Facebook Google+ Twitter

Polscy siatkarze wygrywają w Jaworznie 3:1

Po stojącym na niezbyt wysokim poziomie meczu druga reprezentacja Polski mężczyzn w siatkówce pokonała pierwszą drużynę Słowacji 3:1.

Rozgrzewka przed pierwszym gwizdkiem sędziego / Fot. Marek IwaniszynNasi sąsiedzi zza południowej granicy liczyli, że uda im się zrewanżować za wtorkową porażkę, kiedy to w Radomiu ulegli biało-czerwonym 3:2. Tym razem rewanż jednak nie wypadł zbyt pomyślnie. Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem Polski 3:1 (25:23,25:22,23:25,25:21). Spotkanie rozpoczęło się punktualnie o godzinie 17.00. Wcześniej obie drużyny otrzymały pamiątkowe puchary.

W porównaniu do spotkania z Radomia w składzie pojawili się kapitan - Paweł Woicki (zagrał dopiero w ostatnim secie) oraz Zbigniew Bartman, który wyszedł w podstawowym składzie. Mecz rozPolska drużyna wkracza na parkiet. Pierwszy z prawej kapitan drużyny Paweł Woicki / Fot. Marek Iwaniszyn
począł mocną zagrywką Neroja, a pierwszy punkt atakiem z środka zdobył dla gości Kasper. Na początku pierwszego seta kilku punktową przewagę wypracowali biało-czerwoni, a stało się to głównie dzięki dobrym i silnym atakom Pawłowskiego oraz dokładnego rozegrania wspomnianego już powyżej Neroja. Na pierwszą przerwę techniczną schodziliśmy z dwupunktowym prowadzeniem. Zaraz po przerwie goście doprowadzili do wyrównania. Zawodnicy gości bez problemów znajdowali luki w naszym potrójnym bloku. Jednak podopiecznym Krzysztofa Felczaka i Dariusza Luksa znów udało się wyjść na dwupunktowe prowadzenie, którego nie oddali już do końca pierwszego seta. Duża w tym zasługa Kamińskiego, który atakował najczęściej i wyróżniał się w naszej drużynie. Jednak i jemu przydarzały się poważne błędy. Przy stanie 21:19 dla Polski "popisał" się fatalną zagrywką. Rywale także mieli problemy z zagrywką - ostatni punkt pierwszego seta zdobyliśmy po tym jak Zatko zaserwował w połowę siatki.
Drużyna Słowacji / Fot. Marek Iwaniszyn
W drugiej odsłonie spotkania to Słowacy objęli inicjatywę prowadząc już 3:7. Duża w tym zasługa atomowej zagrywki Bencza. Przy tym stanie trener polskiej drużyny poprosił o czas. Przerwa pozytywnie wpłynęła na naszych zawodników, bo biało-czerwoni z marszu zaczęli zdobywać kolejne punkty doprowadzając do remisu po 9, a następnie wychodząc na prowadzenie. Przy stanie po 14 asem serwisowym popisał się Pawłowski. Co ciekawe jego zagrywka wcale nie była mocna! Brak porozumienia między zawodnikami przeciwnika spowodował, że zamiast grać wszyscy patrzyli jak piłka powoli opada na parkAtak Kaczmarka (nr 8) / Fot. Marek Iwaniszyniet. Ten set również zakończył się naszą wygraną. W końcówce znów znakomicie atakował Kamiński, który bez wątpienia był najjaśniejszą postacią naszej drużyny.

Wszyscy, którzy liczyli na łatwe zwycięstwo 3:0 w trzecim secie przeżyli rozczarowanie. Partia ta wyglądała podobnie jak poprzednie. Początek należał do Słowaków, którzy prezentowali się lepiej i osiągnęli dwupunktową przewagę. Dzięki skutecznym atakom Domonika i oczywiście (ze skrzydła) Kamińskiego udało sie Polakom doprowadzić do remisu 15:15. Od tego momentu mecz toczył się punkt za punkt aż do stanu 23:23. Wówczas dwa punkty pod rząd zdobyli nasi rywale i wygrali trzeciego seta.

Kolejny set nasz zespół rozpoczął ze swoim kapitanem - Woickim, na parkiecie. Na pierwszą przerwę techniczną Polacy schodzili przegrywając 5:8. Później jednak było zdecydowanie lepiej - seria czterech punktów z rzędu i prowadziliśmy 9:8. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali biało-czerwoni i to ostatecznie oni wygrali do 21 i cały mecz 3:1.Pierwsza drużyna Słowacji w ciagu dwóch dni dwukrotnie musiała uznać wyższość zaplecza kadry Raula Lozano / Fot. Marek Iwaniszyn

Spotkanie nie zachwyciło. Stało na niezbyt wysokim poziomie. Zawodnicy obu drużyn razili nieskutecznością. Dużo było błędów własnych jak i technicznych, wskazujących na słabą mobilizacje zawodników. Praktycznie w każdym secie kilkakrotnie piłka po zagrywce lądowała w środkowej części siatki(!), a raz ledwo do niej doleciała. Polacy zagrali bardzo słabo blokiem. Jeśli już próbowali postawić potrójny blok, to okazywało się, że jest dziurawy jak szwajcarski ser.
Jaworznicka publiczność z pewnością spodziewała się troszkę więcej po bezpośrednim zapleczu wicemistrzów świata. Należy jednak pamiętać, że drużyna jestPolska! / Fot. Marek Iwaniszyn obecnie w fazie przygotowań do uniwersjady, która już w sierpniu odbędzie się w Bangkoku.

Polska B 3:1 Słowacja (25:23,25:22,23:25,25:21)

Polska B: Kamiński, Kaczmarek, Janeczek, Neroj, Pawłowski, Bartman, Rusek (libero) oraz Domonik, Milczarek, Woicki.
Słowacja: Kasper, Mikita, Ochotnicki (libero), Zatko, Bencz, Janusek, Divis.

Pomeczowa wypowiedź trenera Krzysztofa Felczaka: Turniej w Żyrardowie[odbył się w zeszły weekend - przyp.red.] wyznaczył nam kierunki pracy, którą trzeba wykonać w najbliższym czasie. Dzisiaj było podobnie. Muszę dawać szansę nowym zawodnikom, którzy nie mieli jeszcze okazji się sprawdzić i pokazać wcześniej. Dzisiaj debiutował w naszej reprezentacji Bartek Janeczek, wczoraj Wojtek Żaliński. Na podstawie gry będę mógł podjąć rzetelną ocenę ich występów i możliwości gry w kadrze, także w kontekście Uniwersjady.
Nie jesteśmy jeszcze siebie pewni. To przyjdzie z czasem. Dopiero wtedy zobaczymy pełnię naszych możliwości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+++

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.