Facebook Google+ Twitter

Polska - Anglia. Ten mecz musimy wygrać - Polacy tego potrzebują!

16 października piłkarska reprezentacja Polski rozegra mecz w eliminacjach mistrzostw świata. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że na naszej drodze stanie odwieczny rywal - Anglia.

 / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiPrzygotowania do spotkania od początku idą pod górkę. Z kadry wypadli kontuzjowany kapitan drużyny Jakub Błaszczykowski oraz mający problemy z sercem Marek Saganowski. W kadrze znalazło się więc miejsce
dla Arkadiusza Milika z Górnika Zabrze i Jakuba Koseckiego z Legii Warszawa.

Naród, jak zawsze przy okazji sportowego święta, jest mocno podzielony. Jedni dmuchają balon machając szabelką, drudzy przepowiadają gładką porażkę, po której oczywiście trzeba wszystko zburzyć, zdelegalizować. Swoją drogą, od lat nie mogę zrozumieć jednej rzeczy. Zarówno w środowisku dziennikarzy sportowych jak i trenerów czy byłych piłkarzy jest wiele mądrych, błyskotliwych umysłów. Dlaczego więc polska mentalność nie pozwala stworzyć piłkarskiego "okrągłego stołu"? Brakuje sensownego programu naprawczego, obejmującego wszystko - od szkolenia młodzieży po funkcjonowanie klubów i infrastrukturę.

Biedny kibic wciąż będzie zmuszony akceptować występy w najważniejszych klubowych rozgrywkach mistrzów Białorusi czy Azerbejdżanu, a nasze zespoły będą zmęczone sezonem, jeszcze przed jego rozpoczęciem.

Wracając jednak do meritum. Realnie patrząc, szanse naszych kopaczy są wtorkowego wieczoru iluzoryczne. Trener Roy Hodgson ma wszelkie atuty w ręku, doskonały, zbilansowany na każdej pozycji zespół, rysy na tym organie nie powoduje nawet brak w kadrze Franka Lamparda, Johna Terry'ego czy Rio Ferdinanda.

Piłka nożna to sport kochany za swą nieprzewidywalność, jak mawiał śp. Kazimierz Górski "chodzi o to, żeby strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika". Nasi reprezentanci muszą podejść do tego spotkania z wolą zwycięstwa, niczym bokser, który całą walkę może być na deskach, ale nie da się wyliczyć i w konsekwencji wyprowadzi jeden nokautujący cios.

Zaczynam już współczuć komentatorom telewizyjnym, ciągle wracającym do 1973 roku i meczu Anglia - Polska z legendarną bramką Jana Domarskiego i paradami Tomaszewskiego. Pragnę obudzić się 17 października w nowej rzeczywistości, bez kurzu starych kart, z szansą na włączenie radia bez hitu "Polacy nic się nie stało" w tle. Wyleczmy się wreszcie z tego kompleksu, niech to będzie nowy futbolowy film z Milikiem i Kuszczakiem w rolach głównych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Mamy dziś taka a nie inna sytuacje i niestety czarno to widzę . ? Możemy pomarzyć , dziś mamy Lewego , ale Czechom nie umiał szczelic , a Anglików stać na strzelenie więcej goli niż jeden.? Ale tak się składa ze mamy zaraz ciekawszy mecz Brazylia:Japonia. Myślę ze będzie na wyższym poziomie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jędrek, widać że jesteś prawdziwym kibicem! Mam podobne odczucia przed tym spotkaniem. Po Euro 2012 odciąłem się od krytyki reprezentacji. Widziałem, że piłkarzom niesamowicie zależało i grali na 110 proc. swoich możliwości. Tak naprawdę zabrakło trochę skuteczności i szczęścia.

Oby zawodnicy wysłuchali Twojego apelu :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.