Facebook Google+ Twitter

Połowa Polaków szuka porad zdrowotnych w internecie

Z badania Global Health Survey 2011, prowadzonego przez ARC Rynek i Opinia, wynika, że w razie problemów zdrowotnych Polacy najczęściej (57 proc.) zasięgają informacji u lekarza rodzinnego. Ale drugim najważniejszym źródłem informacji okazuje się internet (dla 51 proc.). Tylko 12 proc. Polaków twierdzi, że służba zdrowia spełnia ich oczekiwania.

 / Fot. Val Lawless/www.stockvault.net/photo/127616/doctor-measuring-pulsePolacy są niezadowoleni z publicznej służby zdrowia. Tylko 12 proc. uważa, że spełnia ona ich oczekiwania. To jeden z najgorszych wyników w Europie. Gorzej oceniają ją jedynie Rumuni i Ukraińcy, a podobnie Grecy. Jednocześnie 76 proc. społeczeństwa jest zadowolona z usług lekarza rodzinnego, ale to i tak jeden z najgorszych wyników w Europie.

Najczęściej po poradę zdrowotną udajemy się do lekarza rodzinnego (75 proc.), w następnej kolejności do lekarza specjalisty (50 proc.), do farmaceuty (49 proc.), do lekarza w prywatnej służbie zdrowia(30 proc.), do fizjoterapeuty (3 proc.), do psychologa (8 proc.) oraz do dietetyka (5 proc.).

Pierwszym źródłem informacji w przypadku problemów zdrowotnych jest lekarz rodzinny (57 proc. wskazań), następnie lekarz specjalista (54 proc.), rodzina i znajomi (47 proc.), farmaceuci (27 proc.).

Jak podaje "Gazeta Prawna", jako drugie źródło informacji w razie problemów zdrowotnych respondenci najczęściej wskazywali internet (51 proc.), czasopisma (24 proc.) oraz broszury informacyjne (21 proc.).

Dr Adam Czarnecki, ekspert z ARC Rynek i Opinia, uważa że "tak duża popularność internetu w kwestiach zdrowotnych może niepokoić, gdyż jak wiadomo, zaledwie część informacji rzeczywiście jest przygotowywana przez specjalistów i ma wartość merytoryczną, duża część jednak to porady pisane przez przypadkowe osoby, które nie mają wykształcenia medycznego i które nie są uprawnione do przekazywania porad zdrowotnych".

Global Health Survey 2011 to badanie przeprowadzone w 28 krajach na całym świecie przez instytuty badawcze zrzeszone w sieci Iris (International Research Institutions) na populacji 22493 osób dorosłych między sierpniem a październikiem 2011 roku. W Polsce badanie było prowadzone przez ARC Rynek i Opinia na grupie 812 respondentów.



Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Lepszy Dr Google niż Dr ozda :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
1945
  • 1945
  • 07.12.2011 17:17

Współczesny Polak nie jest analfabetą i zazwyczaj sporo już wie na temat dolegliwości, która go trapi. Jednak niewielu wie, jak leczyć się samemu, a nawet jeśli wie, to nierzadko musi uzyskać stosowną receptę, gdyż bez takowej nie zakupi niezbędnego lekarstwa .
No i zaczynają się schodki jak w skeczu TEY-a "Na tyłach jarzyniaka".

Pacjent musi delikatnie zapukać do gabinetu i czekać na:"Wejść!"
W trakcie przekraczania progu musi zrobić się malutki, taki tyci-tyci, wejść na zgiętych kolach, z głową opuszczoną, przygarbiony. Stanąć i czekać, aż zostanie mu wskazane krzesło, na którym może usiąść.
Niech jednak nie rozsiada się zamaszyście! Usiąść trzeba nawet nie półdupkiem, a ledwie kością ogonową, co podkreśla, że nie chce rozgadywać się ani zajmować cennego czasu.
A potem krótko i zwięźle, nawet nie musi zbyt składnie, przedstawić swój problem, gdyż ten w białym kitlu naprzeciw siedzący bóg i tak go nie słucha. Bo też co pacjent wie o sztuce medycznej?
Ale jeśli wie i nie daj Boże zacznie się wymądrzać, wówczas usłyszy: "To kto tu kończył medycynę?!" albo pogardliwe z nutą nagany: "Ale się naczytał/-a!"
Tak więc najkorzystniej jest grać totalnego analfabetę, udawać, że nic a nic się nie wie o sposobie postępowania w przypadku dolegliwości, z którą się zgłosił. Przecież po powrocie do domu i tak będzie musiał dokładnie przestudiować ulotkę dołączoną do lekarstwa....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.