Facebook Google+ Twitter

Polscy katolicy - głęboko wierzący, czy przekonani o głębokiej wierze?

Stosunkowo często spotykam się z poglądem, że powinnością Polski, w której około 90 procent populacji stanowią katolicy, jest obrona przed zeświecczeniem i walka o moralne uzdrowienie laickiej Europy.

Gdybym miała się ustosunkować do tego poglądu tylko i wyłącznie z punktu widzenia osoby wierzącej, zapytałabym: Czy przed rozpoczęciem takiej krucjaty nie powinniśmy sprawdzić, jak jesteśmy do niej przygotowani?

Parking obok Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Grupa nastolatków hałaśliwie opuszcza autokar. Z rozmów wnioskuję, że przyjechali się pomodlić w intencji dobrze zdanego egzaminu gimnazjalnego. Kilku chłopców oddala się w stronę zakonnego cmentarzyka. Kiedy mnie mijają, ze zdumieniem słyszę najbardziej plugawe przekleństwa. Nie wytrzymuję - zwracam im uwagę, na co reagują szyderczym rechotem. Cóż, chyba mam szczęście, że nie obrzucili mnie inwektywami. No tak, nie mieli czasu - właśnie w pośpiechu zapalają papierosy. Po chwili wyrzucają pety i wchodzą do kościoła. Ciekawe, po co.

Lekcja polskiego, rozmawiamy o jednej z biblijnych przypowieści. Przy okazji usiłuję wyciągnąć od uczniów podstawowe wiadomości o Piśmie Świętym. Nie czuję się usatysfakcjonowana tym co słyszę, a małolaty komentują: "Co to, religia, że nas pani tak męczy tą Biblią?". Dodam, że w klasie nie ma ateistów ani wyznawców innych religii.

Niedziela. Dobiega końca msza święta w wiejskim kościółku. Mężczyźni śpieszą do pobliskiego sklepu, który przewidująco otwarto na kilka godzin. Wychodzą z sześciopakami piwa, niektórzy niosą zawinięte w papier butelki. Wieczorem niejeden obije ślubną i nawrzuca teściowej, zgodnie z zasadą: "Niech baby znają swoje miejsce!"

Ta sama miejscowość. Trwają dożynki. Miedzy podochoconymi rodzicami przemykają podchmielone nastolatki. Dwóch wyrostków wszczyna bójkę, pokonany schodzi z placu boju z rozcięta wargą i rozkwaszonym nosem. "Moja krew!" - cieszy się ojciec zwycięzcy.

Para, żyjąca od kilku lat w wolnym związku, próbuje rozpętać medialną aferę przeciwko księdzu, który odmówił udzielenia chrztu dziecku. Postawił warunek: "Weźcie ślub." Dziennikarz pyta młodych ludzi, czemu nie chcą na to przystać, skoro czują się katolikami. Odpowiadają, że na razie zbierają pieniądze na weselisko. Hm... Ciekawa interpretacja istoty sakramentu małżeństwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 19.04.2009 21:34

:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto, wskazałaś przykłady, bardzo charakterystyczne dla zachowań wielu Polaków - katolików.

Jeśli tego typu osoby, podejmą misję "moralnego uzdrawiania laickiej Europy", to już współczuję Europejczykom :))

Wcześniej, radzę uporządkować własne podwórko.
Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przychylam się do zdania, że ochrzczony nie oznacza wierzącego, co właśnie starałam się udowodnić. Jako teistkę mierzi mnie prymitywne podejście do wiary, ograniczające się do zewnętrznych przejawów kultu, połączone z przekonaniem o własnej wyższości i agresją w stosunku do myślących inaczej. Właśnie tą miłością, o której piszesz, powinniśmy zjednywać sobie ludzi. I powiem szczerze, że o moim stosunku do innych decyduje ich postępowanie, a nie wyznanie czy jego brak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z młodzież wydaje mi się że nie jest tak źle,choć mówienie że w Polsce jest 90 procent katolików to przesada o morze 90procent ochrzczonych.Do niszczenia naszej tożsamość przyczynił się komunizm i wyśmiewanie konserwatywnego wychowanie usiłuje się lansować tryb "róbcie co chcecie".Boga nie ma a jeśli jest to na pewno to jakiś naiwny Staruszek ,nic bardziej chorego w takim myśleniu,do kont ten świat zmierza albo do kont prowadzą go pseudo autorytety.Mi kojarzy się polak wierzący, z osobą kochającego bliźniego jak siebie samego .A kto kocha to jest bliżej niż mu się wydaje przy BOGU.A młodzi kochają choć nieraz długo to trwa niż się uformują(znajdą swą drogę przez życie)miłość wszystko zwycięży.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Stosunkowo często spotykam się z poglądem, że powinnością Polski, w której około 90 procent populacji stanowią katolicy, jest obrona przed zeświecczeniem i walka o moralne uzdrowienie laickiej Europy."

