W końcowym etapie przewodnictwa Unii, polski rząd dał swój mocny akcent. Najpierw ustami ministra Sikorskiego, potem premiera Tuska. Premier Donald Tusk powiedział jednoznacznie i donośnie: Unia potrzebuje nowego traktatu!
W końcowym etapie przewodnictwa Unii, polski rząd dał swój mocny akcent. Najpierw ustami ministra Sikorskiego, potem premiera Tuska. Premier Donald Tusk powiedział jednoznacznie i donośnie: Unia potrzebuje nowego traktatu! Na spotkaniu z biznesmenami z Europy w Zamku Królewskim w Warszawie, zaakcentował, iż Europa dzięki nowym rozwiązaniom traktatowym "musi się przekształcić w dobrze prosperujące przedsiębiorstwo". Tę opinię wyjaśnił w kilku istotnych szczegółach. "W finale polskiej prezydencji, zdając sobie sprawę z kontekstu i możliwości Polski, będziemy śmiało i bardzo otwarcie proponować, a także wspierać innych, pewne autorskie polskie rozwiązania na rzecz tego przełomu politycznego i ustrojowego" - mówił. Ogólnie chodzi o to, żeby ratować euro i jego strefę. Przyklasnęła mu w tym, m.in. niemiecka kanclerz, Angela Merkel.
Taki akcent ma ogromne znaczenie zarówno dla Polski, jak i walącej się gospodarki Europy, a przede wszystkim, Unii Europejskiej. Dlatego też premier Tusk mówi: "Będziemy potrzebowali ustroju gospodarczego Europy, w którym strefa euro, a w konsekwencji cała UE będzie dobrze zarządzana, także poprzez wprowadzenie automatycznych mechanizmów kontrolujących tych, którzy chcą łamać zasady dobrego finansowania". W tym celu, szef rządu zapowiedział również, iż Polska chce wzmocnienia instytucji europejskich, w tym Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego. "Jest niebezpiecznym złudzeniem sądzić, że strefa euro poradzi sobie bez banku centralnego z prawdziwego zdarzenia, ze wszystkimi instrumentami, jakie są typowe dla działania banku centralnego" – ocenił premier.
Jak podała agencja PAP, w poniedziałek 5 grudnia 2011 r. na posiedzeniu ministrów do spraw europejskich państw członkowskich UE w Brukseli, zostanie zaprezentowane polskie stanowisko w dyskusji o zmianach unijnych traktatów. Według ministra ds. europejskich, Mikołaja Dowgielewicza, "To będzie kluczowe spotkanie"; dodajmy: kluczowe dla Polski i Europy. W minioną sobotę, skierowano do ambasadorów państw członkowskich Unii, dokument polskich propozycji. Na jego podstawie ministrowie przygotują decyzje szczytu w Brukseli, który odbędzie się 8-9 grudnia, i na którym przywódcy UE będą debatować o przyszłości Wspólnoty Europejskiej.
Można bez przesady powiedzieć, że w ostatniej chwili przed bliską tragedią, Polska pobudziła do szybkiego myślenia i działania tych, którzy już dawno powinni byli głęboko i konkretnie postanowić o losach wspólnej, mocno zadłużonej i upadającej Europy. Na najbliższym posiedzeniu Rady Europy, politycy unijni, zapewne pokażą pełną determinację do obrony euro. Minister Dowgielewicz powiedział dziennikarzom, że obecnie Europie "potrzebna jest odpowiedź na kryzys zadłużeniowy". I dodał, że to oznacza, że "potrzebujemy większej elastyczności, jeśli chodzi o działanie banku centralnego, zabezpieczenie sytuacji w sprawie długów poszczególnych krajów strefy euro, ale potrzebujemy jednocześnie zdecydowanych działań politycznych, traktatowych takich, które pozwolą przekonać rynki finansowe, że jest pełna determinacja do tego, żeby euro wzmacniać".
(Stanisław Cybruch)