Facebook Google+ Twitter

Polscy skoczkowie niepewni swego przed igrzyskami w Soczi

  • Bart Ken
  • Data dodania: 2014-01-20 20:13

“Polskie” konkursy Pucharu Świata za nami, kadry na Soczi i Saporro ogłoszone, ale na dobrą sprawę wiemy niewiele. Po części z winy matki natury, która w Zakopanem nie pozwoliła przeprowadzić równych i sprawiedliwych zawodów.

Na domiar złego nie popisali się sędziowie, którzy zamienili święto skoków w przeciągającą się farsę.

Już przed rozpoczęciem skoków dziennikarze wieścili długi i trudny konkurs. Odwołanie serii próbnej w celu “zaoszczędzenia” torów było sygnałem alarmowym. Gospodarze z Podhala nie popisali się. Z warunkami wiosennymi organizatorzy stykali się w tym sezonie niemal co tydzień (wyłączając rzecz jasna Skandynawię) i jakoś problemów z rozbiegami nie mieli. “Miękkie” te nasze najazdy, najpierw na Mistrzostwach Polski w Wiśle, teraz na Pucharze Świata w Zakopanem.

Do wietrznej loteriady swoje trzy grosze dołożyło jury zawodów. Głowimy się dlaczego Thomas Diethart i Andreas Wellinger mogli skoczyć jeszcze raz. Po kilkunastominutowej przerwie nie osiągnęli lepszych rezultatów. Skoczyli, by zakończyć przerywaną raz po raz serię do końca. Walka tej dwójki i całej czołowej dziesiątki o punkty zamieniła się w walkę o ustanie skoku.

Domyślamy się, że trener Aleksander Pointner zastraszył dyrektora Waltera Hofera wyrażając wyraźnie swoją dezaprobatę po nieudanym skoku swojego podopiecznego. Innym szkoleniowcom jakoś podobne zachowanie nie przeszło przez myśl, a przecież popsutych skoków w trudnych warunkach było więcej. Najpierw jury uchyliło się trenerowi Austriaków, potem zdecydowało się na kontynuację zawodów w drugiej serii. W kontekście rzęsistego deszczu i “pływającego” rozbiegu finałowe skoki nie powinny być w ogóle brane pod uwagę.

Zwycięzcą weekendu w polskim obozie został Dawid Kubacki. Choć w niedzielę nie poradził sobie z warunkami, to świetnymi skokami w konkursie drużynowym utorował sobie drogę do składu na igrzyska w Soczi. O trudnym wyborze między nim, Klemensem Murańką i Krzysztofem Biegunem trener wspomniał na konferencji prasowej.

Po czwartym miejscu w drużynowej rywalizacji będziemy celować w podium z dużo większą ostrożnością. Brązowy skład z Predazzo plus Jan Ziobro to zespół, który spokojnie może walczyć o medal w drużynie. O słuszności olimpijskich nominacji przekonamy się jednak dopiero w lutowych treningach w Rosji. Wierzymy, że trener wybrał najlepszych z najlepszych. Oby najlepsi dzisiaj byli wciąż najlepszymi za trzy tygodnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.