Polscy ratownicy, którzy polecieli pomagać ofiarom trzęsienia ziemi na Haiti, są już na Karaibach. Rządowy samolot wylądował jednak nie w Port-au-Prince, jak planowano, ale w stolicy Dominikany - Santo Domingo. Powodem było przepełnienie lotniska w stolicy Haiti.
Rzecznik Komendanta Głównego Straży Pożarnej Paweł Frątczak powiedział IAR, że grupa 54 naszych ratowników dotrze do Port-au-Prince drogą lądową. "Grupa poszukiwawczo-ratownicza jest po odprawie celno-paszportowej i przygotowuje się do pokonania odległości około 300 kilometrów" - dodał. Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Włodzimierz D. 16.01.2010 23:03
Jeżeli mogę się wypowiedzieć w tym temacie, to o Grupie Nowosądeckiej. Tak wspaniałych i przyjaznych ludzi trudno jest spotkać w naszym życiu. Są naprawdę niesamowici. To co widzą na własne oczy, a nam często brakuje wyobraźni gdy słyszymy, lub nawet oglądamy migawki w TV, oni namacalnie mają obraz ludzkiej tragedii, bo byli na miejscu zdarzenia. Życie nauczyło ich Pokory, czego nam często brakuje. Parę dni temu byli w Krakowie ze swoimi wiernymi pieskami i sprzętem. Daj Boże, żeby wszyscy wrócili szczęśliwie do swoich domów.
Mariusz Michalak 16.01.2010 13:22
Podpisuje się pod tym co napisał Detektyw Monk.
Maksymilian Szczepaniak 16.01.2010 12:37
Jeden z ratowników z Poznania co poleciał do Haiti kilka miesięcy temu był na akcji pod Murowaną Gośliną. Mówił wczoraj o tej akcji we Faktach na TVN:)
Marcin Dudziuk 16.01.2010 11:05
Mamy doskonałych ratowników , w światowej czołówce .Jestem w takich chwilach dumny ,że jestem Polakiem.
Czy na Jasnej Górze wolno mówić o Hitlerjugend? TV Trwam może
(odsłon: +608)