Facebook Google+ Twitter

Polska armia może być zwycięska

W jednej ze stacji telewizyjnych przeprowadzono ankietę nt. czy polska armia może nas obronić przed jakąkolwiek napaścią. Nie wziąłem w niej udziału. Odpowiadam na łamach Wiadomości24.

Polska armia jest w stanie obronić nas przed ewentualną agresją militarną ze strony Czech, Słowacji, Litwy, może Białorusi, o ile ta nie będzie wsparta przez Rosję. Mam przy tym na myśli ewentualną napaść na nas jednego z tych państw. Wymieniłem tu kilka krajów sąsiadujących z nami. Pominąłem Niemcy i Rosję, ponieważ armiom tych krajów nie jesteśmy w stanie się przeciwstawić. Mocno wątpię jednak, żeby którykolwiek z naszych sąsiadów miał militarne zapędy wobec nas.

Z uwagi na to i w związku z naszą przynależnością do (nomen omen) NATO powinniśmy mocno ograniczyć liczebność armii, która podobno oscyluje w pobliżu 100 tys. żołnierzy. W moim przekonaniu, jeśli nie istnieje jakiś wymóg NATO co do liczebności naszej armii, powinna ona być zmniejszona o połowę.

Sentymentalne nutki pobrzmiewające w okolicznościowych przemówieniach niektórych naszych przywódców nie mają większego sensu, oprócz czysto ideologicznego. Nie jesteśmy i nie będziemy przecież mocarstwem militarnym! I dobrze, nie jest to nam bowiem potrzebne.

Posiadanie armii w obecnym świecie jest jednak uzasadnione. Zagrożenia militarne niestety istnieją. O jakości armii nie świadczy jednak jej liczebność, a wyposażenie jej w najnowocześniejszy sprzęt bojowy i wyśmienite wyszkolenie jego obsługi. Dlatego niezbędne jest utrzymanie pewnej ilości żołnierzy zawodowych. Powinni być dobrze wyposażeni, ciągle dyspozycyjni i z tego powodu równie dobrze uposażeni.

Ciągłej służby i intensywnego szkolenia wymagają takie formacje jak lotnictwo, marynarka, obrona przeciwlotnicza, saperzy, wojska rakietowe (o ile jeszcze takie mamy), jednostki obsługujące ciężki sprzęt np. czołgi, transportery opancerzone itp. Armia zawodowa powinna stanowić podstawowy trzon obronności państwa. Jednak, żeby możliwości obronne miały jakikolwiek sens, wszyscy obywatele kraju powinni być obowiązkowo przeszkoleni w umiejętności posługiwania się podstawowym sprzętem na polu walki. Powinni więc potrafić np. celnie strzelać z każdej dostępnej nam broni, jak również rzucać granatem. Nabyć także umiejętności unikania zagrożeń ze strony przeciwnika. Wszystko to może się przydać, jeśli nie dojdzie do konfliktu nuklearnego, bo wtedy to już straci sens.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

jędrzej
  • jędrzej
  • 20.08.2011 20:17

no cóż pospolite ruszenie dobre ale 200 lat temu a na rozwój techniki wojskowej badania itp potrzeba góre pieniędzy pozostaje łaska sojuszu i tak niech będzie schowajmy mrzonki i nie róbmy obciachu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się co do zmniejszenia liczebności wojska zawodowego. Ale tylko w modelu Szwajcarskim. Co do skuteczności obronnej naszej armii to mam poważne obawy, Smoleńsk wiele dał mi do myślenia i włosy dęba mi stanęły gdy doszło do tej katastrofy a potem zachowań rządzących. Ale zawsze można liczyć na pospolite ruszenie. A co do sojuszników to wystarczy sięgnąć do nie dalekiej historii by powiedzieć, jak chcesz liczyć to licz na siebie. Ja tylko mam cichą nadzieję, że nikomu nie będzie się chciało nas atakować zbrojnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
puchacz
  • puchacz
  • 20.08.2011 18:42

cóz pomachać szabelką można a marzenia o silnej armii schować do lamusa historii przy takim dochodzie narodowym chyba ze bedziemy żyli jak w korei północnej z drugiej strony jak państwo o tak słabej gospodarce ma silnie rozwiniętą naukę ze ma bombe atomowa nam daleko do takiego osiągięcia techniczno-naukowego taka konstrukcja wymaga świetnego rozwinięcia różnych dyscyplin dużo krajów pragnie a nie może przecież

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozwój własnego przemysłu wojskowego i zamówienia rządowe na jego produkcję może być jedna z metod rozkręcania koniunktury gospodarczej, a jednocześnie wzmacniania siły własnej armii. W tej chwili nie jest jednak z tym najlepiej. Armia składa mało zamówień dla rodzimego przemysłu, a szkoda bo potrafimy produkować nowoczesne systemy uzbrojenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałem w Polityce materiał pokazujący stan usprzętowienia, a zatem i wyszkolenia naszej armii i resztka włosów stanęła mi dęba. Pytanie zawarte w tytule ma głęboki sens, bo drugi "Cud nad Wisłą" się nie zdarzy. Zresztą ten pierwszy też cudem nie był.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Janusz Szachowski
  • Janusz Szachowski
  • 19.08.2011 18:44

Z taką gruntowną ' znajomością" problematyki obronności kraju Autora desygnuję na stanowisko Ministra Obrony Narodowej, zaś Komentującego -na stanowisko Szefa Sztabu Generalnego. Oj harcerzyki,harcerzyki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pomysł ograniczania liczebności armii z powodu przynależności do NATO to bardzo niebezpieczny pomysł. Polska musi mieć na tyle silną armię, aby ta była w stanie na tyle długo opierać się napaści np. Federacji Rosyjskiej, aby państwa NATO nie miały pokusy uznania, że np. wojskowa pomoc sojusznicza napadniętej Polsce jest niecelowa ze względów politycznych.
Jeśli Polska lub któreś z państw leżących na wschodniej granicy Unii zostanie napadnięte i zajęte przez wojska Federacji Rosyjskiej w ciągu jednego lub dwóch dni to pozostałe państwa NATO mogą nas spisać na straty i ograniczyć swoje działania tylko do okolicznościowego pyskowania na forum ONZ.
Posiadanie silnej armii wyznacza pozycję "w stadzie" członka NATO i uniezależnia państwo od ewentualnych niekorzystnych posunięć sojuszników.
Ponadto w okresie pokoju należy, albo znaleźć dla armii dodatkowe zadania dla utrzymania bezpieczeństwa wewnętrznego, albo należy: policję, straż pożarną i inne tego typu służby tak szkolić, aby w przypadku wojny mogły stanowić pełnowartościową część armii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.