Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3014 miejsce

Polska da miliardy ratunkowe na Unię

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-12-11 16:22

Premier David Cameron załatwił aroganckim gestem swoje partyjne i prywatne interesy, mówiąc "nie" dla nowego traktatu UE. Będąc w gronie eurosceptyków, poparł ten kierunek, który niszczy fundamenty i umacnianie siły ekonomicznej i gospodarczej, strefy euro i Europy

To miał być szczyt wielkiej, ale i ostatniej szansy. Wielkiej, bo Europa czeka na obronę strefy euro i utrzymanie przed upadkiem, przed końcem eurolandu. A ostatniej, bo dotąd czyniono różne zabiegi ratunkowe, lecz bez skutku. W piątek 9 grudnia 2011 roku, o 5.27 rano, zakończył się w Brukseli maraton obrad polityków unijnych, w tych dwóch bardzo istotnych kwestiach. Niestety, ambitne plany i zabiegi dyplomatyczne Niemiec i Francji oraz Polski, która przewodniczy UE w kończącym się półroczu, nie dały oczekiwanych i koniecznych rezultatów. Na przeszkodzie stanęła - jak było to do przewidzenia - oporna Wielka Brytania. Po szczycie Europa czuje się jak skopany pies, który nie bardzo wie, za co go to spotkało, a mimo to nadal jest wiernym przyjacielem człowieka.

To prawda, że Wielka Brytania nie jest w strefie euro, ale jest w Unii Europejskiej. Jednak każdemu członkowi eurolandu powinno, a nawet musi zależeć na silnej, zwartej ekonomicznie i gospodarczo, europejskiej rodzinie.

Co teraz po szczycie? "Bój toczy się o to, żeby świat uwierzył, że strefa euro staje na nogi i nie jestem pewien, że ten efekt udało nam się uzyskać" - tak "na gorąco" w piątkowy poranek powiedział premier Donald Tusk, podsumowując szczyt brukselski. Mimo to Polska postanowiła wymiernie - jak chyba nigdy dotąd - zaangażować się we wzmacnianie strefy euro. Postanowiła, choć nie jest w strefie. Postanowiła, bo bardzo chce być w niej, i to jak najszybciej. Tu pojawia się racjonalne pytanie: po co pchać się tam, skąd inni wracają? Oczywiście, to przesada – nikt znikąd nie wraca. Jednak niewykluczone, że tacy będą.

Tymczasem przywódcy obradujący w Brukseli - 8 i 9 grudnia zdecydowali, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) zostanie zasilony kwotą 200 mld euro, z czego około 50 mld euro, miałoby pochodzić od państw nieposługujących się tą walutą, czyli między innymi i od Polski. Zarówno premier, jak i minister finansów Jacek Rostowski jest takiemu planowi przychylny. Tu też są wątpliwości, skąd i jak można wysupłać w biednym kraju, miliardy euro na składkę ratunkową? Ale zostawmy ten temat w spokoju.

Czytaj dalej ----->
(Stanisław Cybruch)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

@rk
  • @rk
  • 12.12.2011 10:40

Ciężkie czasy,trudne decyzje.Jak nie posmarujesz,nie pojedziesz.Błędów nie popełnia ten,kto nic nie robi...itd.Przysłowia mądrością narodu,a Naród mamy mądry.

Komentarz został ukrytyrozwiń
rk
  • rk
  • 11.12.2011 21:12

Założenia i plany rządu to jedno - a efekt finalny to druga sprawa. Nikt nie jest w stanie przewidzieć dokładnie ,co się wydarzy;czy te pieniądze nie pójdą w przysłowiowe błoto,bo nikt dziś nie da gwarancji że plan ratowania strefy euro w stu procentach się powiedzie.A jeśli się nie powiedzie to co ? Czy taka opcja też jest brana pod uwagę? Czy my nie wychodzimy aby przed orkiestrę??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.