Facebook Google+ Twitter

Polscy skoczkowie świetni w Letnim Grand Prix. Oby podobnie było zimą

  • Bart Ken
  • Data dodania: 2013-09-14 22:34

Odkładam statystyki, odkładam tendencyjność. Zaryzykowałbym nawet odłożenie niepewności, co do występów w zimie podopiecznych Łukasza Kruczka. Tego, co wyprawiają nasi skoczkowie tego lata, nie przewidzieliby najwięksi fani dyscypliny.

Na niezłe, nawet bardzo dobre występy polskiej reprezentacji z ubiegłych letnich konkursów reagowaliśmy w sposób stonowany. Przewidywaliśmy, że przyjdzie zima, która najlepiej zweryfikuje formę skoczków w najważniejszych momentach, że na skocznie wrócą wielcy nieobecni z lata, w końcu że i tak będziemy odstawać od najlepszych. Tego lata nawet te argumenty zostały przysłonięte przez wyczyny biało- czerwonych na skoczniach.

Do oklasków nad kolejnymi popisami polskich skoczków w Letnim Grand Prix zdążyliśmy przyzwyczaić się od kilku lat. Nie dziwiły nas zwycięstwa (Maciej Kot, Kamil Stoch) okraszone rekordami skoczni (Courchevel 2011, Stoch), wysokie punktowanie reszty (Dawid Kubacki w sezonie 2010 i 2012, Piotr Żyła w 2011, Jan Ziobro w 2013). Problem następował później, kiedy do walki o Puchar Świata wracali silni Austriacy, kiedy „wyższy bieg” włączali Norwegowie i Niemcy. Nasi zostawali w tyle.

Statystyki ze skoków letnich i zimowych pokazują ważną tendencję - główni aktorzy lata prezentują się zimą co najwyżej przeciętnie. Z kolei w zimie rządzą skoczkowie, którzy letnią odsłonę sobie odpuścili bądź gościnnie zaprezentowali się na jednej lub dwóch skoczniach. W formie raczej treningowej. Z czołowej „piątki” LGP 2012 tylko Maciej Kot i Jurij Tepes znaleźli się w najlepszej dwudziestce późniejszej zimy. Skoczków, którzy wyskakali sobie co najmniej piąte miejsca w generalkach letnich i zimowych (w tej kolejności), można policzyć na palcach jednej ręki.

Odkładam statystyki, odkładam tendencyjność. Zaryzykowałbym nawet odłożenie niepewności, co do występów w zimie podopiecznych Łukasza Kruczka. Tego, co wyprawiają nasi skoczkowie tego lata, nie przewidzieliby najwięksi fani dyscypliny. Tylko kataklizm mógłby spowodować powtórkę z ubiegłorocznej inauguracji sezonu. Wtedy zwątpiliśmy w całą kadrę, w naszego lidera. Później został on mistrzem świata i 3. zawodnikiem sezonu, a drużyna po raz pierwszy sięgnęła po medal. Lato 2013 na chwilę obecną jest teatrem jednego aktora. Młodego Niemca Andreasa Wellingera, który z podium nie schodzi, chyba że nie startuje. Kroku dotrzymują mu jedynie polscy zawodnicy, ewentualnie koledzy z drużyny. Polski dublet z Einsiedeln rozbudził nasze oczekiwania, które zostały podtrzymane w japońskich konkursach, na które pojechali przecież zmiennicy pierwszej kadry.

Do klasy prezentowanej przez Stocha i Kota latem zdążyliśmy się przyzwyczaić. Są to dwa najmocniejsze ogniwa zespołu. Cegiełki, a nawet wielkie cegły do sukcesu dokładają (w końcu) inni. W Hakubie zwyciężył rewelacyjnie skaczący tego lata Krzysztof Biegun. Wcześniej dołożył zwycięstwo i dwa drugie miejsca w konkursach Letniego Pucharu Kontynentalnego. Te występy były przepustką do Letniego Grand Prix, gdzie Biegun walnie przyczynił się do triumfu drużynowego w Wiśle, a później odpłacił się Łukaszowi Kruczkowi świetną formą w dalekiej Japonii. Pochwały należą się także w stronę Jana Ziobry, trzeciego i czwartego zawodnika z Hakuby. Nasi juniorzy walczyli z legendami skoków - Noriakim Kasaim i Simonem Ammannem - bez żadnych kompleksów. Po szóstym miejscu Ziobry w Niżnym Tagile (Rosja), młody Polak wskoczył na piąte miejsce generalki. Teraz w czołowej piątce jest, uwaga… czterech Polaków.

Forma zmienników, których tak bardzo brakowało nam przez całe lata, daje jasny sygnał: z polskimi skoczkami, polską szkołą należy się w świecie liczyć. Trener Kruczek deklaruje, że to nie wszystko na co stać „biało- czerwonych”, że "osiąga (grupa) bardzo dobre rezultaty, ale do super formy sportowej jeszcze trochę pracy zostało".

Do przełamania kompleksu równie młodych Austriaków, Niemców i Norwegów brakuje już tylko jednego. Potwierdzenia formy zimą, kiedy na sto procent będą skakać wszyscy. Po takich występach aż chciałoby się rzec: "panowie, oby tak w zimie". Nigdy wcześniej nie mieliśmy podstaw do takich słów, do takiego optymizmu jak pod koniec tego lata.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.