Facebook Google+ Twitter

Polowanie na przedsiębiorców

Przygotowywana operacja oczyszczenia polityki z wpływów biznesu przypomina wylewanie dziecka z kąpielą. Duży biznes i tak będzie lobbował, a życie publiczne straci możliwość korzystania z wiedzy i doświadczeń małych przedsiębiorców.

Przedsiębiorcy nigdy nie cieszyli się w Polsce przesadna estymą. Zauważył to już Rafał Ziemkiewicz w „Polactwie”. Zapytani politycy entuzjastycznie mówią o stwarzaniu jak najlepszych warunków do rozwijania przedsiębiorczości. Największym poważaniem cieszą się oczywiście inwestycje wielkich międzynarodowych koncernów, takich jak Toyota, Opel, czy Michelin. Zwykły Kowalski, który prowadzi małą rodzinną firmę jest w polu zainteresowania wyłącznie jako płatnik podatków i różnego rodzaju danin. Nic to, że nie bierze kasy od państwa, zatrudnia czasem jeszcze kilka osób, którym płaci pensję, a nie zasiłek.

Na co dzień boryka się z urzędami, systemem bankowym, ryzykuje majątkiem całej rodziny. Zwykle pracuje też znacznie więcej niż ustawowe 8 godzin. Mimo to nie cieszy się poważaniem, bo zauważa się, ze jeździ trochę lepszym samochodem niż sąsiad, a jego dzieci spędziły wakacje zagranicą. Polscy mali przedsiębiorcy (bo takich jest najwięcej) mają mały wpływ na życie publiczne. Wystarczy przeanalizować skład osobowy wybieralnych instytucji, aby przekonać się jak rzadko przedsiębiorcy zostają radnymi czy parlamentarzystami. Prawo w Polsce zarówno lokalne jak i krajowe tworzą zwykle nauczyciele, urzędnicy oraz przedstawiciele innych zawodów, którzy w życiu nie ryzykowali swoimi pieniędzmi. Nic dziwnego, że to prawo nie rozpieszcza przedsiębiorców. Słynne „jedno okienko”, które otworzyło Donaldowi Tuskowi i Platformie Obywatelskiej drogę do władzy, jak dotąd pozostaje tylko hasłem.

Po ostatnich wydarzeniach, których negatywnymi bohaterami stali się Waldemar Pawlak i Tomasz Misiak, rozpoczęło się prawdziwe polowanie na przedsiębiorców. Partie tworzą tajne i jawne listy, mówi się o przygotowaniu konkretnych zapisów legislacyjnych, które mają położyć kres obecności biznesmenów w polityce. Jako, że z racji stanowiska zajmie się tym Julia Pitera, to cała operacja przypomina trochę wylewanie dziecka z kąpielą. Na pewno należy dbać, aby przez luki prawne w pracach nad ustawą nie brał aktywnego udziału senator, który jest żywotnie zainteresowany określonymi zapisami. Takich przypadków było bardzo wiele. Dość przypomnieć posła Karola Działoszyńskiego z Unii Wolności, który aktywnie i skutecznie swego czasu lobbował na rzecz wprowadzenia zakazu rozmawiania przez telefony komórkowe podczas jazdy. Jego firma była dystrybutorem urządzeń głośnomówiących.

