Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2525 miejsce

Polska i Ukraina: dawni wrogowie czy przyjaciele?

Dziś, po aneksji Krymu przez Rosję i po agresji na Donbasie żadne z państw w Europie nie może czuć się bezpiecznie. Szczególnie to stosuje się postradzieckich krajów, nad którymi Rosja dąży odnowić swoją kontrolę, oraz krajów Europy Wsschod

 / Fot. Mikolas Dziś, po aneksji Krymu przez Rosję i po agresji na Donbasie żadne z państw w Europie nie może czuć się bezpiecznie. Szczególnie to stosuje się postradzieckich krajów, nad którymi Rosja dąży odnowić swoją kontrolę, oraz krajów Europy Wsschodniej.


Na niedawnym szczycie NATO Rosja została wyznaczona jak główna siła destabilizująca na kontynencie europejskim. Szczyt NATO wyznał, że gwarancją obrony od agresji rosyjskiej musi stać wzmocnienie ugrupowania wojskowego na „flance wschodniej”. O tym również nie jeden raz mówił i minister obrony narodowej Polski Antoni Macierewicz. Zdając sobie sprawę, jak ważliwe jest zachowanie prze Ukrainę niepodległości, rozumie rówinież potrzebę nadania odczuwalnego poparcia Ukrainie, dla której samodzielnie będzie bardzo ciężko powstrzymać napór agresora. Razem z tym, sprawia się wrażenie, że na poziomie „polaka małego” póki jeszcze, niestety, jest brak rozumienia skali zagrożenia dla Polski w osobie imperskich dążeń Rosji.


Na współczesnym etapie rozwoju stosunków polsko-ukraińskich bardzo alarmującą jest aktualizacja skomplikowanych zdarzeń w historii dwu sąsiednich państw, z akcentem na wydarzenia tragiczne 1943 roku na Wołyniu. Łatwo domyslić się, że nie obyło się bez uczestnictwa sił trzecich. Oczywiście, współczesne traktowanie przez te siły takiego ostrego pytania w historii obu państw nosi wyraźnie destrukcyjną cechę. Taka sytuacja jest bardzo korzystna jest dla trzeciej strony – Kremla, który jest bardzo zainteresowany w pogorszeniu polsko-ukraińskich stosunków. Na tyle nagłe i drastyczne pogorszenie polsko-ukraińskich stosunków stało możliwym dzięki aktywnemu udziałowi rosyjskich służb specjalnych, ich agentów wpływu oraz propagandzie rosyskiej. Oni dawno i celowo prowadzili działaność, zakłócającą spokój w tym kierunku, grając na świętych poczuciach krewnych tej tragedii dawnej, podgrzewając nastroje nacjonalistyczne w społeczeństwie polskim.


Sytuacja się pogarsza mimo to, że obie strony, jak się wydawało, dokonali wyrazistych i określonych kroków ku siebie w podołaniu tego bolesnego tematu. Tak w lipcu roku 2003 prezydentom Polski a Ukrainy udało się znaleźć konsensus. Wtedy wystąpili z oświadczeniem wspólnym o pojednaniu w 60. rocznicę tragicznych wydarzeń na Wołyniu. Na cmentarzu Łyczkowskim we Lwowie został odsłonięty memoriał Orlętom Lwowskim. Została aktywizowana działalność z uporządkowania innych miejsc pogrzebów, upamiętnięcia poległych w Polsce i Ukrainie. Już wtedy były założone podstawy dla reralizacji jedynie prawidłowej formuły „Przepraszamy i prosimy przeproszenia”.

W Ukrainie zostal stworzony Instytut pamięci narodowej, udostępnione archiwne dokumenty KGB, związane z polsko-ukraińskim konfliktem okresu Drugiej wojny światowej. Co więcej, w roku 2016 działacze społeczno-polityczni oraz przedstawicile cerkwi Ukrainy podpisali i skierowali w imieniu narodu ukraińskiego do Polski i narodu polskiego proklamację otwartą, w której przeprosili za to, co stało się na Wołyniu w roku 1943. Ukraina zaproponawała ustalić wspólny dla obu krajów Dzień pamięci ofiar przeszłości i wiary w niepowtórzenia zła.