To laicyzm oznacza brak moralności? Hm ciekawe

I a propos modlenie się o zdany egzamin jest dla mnie czymś ohydnym. To jest tak jakbym się nie nauczył i żądał od nie wiadomo kogo żeby sprawił, że zdam egzamin.

Tak naprawdę to uważam, że bóg jeśli istnieje to jest całkowicie obojętny dla świata, tzn nie ingeruje tzn. prawdziwe jest stwierdzenie, że go nie ma nawet jakby był.

Jak to powiedział chyba prof. Hawking: "Wierzę, że świat rządzi się prawami natury. – Prawa te mogą być ustanowione przez Boga, choć Bóg w nie w żaden sposób nie ingeruje".

Jestem pewien, że istnieje siła wyższa. Wyższa ode mnie w sensie decydowania, której ja sam siłą rzeczy muszę się podporządkować ale i której ja sam jestem częścią. Ona z kolei jest częścią mnie tak że bez niej nie mogę istnieć, bez niej przestałbym być człowiekiem. Tą siłą jest "natura", lub inaczej "przyroda", siła życiowa. Siła zwana "naturą", zaprzecza istnieniu wolnej woli. Siła "natura" to np potrzeby fizjologiczne. Ta siła natury (wyższa) każe mężczyznom ganiać za pupami. Przed urodzeniem w genach każdemu z nas zapisano, że albo będzie pożądał kobiet albo mężczyzn, że będzie chciał ją albo jego kochać, że będzie czuł pragnienie, że będzie czuł głód i będzie musiał je zaspokajać, że będzie spał. Czy ktokolwiek mógłby z własnej wolnej zrezygnować z jedzenia? Nie mógłby. Siłą wyższą nie jest więc bóg, boginia czy bogowie. Nie ma siły wyższej sensu nadzwyczajnego. Jest siła wyższa sensu zwyczajnego. Tą siła nie jest osobowy bóg czy bóg rozumiany przez teistów jako siła wyższa. Tą siła jest siła życiowa czyli natura. Istnienie "natury" doskonale tłumaczy wszelkie ludzkie pytania "dlaczego?"

Poza tym spory wyznaniowe mnie nudzą, bo to nie jest ważne jaki masz światopogląd, ważne jest jakim jesteś człowiekiem. Masz sumienie? To masz wszystko i nie musisz chodzić do kościoła czy cerkwi.

Ja sam jestem Polakiem ale nie katolikiem, jakoś mnie mierzi ta cała atmosfera kościelno-katolicka. Nie moja bajka. Tożsamość światopoglądowa a tożsamość narodowa to dwie różne rzeczy. Polska krajem różnorodnym światopoglądowo czyli jeśli się czujesz Polakiem to nim jesteś niezależnie od światopoglądu..

Komentarz został ukrytyrozwiń

3 X P - Popiołki, Potrawki, Pasterki. Na tym radykalna większość "katolików" kończy swoją aktywność religijną... :-/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto, dobrze że to Pani napisała, a nie jakiś protestant, bo zaraz by mu się dostało od takich, co są przekonani o swojej głębokiej wierze, że nienawidzi katolików.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na temat wypowiedzi BioZ: chyba... - Tych ludzi to naprawdę nie rusza! I nie musi to być wegetacja egzystencjalna ani apateizm.
Myślałem kiedyś, że zemrę spiorunowany wzrokiem swojej babci, gdzy dziecięciem będąc spytałem, czy wybiera się do naszego kościoła. Dla mnie "nasz kościół" był budynkiem najbliższym domu i stało napisane na nim "ewangelicko-augsburski". Ale kościół to dla mnie nadal głównie budynek. Co nie znaczy, że biję babę czy przeklinam na cmentarzu (publicznie).
[ w kuluarach dodam, że przez jakiś czas wyznawałem solipsyzm; http://pl.wikipedia.org/wiki/Solipsyzm ]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się i z artykułem, i z Szebą. Jestem właśnie protestantem - chrześcijaninem ewangelicznym i bywam przerażony tym, co obserwuję wśród owych przekonanych o swej głębokiej wierze rzymskich katolików. Nie będę twierdził, że w naszym Kościele nie zdarzają się podobne zachowania, ale z ręką na sercu powiem, że się z czymś takim nie spotkałem. Nie jest tu miejsce i pora na dyskusję o aspektach wiary, ale może właśnie owo opieranie się naszego wyznania na Biblii, a nie na katechiżmie, tradycji i dogmatach ma jakiś wpływ na to, że staramy się w naszym życiu choć upodobnić do Chrystusa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Istotny problem. Chyba że tych ludzi to nie rusza. Albo mają wrażenie że wszystko jest ok. Bo może jest ok, a to zależy od punktu widzenia.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Apateizm
Połączyłbym to pojęcie z czymś co nazywam wegetacją egzystencjalną;].

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.