Facebook Google+ Twitter

Polska - Japonia. Kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3

Nieudanie rozpoczęły się dla polskich siatkarek Mistrzostwa Świata w Japonii. Pomimo prowadzenia 2:0 oraz szans na zwycięstwo 3:1, podopieczne Jerzego Matlaka ostatecznie przegrały z gospodyniami imprezy po tie-breaku.

W akcji zawodniczka reprezentacji Polski Anna Werblińska w meczu z Japonią w grupie A mistrzostw świata siatkarek w Tokio. Obok, Milena Sadurek, Joanna Kaczor i Katarzyna Gajgał. / Fot. PAP/Jacek KostrzewskiSkuteczna pogoń biało-czerwonych

Początek spotkania lepiej ułożył się dla Japonek, które prowadziły na pierwszej przerwie technicznej 8:5 po finezyjnym zagraniu Yukito Ebaty. Gospodynie mundialu powiększyły przewagę do czterech punktów po asie serwisowym Yamaguchi. Skuteczny potrójny blok Polek zmniejszył nieco różnicę (10:13) i miały one piłkę w górze po dobrej obronie Mileny Sadurek, lecz Małgorzata Glinka-Mogentale, uderzając z prawego skrzydła, nie "zmieściła się" w boisku.

Choć na drugim czasie technicznym rezultat wynosił 10:16, to w ciągu kilku następnych minut biało-czerwone, w ustawieniu z Agnieszką Bednarek-Kaszą na zagrywce, zdobyły 5 "oczek" z rzędu, doprowadzając do remisu po 17. Co prawda w międzyczasie trener Masayoshi Manabe dwukrotnie wzywał podopieczne do siebie, jednakże i to nie wybiło Polek z rytmu.

Brązowe medalistki ostatnich Mistrzostw Europy wygrywały już 23:21, głównie dzięki świetnemu wejściu Karoliny Kosek, i wydawało się, że utrzymają prowadzenie do końca seta. Niestety, wyżej wspomniana młoda przyjmująca dwa razy została zatrzymana na lewym skrzydle. Ostatecznie premierowa odsłona padła łupem naszych rodaczek, po bardzo emocjonujących i długich wymianach podczas gry na przewagi.

Pełna kontrola

Otwarcie kolejnej partii należało do Polek, spisujących się świetnie w obronie i przyjęciu, co stwarzało Milenie Sadurek możliwość "rozrzucania" japońskiego bloku. Sygnał zejścia na pierwszą przerwę techniczną nastąpił po zbiciu Anny Werblińskiej (poprzednio Barańskiej).

Uwidaczniała się coraz większa przewaga zawodniczek Jerzego Matlaka na siatce - bezradna wobec ataków Małgorzaty Glinki-Mogentale była niziutka rozgrywająca Yoshi Takeshita (zaledwie 159 cm wzrostu), zaś Yamaguchi raz po raz nękał blok biało-czerwonych.

Spokój w ofensywie, postawa w obronie oraz odrzucający rywalki od siatki serwis - te elementy sprawiały, iż prowadzenie Polek systematycznie się powiększało. W kluczowych momentach nieco stopniało (z 23:17 do 23:20), ale czas wzięty przez szkoleniowca wprowadził opanowanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.