Pozycja materiału w rankingach:
W jednej ze stacji telewizyjnych przeprowadzono ankietę nt. czy polska armia może nas obronić przed jakąkolwiek napaścią. Nie wziąłem w niej udziału. Odpowiadam na łamach Wiadomości24.
Zobacz także:
Artykuły
(22)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.03)
Miejscowość: Giżycko | Kraj: Polska
O mnie: Jestem sobą i jest mi z tym dobrze.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
jędrzej 20.08.2011 20:17
no cóż pospolite ruszenie dobre ale 200 lat temu a na rozwój techniki wojskowej badania itp potrzeba góre pieniędzy pozostaje łaska sojuszu i tak niech będzie schowajmy mrzonki i nie róbmy obciachu
Krzysztof Bień 20.08.2011 20:02
Zgadzam się co do zmniejszenia liczebności wojska zawodowego. Ale tylko w modelu Szwajcarskim. Co do skuteczności obronnej naszej armii to mam poważne obawy, Smoleńsk wiele dał mi do myślenia i włosy dęba mi stanęły gdy doszło do tej katastrofy a potem zachowań rządzących. Ale zawsze można liczyć na pospolite ruszenie. A co do sojuszników to wystarczy sięgnąć do nie dalekiej historii by powiedzieć, jak chcesz liczyć to licz na siebie. Ja tylko mam cichą nadzieję, że nikomu nie będzie się chciało nas atakować zbrojnie.
puchacz 20.08.2011 18:42
cóz pomachać szabelką można a marzenia o silnej armii schować do lamusa historii przy takim dochodzie narodowym chyba ze bedziemy żyli jak w korei północnej z drugiej strony jak państwo o tak słabej gospodarce ma silnie rozwiniętą naukę ze ma bombe atomowa nam daleko do takiego osiągięcia techniczno-naukowego taka konstrukcja wymaga świetnego rozwinięcia różnych dyscyplin dużo krajów pragnie a nie może przecież
Wojciech Arciszewski 20.08.2011 09:50
Rozwój własnego przemysłu wojskowego i zamówienia rządowe na jego produkcję może być jedna z metod rozkręcania koniunktury gospodarczej, a jednocześnie wzmacniania siły własnej armii. W tej chwili nie jest jednak z tym najlepiej. Armia składa mało zamówień dla rodzimego przemysłu, a szkoda bo potrafimy produkować nowoczesne systemy uzbrojenia.
Czesław Brudek 20.08.2011 07:21
Przeczytałem w Polityce materiał pokazujący stan usprzętowienia, a zatem i wyszkolenia naszej armii i resztka włosów stanęła mi dęba. Pytanie zawarte w tytule ma głęboki sens, bo drugi "Cud nad Wisłą" się nie zdarzy. Zresztą ten pierwszy też cudem nie był.
Janusz Szachowski 19.08.2011 18:44
Z taką gruntowną ' znajomością" problematyki obronności kraju Autora desygnuję na stanowisko Ministra Obrony Narodowej, zaś Komentującego -na stanowisko Szefa Sztabu Generalnego. Oj harcerzyki,harcerzyki.
Paweł Urbański 19.08.2011 13:33
Pomysł ograniczania liczebności armii z powodu przynależności do NATO to bardzo niebezpieczny pomysł. Polska musi mieć na tyle silną armię, aby ta była w stanie na tyle długo opierać się napaści np. Federacji Rosyjskiej, aby państwa NATO nie miały pokusy uznania, że np. wojskowa pomoc sojusznicza napadniętej Polsce jest niecelowa ze względów politycznych.
Jeśli Polska lub któreś z państw leżących na wschodniej granicy Unii zostanie napadnięte i zajęte przez wojska Federacji Rosyjskiej w ciągu jednego lub dwóch dni to pozostałe państwa NATO mogą nas spisać na straty i ograniczyć swoje działania tylko do okolicznościowego pyskowania na forum ONZ.
Posiadanie silnej armii wyznacza pozycję "w stadzie" członka NATO i uniezależnia państwo od ewentualnych niekorzystnych posunięć sojuszników.
Ponadto w okresie pokoju należy, albo znaleźć dla armii dodatkowe zadania dla utrzymania bezpieczeństwa wewnętrznego, albo należy: policję, straż pożarną i inne tego typu służby tak szkolić, aby w przypadku wojny mogły stanowić pełnowartościową część armii.