Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Książki > Polowanie na wilkołaka

Pozycja materiału w rankingach:

65528 miejsce

Dział: Książki

Ocena: 0pkt

Oceń:

Polowanie na wilkołaka


"Złoty wilk" Bartłomieja Rychtera to solidnie napisany kryminał, który mimo wszystko nie zachwyca. Brakuje mu tego "czegoś", co nie pozwoliłoby czytelnikowi ani na chwilę oderwać się od lektury.

 / Fot. WABDziewiętnastowieczny Sanok to, jak pisze w książce autor, "małe, ciasne i brudne miasteczko położone w samym środku austriackiej prowincji, w miejscu zapomnianym przez ludzi i Boga". Jednak to właśnie tu dochodzi do serii tajemniczych i brutalnych zbrodni, które sprawiają, że o wydarzeniach w mieście pisze już nie tylko lokalna "Gazeta Sanocka", ale i prasa z dalekiego Wiednia. Oto bowiem z niewyjaśnionych przyczyn, tuż pod murami miejscowego klasztoru franciszkanów, zostaje zamordowany jeden z rajców miejskich.

Niełatwego zadania rozwikłania zagadki jego śmierci podejmuje się austriacki komisarz policji, niejaki Witchenbacher. Zadanie ma o tyle trudne, że nie brakuje poszlak, a każdy trop prowadzi śledztwo w zupełnie innym kierunku, co wcale nie ułatwia sfinalizowania dochodzenia. Poza tym na funkcjonariuszach ciąży nieznośna presja czasu. W mieście dochodzi do kolejnych, zaskakująco do siebie podobnych, zbrodni. Łączy je to, że na ciałach ofiar znajdują się ślady ludzkich dłoni, ale i… wilczych kłów. Kierujący śledztwem Witchenbacher zaczyna mieć poważne wątpliwości, czy ściga psychopatycznego mordercę czy też bezwzględnego wilkołaka…

Natomiast my, jako czytelnicy, zastanawiamy się, czy mamy do czynienia z lekturą kryminału retro o poszukiwaniach wielokrotnego mordercy czy raczej z horrorem, w którym główną rolę odgrywa krwiożercza bestia. Wyraźnie widać, iż autor nie potrafił zdecydować, w jakim kierunku ma podążyć snuta przez niego opowieść, w efekcie czego otrzymaliśmy niezbyt udaną, bo rozdartą pomiędzy dwoma gatunkami mieszankę.

"Złotemu wilkowi" brakuje więc wyrazistości, a jego bohaterom charakteru. Rychter wprowadził do książki zbyt wiele postaci, którym następnie próbował na siłę przypisać znaczące role w prowadzonym przez Witchenbachera śledztwie. Śledztwie, które podobnie jak cała akcja rozwija się w mozolnym tempie. I właśnie te dłużyzny i przestoje w akcji okazują się być dla dramaturgii powieści zabójcze.

Udało się za to autorowi zupełnie coś innego, a więc stworzenie w powieści niesamowitego, mrocznego klimatu Polski czasów zaborów. Rychter, rodowity sanoczanin, znakomicie sportretował swoje miasto z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Nakreślony przez niego obraz nie tylko sprawia wrażenie autentycznego, ale jest też niezwykle plastyczny, co pomaga czytelnikowi uruchomić wyobraźnię i przenieść się w głąb ciemnych miejskich zaułków i brudnych uliczek, którymi spaceruje potencjalny bezwzględny morderca-wilkołak. Sceneria na tle której rozgrywa się akcja jest tym elementem powieści (być może jedynym), który czytelnik zapamięta na długo po zakończeniu lektury.

"Złoty wilk" nosi w sobie znamiona książki udanej, ale jako że występują w niej obok elementów dobrych także elementy słabe, całość można określić mianem przeciętnej powieści. Niewątpliwie potencjał tej historii jest ogromny, ale daleko jej do poprzedniego dokonania autora, czyli obsypanego nagrodami "Kursu do Genewy".

autor: Bartłomiej Rychter
wydawca: WAB
gatunek: kryminał/horror
data wydania: 2009
liczba stron: 328
Piotr Pieńkosz OFFline profil autora

Autor: Piotr Pieńkosz

Napisz do autora

Artykuły (2) Galerie (0) Średnia ocen (0.00)

Wiek: 22 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.