Facebook Google+ Twitter

Polscy fachowcy... Kierowniczko idymy do doma! Tarasu nie będzie

"Gdzie fachowcy - tam Jedynka" - głosi reklama popularnej farby. Problem w tym, że gdy mamy już materiały budowlane, nie ma komu ich powierzyć - bo prawdziwych fachowców po prostu brak.

Po godzinnym posiedzeniu i kupieniu drugiej paczki kawy zabrali się do roboty... / Fot. AkpaNadszedł dzień w którym uzbierane 2000 zł postanowiliśmy przeznaczyć na budowę niskiego naziemnego tarasu - tak aby można było wyjść z domu na betonowy prostokąt o wymiarach 4 na 3 metra. Ponieważ w Polsce nigdy fachowców nie brakowało, wydawało się, że kwestia znalezienia odpowiednich rąk do pracy nie będzie niczym trudnym. Okazało się jednak, że było to prawie niemożliwe.

Pierwsza zaproszona ekipa powiedziała wprost: - Nie. Bez tłumaczeń i zbędnych dyskusji odmówili wykonania prostej murarskiej roboty. Niestety, ta sytuacja powtórzyła się jeszcze 4 razy, najczęściej według tego samego scenariusza:
- Czyli będą panowie jutro na pewno?
- Ja, bydymy.
- Dobrze, a więc bierzemy dzień wolnego i czekamy na panów. Będą panowie na godzinę 9? Tak?
- Ja, bydymy.

I oczywiście żadna ekipa nie przyszła. Jedni zajęci, drudzy nie mogli, innym nie wypaliło.

Po miesiącu starań o kilku murarzy, w akcie desperacji należało się posłużyć książką telefoniczną. Tam mało było chętnych do wykonania tej pracy. No i ciężko o murarza, bo jak wiadomo, większość fachowców była do wszystkiego - glazura, kafle, panele, gładzie, tapety itd. Niestety, fachowcy "od wszystkiego" są najczęściej do niczego.

W końcu firma murarska zgodziła się przyjechać i zabrać do pracy. O umówionej godzinie weszli do ogrodu, usiedli na ławce i poprosili o kawę. Po godzinie picia kawy i palenia papierosów zapadł wyrok: - Szefowo, bieremy ta robota.

Świetnie. Grunt to dobra motywacja. Mieli dostać 2000 zł oraz zrobić to w 3 dni. Oczywiście zaczęli dnia następnego. O godz. 7 rozległ się dzwonek do drzwi - ekipa stawiła się wcześnie, gotowa do pracy i murowania.

Zaczęli od wypicia kawy i poprowadzenia dyskusji, z której jednoznacznie wynikało, że szef zna się na murarstwie, a dwóch pracowników ma jedynie wykonywać jego polecenia, bo o murarstwie mają takie pojęcie jak o dzierganiu na drutach.

Po godzinnym posiedzeniu i kupieniu drugiej paczki kawy zabrali się do roboty, którą skończyli o 12, gdyż jak stwierdzili: - Koniec szychty.

(...) Mieli jeszcze postawić płotek, ale zważając na ich pojęcie kąta prostego, odwołaliśmy pracę... / Fot. AkpaŚwietnie. Szychta finito, a dowodem 5-godzinnej pracy trzech osób był wąski i głęboki na 30 centymetrów rów. I tak już zostało - przychodzili dziennie na kilka godzin, by napić się kawy, podebatować i coś tam zrobić. Po tygodniu zmagań powstał wysoki na pół metra betonowy taras.
Taras... w dużym uproszczeniu, gdyż z założenia taras powinien być prostokątem - ten był trapezem, w którym jeden bok był odchylony w stosunku od drugiego o prawie 30 stopni.

- Czy według panów, ta ścianka jest prosta?
- No, Szefowo, faktycznie, trocha krzywo.
- Trochę? A według Pana jak by wyglądała ścianka idąca w innym kierunku? A może jak by wyglądał kąt rozwarty, skoro ten jest prawie prosty?
- No, Szefowo, to chyba bydymy prostować.

Wracając do osoby Szefa - okazał się większym niewypałem niż pracownicy (fikcyjni oczywiście, gdyż cała "firma" formalnie nie istniała). Została mu bowiem wręczona poziomica - której nigdy wcześniej nie używał, lecz zafascynowany tym przyrządem w końcu zaczął. Kiedy już pracownik wyjaśnił mu na czym bajer polega, strofował go co jakiś czas:
- Szefie, ta poziomica, to na odwrót trzymocie. Ta kulka mo tu lotoć i wskazywać poziom.
Na naukę widać nigdy nie jest za późno.

No więc panowie prostowali taras. Z 30 cm różnicy zeszli do 4, które - po raz kolejny - prostują. Prostują, a końca roboty nie widać. Mieli jeszcze postawić płotek, ale zważając na ich pojęcie kąta prostego, odwołaliśmy pracę. Niech tylko skończą ten taras.
- To co Panowie, o 15.00 ktoś przyjdzie was "wypuścić"?
- Ni, Kierowniczko, my o 11 idymy do doma.
- Czemu tak wcześnie?
- Bo sie szychta kończy. A kawy by nam Szefowo nie zrobiła jeszcze?

A może zmienić walutę na funty, żeby taras był prosty?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

+ Miłego wypoczynku na tarasie życzę

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdarzenie świetnie opisane.Czyta się jak po maśle. :) Współczuję takich "majstrow".

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ artykuł bardzo przyjemnie się czyta:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus. Świetny tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chcialam tylko zdementować, że artykuł dosłownie opisuje dialogi, nie miałam tu na celu nikogo obrazić, a juz szczególnie śląskiego dialektu. Przecież sama jestem ze śląska i też (choć nie praktykuję :) ) potrafię po śląsku mówić :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

klasyczne zachowanie tzw. chłoporobotnika z czasów komuny - totalne olewactwo, brak odpowiedzialności i tylko jedno pragnienie - zachapać kasę od frajera.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst spoko. Tylko dlaczego robotnicy posługują się śląską gwara i to jeszcze nie zawsze poprawnie ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawie jak "Usterka" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

hmmm. troche zalatuje mi tu na wysmiewanie sie zy slonskij godki. a tego nie popierom!
miodek tez umie godac a fachman, ze hej!

Komentarz został ukrytyrozwiń

rewelka:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.