Jeżeli jednak wprowadzone zostanie prawo, które zabroni wszystkim przedsiębiorcom kandydowania do jakichkolwiek gremiów to będzie to rozwiązanie najgorsze z możliwych. Lobbyści i przedstawiciele wielkiego biznesu zawsze skutecznie znajdą radnych i posłów podatnych na siłę argumentów, a mali przedsiębiorcy będą nadal czekać na perspektywę „jednego okienka”. Sami eksperci Centrum im. Adama Smitha klimatu wokół przedsiębiorczości nie poprawią.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ile to znanych biznesmenów zostało aresztowanych!Ilu z nich posiadało majątki przed 1989rokiem?W jaki sposób ci "uczciwi" doszli wręcz do fortun po1989 r?Ile procesów w podobnych sprawach się odbyło? Ile ustaw zostało ustanowionych,gdzie z od razu widać,że były sterowane przez odpowiednie gremia?Czy w tej sytuacji można mieć za złe społeczeństwu,że już samo słowo bizesmen kojarzy się ze szwindlem?Właśnie ci nowobogaccy pragną się teraz realizować się w polityce przy okazji zadbać o własne interesy. Widać to prawie w każdej ustawie.
Autor uważa,że taki "biznesmen" będzie dbał o dobro ogółu i rzekomo jest mądrzejszy od innych.To jest wielka pomyłka , bo to są zwykłe ludzie "mali",dla których istnieje tylko ich prywata.Nie każdy chce być biznesmenem z bardzo prostych względów dlatego,że nie dla każdego najważniejszym celem w życiu są pieniądze.
Sznuję tych biznesmenów / z reguły posiadających drobne rodzinne firmy/,którzy faktycznie na codzień muszą ciągle walczyć z dziesiątkami kontroli,ale takich w sejmie nie ma.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie jestem pewna czy aby zapis o zakazie wstępu biznesmanów w polityce nie stanie się kolejnym martwym prawem.
"Wystarczy przeanalizować skład osobowy wybieralnych instytucji, aby przekonać się jak rzadko przedsiębiorcy zostają radnymi czy parlamentarzystami. Prawo w Polsce zarówno lokalne jak i krajowe tworzą zwykle nauczyciele, urzędnicy oraz przedstawiciele innych zawodów, którzy w życiu nie ryzykowali swoimi pieniędzmi."
Wystarczy przeanalizować.. do stanięcia w szranki wyborcze nikt nikogo zmusić nie może. Ci co mają nadmiar czasu wolnego względnie nie mogą się wyżyć dostatecznie w swojej pracy szukają dodatkowych form aktywności. Wątpliwe, aby biznesman zaangażowany całym sobą w swoją działalność gospodarczą miał jeszcze czas i ochotę na polityczne formy aktywności. Stad wśród polityków mamy kastę ludzi spośród których tylko nieliczni robią to dla przyjemności i z całym zaangażowaniem. Reszta, większość, to zwykli uciekinierzy od swojego nielubianego lub nieudanego życia, którym polityka wypełnia jakoś czas a nade wszystko poczucie władzy. To nie skok na kasę w wykonaniu biedniaków a rejterada nieudaczników w górę.
Swoją drogą, przy podejmowaniu decyzji na wszelakich etapach, przy rozprzestrzenianiu informacji zawsze grono rodzinno - przyjacielskie jest na uprzywilejowanym. Chociażby dlatego, że poszukując wykonawcy remontu mojej piwnicy raczej zasłyszanymi opiniami z grona własnych znajomych się pokieruję aniżeli wybiorę nieznaną nikomu firemkę z Koziej Wólki a tylko dlatego, że o 5 groszy jej oferta była tańsza. Zbieranie opinii o takiej firmie może mnie więcej kosztować.
Dopóki polityką nie zajmą się bezduszne automaty, dopóty będziemy mieli do czynienia z mniejszym lub większym nepotyzmem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.03.2009 14:55

Czym się różni polityk od męża stanu? polityk myśli na maksymalnie dwie kadencje do przodu mąż stanu myśli minimalnie na dwa pokolenia do przodu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taaak - wylewanie dziecka z kapiela, to jest to, co wychodzi w naszym kraju najlepiej.

Nie pochwalam bezczelnego nepotyzmu, jednak rzady "biedniaków" mielismy juz po wojnie.
Nic ich tak nie rajcowało, jak zdobycie przywilejów dla siebie i rodziny. Zdobywali takie, na jakie ideologia " równosci" i wyobraźnia pozwalała. I tak zostało, tylko poziom materialny wyższy.

Po to są fundusze ppowiernicze i wypracowane mechanizmy, żeby władze mogli sprawowac ludzie bogaci( nie kradnż zasadniczo), wykształceni i majacy doświadczenie finansowe, ekonomiczne i polityczne.
"Biedniactwo" u władzy to kolejne tabuny zachłannych, nienasyconych gardeł do zapchania kosztem obywateli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.