Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

181216 miejsce

Polska gromi i nokautuje, Bułgaria i Serbia też bez strat

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-11-22 13:46

Pierwsza faza MŚ mężczyzn w siatkówce za nami. Podopieczni trenera Lozano idą jak burza, wygrali do tej pory wszystkie mecze w swojej grupie i są na najlepszej drodze do dalszych sukcesów.

Jeszcze nie zdołaliśmy ochłonąć po nieudanym występie naszych siatkarek, a już musieliśmy przygotowywać się na kolejne emocje, związane z grą Polaków. Podopieczni trenera Lozano do japońskiej imprezy przygotowywali się bardzo solidnie już od dłuższego czasu. Lozano zresztą ciągle powtarzał, że mistrzostwa świata to najważniejsza tegoroczna impreza dla naszej ekipy. Ostatnie sparingi przed MŚ z Niemcami, Kubą i Brazylią napawały optymizmem. Nasi siatkarze grali dobrze, skutecznie, ale widać było jeszcze spore rezerwy w grze u wszystkich zawodników. Ten zapas sił i umiejętności Polacy skutecznie wykorzystali dopiero w pierwszych meczach na MŚ, gromiąc wszystkich rywali grupowych, nie tracąc przy tym nawet seta.

Mez z Egiptem. Piłkę zbija atakujący gracz reprezentacji Polski Piotr Gruszka przed skaczącymi do bloku Egipcjaninami, Mohamedem Elnafrawy'm i Mohamedem Gabalem. Fot. PAP/Jacek KostrzewskiByć może jest to precedens na imprezie tej rangi, że do dalszych gier zespół przystępuje bez starty choćby jednej partii. Ważniejsze od wszelkich rankingów i statystyk jest sposób gry Polaków, znakomite przygotowanie psychiczne, mentalne i fizyczne. O umiejętnościach nie ma co wspominać, bo te widać gołym okiem w każdym spotkaniu. 

Grupa A

Ton w tej grupie od początku do końca nadawali biało-czerwoni, wygrywając kolejno pięć spotkań po 3:0. Świetna gra Polaków sprawiła, że ciche marzenia o medalu wypowiadane przed rozpoczęciem zmagań w Japonii, teraz nabierają coraz głośniejszego wydźwięku. Na pewno wiedzą o tym sami siatkarze, którzy jednak nie dają się ponieść zbyt wielkim emocjom i nie wybiegają za daleko w przyszłość, koncentrując się na kolejnym spotkaniu. Droga do strefy medalowej mimo wszystko jest jeszcze długa i ciężka. Nasi siatkarze wiedzą, że kluczowe w kontekście awansu do półfinału najprawdopodobniej będą mecze z naszymi odwiecznymi rywalami: Rosją i Serbią, już za tydzień.

Oczekiwania studzi sam trener Lozano i dobrze, bo zbytnia pewność siebie może uśpić czujność i koncentrację, a te trzeba zachować do ostatniego meczu w turnieju. Oby tym ostatnim meczem dla Polaków był finał w Tokio, jeśli nasi zawodnicy utrzymają taką świetną dyspozycję zarówno fizyczną jak i psychiczną, to możemy być tego spokojni.

Wielkim przegranym naszej grupy są na pewno Argentyńczycy. Szósta ekipa poprzednich MŚ rozegranych właśnie w ojczyźnie trenera Lozano, na japońskim turnieju w niczym nie przypomina tamtej. Starzy wyjadacze jak: Milinkovic, Spajic czy Meana najlepsze lata mają już chyba za sobą. Trener Jon Uriarte nie ma natomiast ich kim zastąpić, argentyńska siatkarska młodzież musi się jeszcze sporo nauczyć. Wobec tego nie mogą dziwić słabe wyniki Argentyńczyków, raptem dwa wygrane mecze z: Chinami i Egiptem (które nie zakwalifikowały się do dalszych gier) nie prognozują dobrze dla tej ekipy.

Drugie miejsce w grupie A zajęli gospodarze - Japończycy, którzy także nie bez trudu zakwalifikowali się do drugiej rundy, przegrywając m.in. z Chinami. Walka o awans do kolejnej fazy mistrzostw trwała do końca zmagań grupowych. Pogromcy Argentyńczyków z pierwszego meczu – Portorykańczycy zdołali wyjść z grupy, tylko dzięki małym punktom, w których okazali się lepsi od Chińczyków.

Sporo zamieszania zrobiła drużyna Egiptu, prowadzona przez polskiego szkoleniowca Grzegorza Rysia. Mistrzowie Afryki mieli być „chłopcami do bicia”, a już w pierwszym meczu napędzili stracha Japończykom, przegrywając dopiero w tie-breaku. Choć wygrali jedno spotkanie z Portoryko, nie wystarczyło ono na awans do kolejnej rundy. W grze ambitnych Egipcjan widać już jednak rękę polskiego trenera.

