Facebook Google+ Twitter

Polska - Czechy. Przeżyjmy to jeszcze raz

Nasza reprezentacja wczoraj w Chorzowie odniosła historyczne zwycięstwo z południowymi sąsiadami, którzy w rankingu FIFA plasują się w pierwszej dziesiątce. Dzięki redakcji Wiadomości24.pl miałem okazję na żywo oglądać ten mecz.

Czeski bramkarz podczas treningu / Fot. Andrzej PałaszRozgrzewka Czechów / Fot. Andrzej PałaszDo Chorzowa wybrałem się oczywiście pociągiem. Dokładnie to do Katowic. Podróż minęła mi szybko acz na stojąco. Od razu dało się wyczuć atmosferę zbliżającego się meczu. Co raz dochodziły odgłosy rozbawionego tłumu i krzyk: Polska, Polska! W ogóle z polskością identyfikowano się nad wymiar chętnie. Miłego ducha w powietrzu psuli raz po raz ubrani w biało-czerwone barwy mężczyźni, którzy z powodu upojenia alkoholowego słaniali się na nogach. Ale to przecież tylko mecz.

 / Fot. Andrzej PałaszKoniecznie muszę wspomnieć o zaokiennym krajobrazie, który mi towarzyszył nieprzerwanie od opuszczenia Warszawy aż po same Katowice. Złote, zielone, żółte, pomarańczowe plamki migotały na drzewach tworząc coś w rodzaju wielokolorowej fali, w której nurzał się pociąg.

Śląsk biało-czerwony

Odegranie hymnów państwowych / Fot. Andrzej PałaszDworzec w Katowicach przywitał mnie obskurnym widokiem ale jakoś mnie to nie zdziwiło. Wcale nie wiem czy jest brzydszy od warszawskich. Na plus dla Katowic trzeba zapisać starówkę i jedzenie, które tam podają. Ja zamówiłem żurek śląski. W Katowicach byłem zaraz po 17, a więc do meczu pozostało ponad trzy godziny. Postanowiłem więc zaprzyjaźnić się z miastem. Cała starówka i dworzec były w kolorach  / Fot. Andrzej Pałaszbiało-czerwonych, ale wystarczyło odejść kilkadziesiąt metrów i wszystko cichło. A tam w spokoju poddać się urzekającemu widokowi robotniczo-górniczego miasta.

 / Fot. Andrzej PałaszKolejnym plusem dla Katowic są automaty do sprzedaży biletów, które stoją przy bodaj większości przystanków w centrum. Na mecz miasto przygotowało specjalną linię tramwajową, która łączyła dworzec ze stadionem w Chorzowie. A na nim byłem ok. godz. 18.30. Szybko odnalazłem swoje miejsce jednak nie zagrzałem go długo. Skusił mnie dym z budek ustawionych na terenie stadionu, w których sprzedawano grillowane kiełbasy. Z tego co zaobserwowałem nie było większych kłopotów organizacyjnych. Stadion powoli lecz płynnie zapełniał się.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.