Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

184023 miejsce

Polscy muzycy opowiadają o swoich inspiracjach Pink Floyd

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2006-08-26 07:46

Grać jak David Gilmour. Polscy muzycy swój kręgosłup artystyczny zawdzięczają m.in. kultowemu zespołowi Pink Floyd. Co o nim myślą i jakie mają z nimi wspomnienia, zapytaliśmy o to czołowych artystów polakiej sceny muzycznej.

fot. Dziennik Bałtycki Byli jak dżinsy
Paweł Golec
- Słuchałem Floydów w krakowskim akademiku. To był głos naszego pokolenia, tyle że dobiegał zza granicy. Żadna impreza nie mogła się obyć bez ich kawałków. Puszczaliśmy ich przy gotowaniu i podczas sesji egzaminacyjnej. Byli dla nas trochę jak dżinsy. Wszyscy chcieli je mieć, tyle że nie można było ich kupić. Myślę o nich jak o symbolu młodości, również tej muzycznej. Nigdy nie grałem w ich stylistyce muzycznej, ale mogę powiedzieć, że to oni skonstruowali mój artystyczny kręgosłup.




Nocna ściana
Adam Czerwiński perkusista jazzowy, współpracownik Nigela Kennedy’ego
- Dwadzieścia lat temu mieszkałem w bursie szkoły muzycznej przy ulicy Gnilnej w Gdańsku. To ze względu na Pink Floyd skonstruowałem radiowęzeł. Jako jedyny miałem magnetofon szpulowy i taśmy z Floydami. W nocy puszczałem „The Wall” do każdego pokoju. Bursa przy tej muzyce zasypiała i przy niej się budziła. Gilmour i inni z Floydów tworzyli muzykę mojej młodości. Darzę ją wielkim sentymentem.

Jak bułeczki
Romero , DJ-ej
- Bardzo lubię muzykę Davida Gilmoura i Floydów. Szczególnie płytę „Ciemna Strona Księżyca”, która ukazała się na początku lat siedemdziesiątych. Była w sklepach, ale ja nie mogłem jej nigdzie nabyć. Pytałem nawet znajomych i też jej nie mieli, chociaż z zawziętością szukali. Z problemu wybawił mnie Jarmark Dominikański - tam Floydów na straganach nie brakowało. Rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Wszyscy pomorscy melomani specjalnie przyjeżdżali po „Ciemną Stronę”. W pamięci utkwiły mi też teledyski Floydów i film „The Wall”, szczególnie... krwiożercze kwiaty.

Lekcja obowiązkowa
Przemek Dyakowski saksofonista jazzowy
- Uwielbiam wszystkich Floydów. Słuchanie ich kawałków traktowałem jak lekcję obowiązkową. Trzydzieści lat temu, podczas ich świetności mówiło się o nich rockmeni progresywni, to była egzotyka w Polsce. Grałem nieraz covery ich utworów. Miałem całą kolekcję płyt. Te pierwsze, czarne, kupiłem w Sztokholmie i Helsinkach podczas koncertów. Zawsze z trasy przywoziłem Floydów, bo u nas nie byli tak popularni.

Jak powiew wolności
Muniek Staszczyk wokalista T- Love
- Muzyka Pink Floyd ma dla mnie wymiar przede wszystkim ideologiczny. Zawsze będzie mi się kojarzyć z powiewem wolności. Wydawało mi się wręcz, że „The Wall” jest dedykowana Polakom zniewolonym przez komunizm. Dla mnie tamten system był jak ściana, którą trzeba rozwalić. Ten kawałek jest ciągle aktualny. Zawsze przecież znajdzie się jakąś ściana. Też staramy się pisać takie piosenki, które dają coś więcej, niż tylko linię melodyczną łatwo wpadającą w ucho. Piosenką można dużo zmienić. Zespół Pink Floyd na pewno nas zmieniał.

Odrzuca mnie
Jacek Lachowicz pianista rockowy
- Gilmour jest mi zupełnie obojętny, właściwie to go nie lubię. Słyszałem jeden utwór, który mi się nie podobał. Tak mnie odrzucił, że innych już nie miałem sił słuchać. Nie jestem w stanie znieść tego patosu muzycznego, tego przygnębienia... Gilmour i Pink Floyd wprawiają mnie w fatalny nastrój, czuję się jak w depresji. Interesuje mnie zupełnie inna muzyczna estetyka. Ale mam wielki szacunek do ich pracy.

Być jak Gilmour
Artur Gadowski wokalista IRA
- Żaden szanujacy się muzyk rockowy nigdy się nie przyzna, że nie zna Gilmoura. To by był wstyd. Ja znam Gilmoura z czarnych płyt i kaset. Nieraz siedziałem przy tej muzyce z kumplami do rana. Puszczaliśmy niektóre utwory kilka razy, czasem tylko fragmenty np. solówki gitarowe. Udawaliśmy, że to my gramy. Takie sesje powtarzały się czasem kilka razy w tygodniu. Wszyscy chcieliśmy być jak Gilmour albo Waters. Lubię też teledyski Pink Floyd. Idealnie ilustrują muzykę, nie są komercyjne.

Nie znam Gilmoura
Maciej Miecznikowski wokalista Leszczy
- Nie znam muzyki Gilmoura i Pink Floyd. Nie umiem powiedzieć, czy ją lubię czy nie. Gdy zespół był na szczycie, ja słuchałem trochę innej muzyki - głównie poważnej.

Minęliśmy się
Cezary Paciorek akordeonista jazzowy
- Lubię muzykę Davida Gilmoura, ale w sposób umiarkowany. Nie mogę powiedzieć, bym pałał jakąś szczególną miłością do muzyki Pink Floyd. A wszystko dlatego, że mi się nie złożyło. Miałem tylko jedną ich płytę - analogową i w dodatku pożyczoną. Nie nasłuchałem się, bo musiałem ją szybko oddać. W młodości słuchałem listy przebojów radiowej Trójki, ale wtedy jeszcze oni nie królowali. Gdy zaś zaczęli okupować lisy przebojów, to ja zacząłem słuchać jazzu. Po prostu się z nimi minąłem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

michu
  • michu
  • 04.12.2010 04:51

ciekawe kto stworzył resztę solówek i rifow może nik

Komentarz został ukrytyrozwiń

Muzycy mówią o Wall czy o Dark Side w kontekście Gilmoura - a nie da się ukryć, że te czasy PF były dyktaturą Watersa, Gilmour brał udział w tcyh kompozycjach hmm śladowo (samodzielnie stworzył tylko jedną gitarową solówkę na Wall). Mówiąc o tych płytach, mówi się o Watersie, nie o Gilmourze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.