Facebook Google+ Twitter

Polska gra z Mołdawią. Zwycięstwo obowiązkiem

- Chciałbym zobaczyć drużynę tak samo zaangażowaną jak w Podgoricy, a nie chciałbym powtórki głupich błędów - mówił Waldemar Fornalik, który czeka na swoją pierwszą wygraną w roli selekcjonera.

 / Fot. PAP/Maciej KulczyńskiInauguracyjny eliminacje pojedynek z Czarnogórą miał pokazać, czy jesteśmy w stanie podjąć walkę z przeciwnikiem może nie przewyższającym nas piłkarsko, ale wyjątkowo zadziornym, intensywnie dążącym do rozszarpania rywala, inspirowanym gorącą atmosferą trybun. Spotkanie z Mołdawią należy do gatunku tych, które trzeba wygrać i zapomnieć.

Śledź relację LIVE z meczu Polska - Mołdawia!


Ponurym zwyczajem przed meczami kadry staje się roztrząsanie kwestii personalnych. Na pierwszy plan wychodzą ambicjonalne roszczenia Jakuba Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego. Z jednej strony nareszcie doczekaliśmy się liderów z prawdziwego zdarzenia, którzy chcą brać odpowiedzialność za wyniki, otwarcie mówią, co im się nie podoba (może wzięli przykład z wyższych sfer, np. z Cristiano Ronaldo lamentującego mediom, że źle czuje się w Madrycie), z drugiej - ustawiają siebie w roli mentorów dla reszty drużyny, jej wartość utożsamiają wyłącznie ze sobą, a oceniając swoich kolegów wkraczają w kompetencje selekcjonera. Ostatnimi kadrowiczami, którzy pozwalali sobie na wiele byli Tomasz Hajto i Piotr Świerczewski ponad dekadę temu. Oba tandemy łączy oschły, pretensjonalny stosunek do dziennikarzy (obrońca Schalke na mundialu w Korei i Japonii nawet chciał się bić) oraz przekonanie o tym (nie całkiem bezzasadne), że bez nich kadra nie może się obyć.

Dyskusja nr 2 ogniskuje się wokół negatywnego bohatera meczu z Czarnogórą, Ludovica Obraniaka, którego bezceremonialnie potraktował przed kamerami Błaszczykowski. Czy 28-letni wychowanek Metz zachował się nieodpowiedzialnie? Mało powiedziane. Czy powinien usłyszeć kilka gorzkich słów, niekoniecznie nadających się do zacytowania, które zapamięta do końca kariery? Jak najbardziej, ale od tego jest trener. W najnowszej historii futbolu trudno przypomnieć sobie przypadek, żeby nawet po najgłupszym incydencie (nie chodzi o niesubordynację, podważanie decyzji trenera, ale bezmyślny faul, niepotrzebną scysję z rywalem) sprowokowanym przez piłkarza z kilkuletnim już stażem reprezentacyjnym, kwestionowano jego przydatność i to przy otwartej kurtynie dla mediów, a nie w zaciszu szatni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.