Grupę bezapelacyjnie wygrywa Polska – pięć zwycięstw, Japonia jest druga z trzema zwycięstwami, Argentyna i Portoryko, kończą ten etap mistrzostw z dwoma wygranymi spotkaniami.

Grupa B  

Grupę z Brazylią i Francją, czyli finalistami tegorocznej edycji Ligi Światowej, uznano za jedną z najciekawszych. Faktycznie, emocji było w tej grupie sporo, ale nie za sprawą tych dwóch ekip. O sporą niespodziankę pokusili się, uznawani za jedną ze słabszych drużyn w Europie, Niemcy. Podopieczni trenera Moculescu po wygranej w pierwszym meczu z Australią, w drugim sensacyjnie rozprawili się z zawsze groźną Kubą i to bez straty seta. Jeszcze bardziej zaskakujące były zwycięstwa naszych zachodnich sąsiadów odniesione nad Grekami (piąta ekipa Igrzysk Olimpijskich w Atenach) i Francuzami. Pogromców znaleźli dopiero w ostatnim meczu grupowym z broniącymi tytułu Brazylijczykami. Ekipa Canarihnios, uznawana za głównego pretendenta to złota, jak na razie nie błyszczy. Siatkarze z kraju kawy mają już na koncie jedną porażkę z Francuzami, którzy zrehabilitowali się im za przegraną w finale Ligi Światowej. Brazylia, Francja i Niemcy mają po jednym przegranym meczu i w takiej kolejności, uwzględniającej tzw. „małe punkty” wchodzą do dalszej rywalizacji.

Zaskoczeniem in minus jest postawa Kubańczyków i Greków. Ci ostatni nie zdołali nawet awansować do drugiej rundy, młoda ekipa kubańska swoją grą też nie przekonuje i chyba marzenia o walce z najlepszymi musi jeszcze odłożyć.

  Grupa C  

Świetnie w tej grupie zaprezentowała się ekipa Bułgarii, która podobnie jak Polska, nie przegrała ani jednego meczu. Bułgarzy od kilku lat próbują wedrzeć się do światowej elity, niewykluczone, że uda im się to właśnie w Japonii. Wśród fachowców mówi się, że Polska i Bułgaria to zespoły dysponujące najmocniejszym atakiem na świecie. Rywale Polaków mogli się o tym dobitnie przekonać. Nie mniej litościwi dla swoich przeciwników byli także podopieczni Martina Stojewa. W meczach kluczowych dla układu tabeli najpierw ograli w tie-breaku Włochów, by później niemiłosiernie punktować kolejnych rywali, z USA na czele.

Właśnie postawa Amerykanów wzbudza największe głosy krytyczne wśród komentatorów. Rywale Polaków z tegorocznej edycji Ligi Światowej w niczym nie przypominają czwartej ekipy IO w Atenach, grają chaotycznie, nieporadnie w ataku, zupełnie bez stylu. Swój awans do dalszej rundy mistrzostw zawdzięczają tylko lepszemu bilansowi „małych punktów” od drużyny Wenezueli, z którą przegrali w bezpośrednim pojedynku.

Stawkę czterech najlepszych drużyn tej grupy uzupełniają Czesi, którzy zdobyli tyle samo punktów co USA (po 7), ale legitymują się lepszym bilansem punktowym.

Grupa D  

Z uwagą śledziliśmy wyniki meczów w tej grupie, bowiem w kolejnej fazie mistrzostw biało-czerwoni zmierzą się z czterema najlepszymi drużynami z tej grupy. Już wiemy (co było do przewidzenia), że nasi siatkarze zagrają kolejno z: Tunezją, Kanadą, Rosją i Serbią. Dwa ostatnie zespoły dominowały w tej grupie. W bezpośrednim pojedynku lepsza okazała się ekipa „plavi” wygrywając ze „sborną” 3:0. Rosjanie wychodzą więc z grupy z jedną porażką, co oznacza, że mecz Polski właśnie z tą ekipą może być kluczowy w walce o półfinał MŚ.

Najpierw trzeba jednak rozprawić się z teoretycznie słabszymi Tunezyjczykami i Kanadyjczykami. Oba zespoły do potentatów nie należą, ale do meczów Polacy muszą podejść maksymalnie skoncentrowani, aby wygrać te pojedynki i spokojnie myśleć o rywalizacji z Rosją i Serbią. 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jak zawsze fachowo, ciekawie i na temat. Nie będę ukrywał, że ten autor to jeden z najlepszych pismaków jakich w swoim życiu "spotkałem"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.