Facebook Google+ Twitter

Polska bez prawicy i lewicy? Oto jest pytanie

Słaby wynik SLD i PSL w wyborach do Sejmu skłania do hipotezy, iż w młodych demokracjach jak RP, podział na lewicę i prawicę przestaje mieć sens.

Powyborcze plakaty, Poznań 2011. / Fot. Jacek KasprzyckiTakże protesty „oburzonych” w całej Europie dowodzą nieufności, tak do tradycyjnie rozumianej prawicy w wydaniu europejskim, jak i do dawnej lewicy wywodzącej się z partii komunistycznych.

Od wielu lat teoretycy i analitycy polityczni oraz badacze życia społecznego mówią otwarcie i skrycie o wyczerpaniu się dziewiętnastowiecznych i dwudziestowiecznych recept na szczęście ludzkości. Zaczęło się oczywiście od Fukuyamy. A bardzo wnikliwy esej na ten temat napisał miesiąc temu w GW Piotr Buras (wydanie z 5-6 listopada 2011). Antynomia „lewica – prawica” nie pasuje już do realiów pierwszej dekady XXI wieku. Okowy prawicy takie jak: konserwatywny model rodziny, patriarchalizm, skrajny liberalizm ekonomiczny nie mają poparcia nawet u młodych konserwatystów europejskich.

Takie podziały może mają jeszcze miejsce w statecznych i „starych” europejskich demokracjach, ale ich odgrzewanie w dawnych „koloniach” sowieckich, do których niestety nasz kraj trzeba zaliczyć, traci sens. Tym bardziej w obliczu ostatnich wydarzeń. Dintojry partyjne, tak w SLD na Napieralskim i w PiS na Zbigniewie Ziobrze, Tadeuszu Cymańskim i Jacku Kurskim oraz na innych prominentnych współpracownikach Kaczyńskiego dowodzą jednego: szukania kozłów ofiarnych, miast próby gruntownych zmian w myśleniu i strukturach tychże ugrupowań.

Ale by nie być gołosłownym przyjrzyjmy się liczbom. W ogóle, to partie w Polsce liczbowo są niewielkie. Obcokrajowca to dziwi, jak PO, partia licząca zaledwie 50 tysięcy członków (z czego 30 tys. płaci składki!) rządzi nieprzerwanie Polską już drugą kadencję, krajem prawie 40 milionowym wielkości Italii czy Hiszpanii. Tak samo Sojusz Lewicy Demokratycznej liczący 58,5 tysięcy członków (siedem lat temu blisko 90 tys.) nie jest idolem lewicowców polskich.

Krytyka Polityczna i naprawdę zaangażowani społecznie młodzi ludzie, uznający lewicowe pryncypia nie są członkami Sojuszu, gorzej, uważają go za dawny pestpeerelowski beton. Jego symbolem jest Leszek Miller - co prawda zasłużony premier, bystry polityczny gracz, człowiek inteligentny i skłonny do kompromisów, ale kojarzący się już z historią. Tak PRL, jak i okresu przejściowego. Wszystkie ikony dawnej partyjnej lewicy jak: Marek Borowski, Dariusz Rosati, Aleksander Kwaśniewski czy Józef Oleksy nie kojarzą się z lewicowymi pryncypiami, a raczej z obecnym europejskim skompromitowanym establishmentem. Wyjątek stanowi może Ryszard Kalisz.

Ale prawdziwy dramat i traumę przeżywa prawica. O LPR już nie słychać. Prawo i Sprawiedliwość liczy zaledwie 18 tysięcy członków, z czego połowa płaci składki, a reszta jest z nich zwolniona. Co prawda, powie ktoś, partia może być nieliczna, a mieć tak zwanych sympatyków, ale jak wiemy sentyment na pstrym koniu jeździ. Gusta kulinarne i sympatie są zmienne i nietrwałe. Do tego tak PiS jak i SLD sami podcinają sobie nogi i wbijają ostre narzędzia w plecy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.