8' 58' Lewandowski, 40' Bandrowski)

Na stadionie Wisły doszło do ogromnej niespodzianki. Może nie samo rozstrzygnięcie, lecz wyniku już na pewno budzi ogromne emocje. Wisła bardzo rzadko przegrywa, tym bardziej na własnym boisku i to w takim wymiarze. Gospodarze zostali znokautowani już na początku meczu, najpierw piłkę do siatki posłał Rafał Murawski, a chwilę później po strzale Semira Stilicia, kierunek lotu piłki zmienił Robert Lewandowski i było 2:0. Przed przerwą podwyższył Tomasz Bandrowski. Po przerwie nadzieję na chociaż jeden punkt dał "Białej Gwieździe" Rafał Boguski, lecz szybko je rozwiał Lewandowski zdobywając swojego kolejnego gola. Lech pokazał świetny futbol i jeśli nadal będzie grał tak w ofensywie i poprawi swoją grę defensywną, to ten sezon może być dla "Kolejorza" przełomowy.
Pomocnicy Lecha Poznań, którzy dali popis dzisiaj w Krakowie. / Fot. Wojciech Kuchta / wikimedia
Bohater kolejki

Robert Lewandowski. Napastnik Lecha gra niesamowicie. Od początku sezonu jest w wysokiej formie, a w tej kolejce zaliczył dwie bramki i asystę w meczu z mistrzem Polski!

Antybohater

Marcin Cabaj. Bramkarzowi „Pasów” zdarzają się czasami straszne błędy i ponownie taki „klops” zdarzył się w spotkaniu z Ruchem. „Podał” Arturowi Sobiechowi, który umieścił piłkę w siatce i mimo, iż była to 93. minuta, to tak doświadczonemu zawodnikowi nie powinny się zdarzać takie błędy.

Bramka


Rafał Murawski. Wisła Kraków - Lech Poznań 0:1. Kapitalne uderzenie kapitana Lecha Poznań. Wyrzut z autu do "Murasia", który kapitalnie przymierzył lewą nogą w długi róg bramki.

Plusy

Daniel Mąka. Trzy bramki w jednym spotkaniu robią wrażenie. W poprzedniej kolejce podobnym wyczynem popisał się jego kolega z drużyny, Filip Ivanowski, lecz młody gracz „Czarnych Koszul” zrobił, to w zaledwie 34 minuty, bo na boisku zameldował się w 56. minucie gry i poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa.

Maciej Rogalski. Skrzydłowy Lechii Gdańsk jest od początku sezonu w bardzo dobrej formie. Ponowny dobry występ zanotował w spotkaniu z Odrą. Był ruchliwy, absorbował uwagę obrońców i w końcu strzelił bardzo ładną bramkę.

Tomasz Szewczuk. Napastnik Śląska Wrocław pojawił się na boisku jako zmiennik Vuka Sotirovica i zdobył dwie bramki. Najważniejszą w doliczonym czasie gry, gdy dał zwycięstwo swojej drużynie.

Minusy:

Obrona Wisły Kraków. Jeśli jest się mistrzem Polski, gra się u siebie i traci się cztery bramki, to jest coś nie tak. Trener Skorża musi mieć po takiej grze obronnej swojej drużyny wielki ból głowy.

Tomasz Hajto. Górnik Zabrze miał walczyć o pierwszą szóstkę w tym sezonie, lecz jeśli nie strzela się nawet rzutu karnego, to o czym mówić? Hajto się nie popisał, lecz na szczęście Górnik zdobył trzy punkty.

Kontrowersje


Aleksander na spalonym? Bardzo poważny błąd sędziego w meczu Lechia - Odra. Gdy jeszcze było 0:0, to arbiter nie słusznie przerwał grę odgwizdując spalonego.

Spalony przy golu Mąki? Zawodnik Polonii Warszawa strzelił swoją drugą bramkę będąc na pozycji spalonej. 2:0 spowodowało, że Polonia Bytom już się nie podniosła.

Czerwona kartka dla Broniewicza? Jacek Walczyński podjął bardzo odważną decyzję i wydaję się, że miał rację traktując tak ostro zawodnika Polonii Bytom.

Statystyki

W tej kolejce padły 22 gole, co daję średnią 2,75 gola na mecz. Sędziowie pokazali 34 żółte karki (ponad 4 kartki na mecz) i 3 czerwone (aż dwie z nich dostali zawodnicy Górnika Zabrze). Na trybunach zasiadło około 64 tysięcy ludzi, co daję średnią, aż 8 tysięcy na mecz.

Seriale

Wygrana Ruchu Chorzów z Cracovią przedłużyła passę „Niebieskich”, którzy na własnym obiekcie wygrali ostatnie cztery ligowe spotkania.

Sobotnia wygrana nad Polonią Bytom sprawiła, że ostatnie trzy ligowe konfrontacje, w których brali udział zawodnicy Polonii Warszawa, zakończyły się zwycięstwem „Czarnych Koszul”.

Lech przerwał passę 18 meczów bez porażki na własnym stadionie Wisły Kraków, a sam już w 16 meczu z kolei zdobywa, co najmniej jedną bramkę.

Górnik przerwał swoją passę 9 meczów bez zwycięstwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

(+) bo brakowało mi czegoś takiego. W Mące duży potencjał. Grałem z nim kiedyś w piłkę ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.