Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

57807 miejsce

Polska katolicka

Brak sukcesów w ewangelizacji duchowni próbują sobie zrekompensować przymuszaniem wiernych do przestrzegania przykazań przy pomocy sankcji egzekwowanych przez aparat państwa.

Zaraz po tym jak odsunięto komunistów od władzy wicepremier nowego, prawicowego rządu oświadczył publicznie, że „nieważne czy Polska będzie bogata czy biedna, ważne żeby Polska była katolicka. Było to oficjalne wezwanie nowej władzy do budowy państwa wyznaniowego.

Priorytetem mocno forsowanym przez wpływowe Zjednoczenie Chrześcijańsko- Narodowe stała się budowa państwa na religijnym, katolickim kręgosłupie. Wszystkie inne aspiracje w tym materialne, zrzucającego peerelowski gorset społeczeństwa miały zejść na dalszy plan.

Rozwój wydarzeń bez reszty potwierdzał słowa Henryka Goryszewskiego. Zwycięscy hierarchowie przekuwali swoją duchową potęgę na materialny dostatek z widocznymi znamionami luksusu. Mocą zwykłej instrukcji wprowadzono religię do szkół a wraz z nią tysiące etatów dla księży i cywilnych katechetów. Służby mundurowe i szpitale otrzymały duchowe wsparcie w postaci całych zastępów opłacanych z budżetu kapelanów. Słynna Komisja Majątkowa zwracała Kościołowi z nawiązką dobra przejęte przez państwo.

Wydawało się, że rodzi się i rośnie w siłę państwo wyznaniowe. Dostojnicy kościelni zajęli poczesne miejsce wśród najwyższych dostojników na państwowych uroczystościach. Ceremoniał pokropku znalazł się w centrum społecznego zainteresowania. Kropidło i woda święcona wróciły na pierwszy plan, znacząc wielkość polskiego Kościoła pławiącego się w blasku niezwykłego papieża Polaka. Nie po raz pierwszy jednak potwierdziło się porzekadło o miłych złego początkach. Okazało się, bowiem, że para poszła w przysłowiowy gwizdek.

Kościół szybko uwikłał się w polityczne rozgrywki. Hierarchowie ni potrafili wznieść się ponad ideowe podziały i po rozgromieniu postkomunistów w przygniatającej większości opowiedzieli sie duszą i ciałem po stronie radykalnej formacji prawicowej. Tym samym stali się stroną w zmaganiach o władzę, prowadzonych przez wrogie sobie frakcje wywodzące się dawnej „Solidarności”. Zapominając o przestrodze: „nie graj Wojtek, nie przegrasz portek” ponieśli wraz z sojusznikami z politycznej sceny kilka bolesnych porażek wyborczych.

Cezurą były ostatnie wybory parlamentarne, które wprawdzie potwierdziły dość silne nadal poparcie społeczne dla Kościoła, ale też ukazały wyraźną i stałą tendencję spadkową jego wpływów. Okazało się, że ogarnięte konsumpcyjnym szałem społeczeństwo nie potrzebuje już noszących sutanny przewodników duchowych. Rząd dusz przejmują sukcesywnie i nieodwołalnie celebryci oraz cudaki hasające na elektronicznych i wdzięczące się na gazetowych obrazkach. W rolę nowych świątyń wcieliły się galerie handlowe i hipermarkety.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Fundusz kościelny to jak mówią niektórzy tylko małe piwko. Nie mówimy jeszcze o krociowych kwotach na remonty zabytkowych budowli które niby są własnością Kościoła, lecz remontowane przez państwa. A miliony na budowę Muzeum Opatrzności Bożej. Za jakie to grzechy państwo ma budować kościoły będące w gestii wspólnoty religijnej. Itd, itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najdelikatniejsze określenie, jakie mam dla kleru, to PASIBRZUCHY.

Komentarz został ukrytyrozwiń
konio
  • konio
  • 28.02.2012 12:52

Kiedy w narodzie bieda,klęska głód smród i ubóstwo-Kościół jest jak rybka w wodzie.Kiedy ludziom żyje się w mirę dostatnio i nikt nikt nie kwapi się aby pozbawić naród swobody i wolności-Kościół musi zareagować i znaleźć ludziom wroga oraz co ważniejsze, powód do płaczu.Kiedy już ludkowie uwierzą,że nie jest tak dobrze jak im sie wydawało,a zewsząd zagrażają im siły ciemności,wtedy jak stado baranów,na łeb na szyję,lecą,biegną i czołgają się do swoich pocieszycieli i zbawców-księży i biskupów.W nich tylko nadzieja,miłość i pociecha.Tylko oni potrafią wybawić naród ode złego i sprowadzić na lub boży wieczną szczęśliwość.To nikt inny jak tylko oni potrafią naród...nabić w butelkę i wydoić do czysta.A kiedy naród zostaje w ostatniej na grzbiecie koszuli i z pustym żołądkiem,biegnie zanieść wota w ofierze i podziekować swoim wybawcom,bo mogło być przecież o wiele,wiele gorzej.Czy można było wymyślić lepszy interes niż Kościół Katolicki?Geniusz tkwi e prostocie...chociaż w tym przypadku lepiej brzmi:prostactwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.