Kolejna próba pojednania została podjęta przez ukraińskiego prezydenta niedawno, podczas wizyty do Warszawy. 9 lipca delegacja ukraińska po raz pierwszy odwiedziła pomnik ofiarom tragedii Wołyńskiej. Prezydent Poroszenko padając na kolana, złożył kwiaty u monumentu i uczcił pamięć poległych Polaków. To stało jeszcze jednym świadectwem gotowości strony ukraińskiej iść na kompromis. Prezydent Duda ocenił takie postępowanie jak jeszcze jeden krok na drodze do pojednania historycznego. Udział prezydenta Ukrainy w upamiętnieniu ofaiar Wołyńskiej tragedii stał ważliwym gestem w osiągnieciu porozumienia między dwoma narodami. Spodziewamy się, że ten uczynek prezydenta Ukrainy naprawdę przyczyni się do zbliżenia polskiego a ukraińskiego narodów, ich zjednoczeniu oraz aktywizacji wspólnych wysiłków z przeciwdziałania realnemu zagrożeniu, pochodzącemu z boku Rosji.

Niestety, ostatnie zdarzenia świadczą o tym, że w Polsce nastroje antyukraińskie nasilają się. Ta tendencja wzrosła z przyjściem do władzy PiSu. W pościgu za głosami wyborców przedstawiciele tej partii zaczęli eksploatować antyukraiński temat, ostro wypowiadając się na temat przeszłości polskiego i ukraińskiego narodów, szczególnie wydarzeń roku 1943 na Wołyniu i w Galicji.


Ciekawe, czy rozumieją zajadli zwolenniki idei nacjonalistycznej z PiSu to, że ścigając własne interesy małomiasteczkowe, szkodzą przede wszystkim własnemu państwu. Kontynuacja takiej polityki doprowadzi do poważnych zaników w przyszłości najbliższej, o ile, rozgrzewając namiętności wokół biorącego początek jeszcze w ubiegłym stuleciu problematu polsko-ukraińskiego, PiS gra na rękę Moskwie. Potężna prpagandowa machina Kremla z zadowoleniem rozdmuchuje problematy, obostrza kontrowersje, tłoczy namiętności, zadawając olbrzymią szkodę stosunkam polsko-ukraińskim. Rozrachunek Rosji jest prosty. Bazuje się na tym, że Ukrainie bez wsparcia i niezawodnych stosunków s sąsiadującymi krajami będzie o wiele skomplikowaniej zwyciężyć w walce nierównej. Zaś jeśli Ukraina przegra, celem następnym na pewno stanie Polska, o ile wojska putinowskie okażą się obok jej granic.

Na razie Ukraina jest faktycznie strefą buforową między Polską a Rosją. Zaś Polska – nie tylko jedno z państw członkowskich NATO i UE, na którym ciążyć będzie powstrzymanie agresywnego sąsiada ze Wszchodu (notabene, już nie tak odległego), Polska również – państwo byłego obozu socjalistycznego. Dlatego dziś jest tam wielu ludzi, którzy dobrze pamiętają wszystkie „zalety” wpływu totalitarnego reżimu ZSRR. Dziś oni mają z czym porównać, co bronić – Polska przeszła długą drogę do demokracji i wolności. Dlatego, kiedy zagrożenie z boku Rosji jest tak realne, teraz nastąpił odpowiedni czas by zespolić się dla pokonania tendencji do wyjaśniania stosunków w stylu „kto winien, a kto ma rację”. Obie strony muszą być zaciekawieni w tym, by realizować obecny potencjał dla ostatecznego pokonania kontrowersji.

Bezwzględnie, to, co odbywało się na Wołyniu w roku 1943 – jest kartą tragiczną w historii zarówno Polski jak i Ukrainy. Ale teraz to ważliwe i bolesne dla obojgu narodów pytanie jest zbyt polityzowane, dlatego dziś, jak się wydaje, lepiej pozostawić go historykom. Zaś politycy powinni przez wysiłki wspólne odnaleźć decyzje, a nie prowokować. Co więcej Ukraińcy a Polacy nie jeden raz dowodzili, że w jakichkolwiek okolicznościach mogą znaleźć język wspólny. I teraz ten sam moment gdy obojgu narodom należy stac ramię w ramię by dać opór wiszącemu nad nimi zagrożeniu.

Czy uda się Polakom a Ukraińcom przeprosić nawzajem jeden drugiego i zespolić się w obliczu wspólnego wroga? Czy ulegając prowokacjom będą trwożyć stare rany i lać wodę na młyn wspólnego wroga?


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.