Facebook Google+ Twitter

Polska klątwa w Lidze Mistrzów

Po raz kolejny okazało się, że elitarne europejskie rozgrywki piłkarskie nie są w zasięgu polskich klubów. Jak długo to jeszcze będzie trwać?

Puchar Ligi Mistrzów ciągle nie dla naszych drużyn. / Fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/9e/LC_3.JPG/800px-LC_3.JPGOstatnio mieliśmy kolejną szansę aby pokazać Europie, a zwłaszcza sobie, że jesteśmy w stanie walczyć z najlepszymi na Starym Kontynencie jak równy z równym. Faza kwalifikacyjna miała być tylko formalnością, zwłaszcza mając na uwadze przeciwnika obecnego mistrza Polski - Levadię Tallin, której największym osiągnięciem jest 1. runda pucharu UEFA. Nikt nie zwracał specjalnej uwagi na pojedynki Białej Gwiazdy z mistrzem Estonii, bo nikt nie wyobrażał sobie, że Wisła Kraków może już na tym etapie pożegnać się z Ligą Mistrzów. A jednak stało się najgorsze.

Warto zadać sobie pytanie. Jak to jest możliwe, że mistrz Polski nie ma sobie równych w rodzimej lidze, a w rozgrywkach europejskich ulega nawet najsłabszym przeciwnikom? Po prostu trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedz na to pytanie. Ale chyba największym grzechem naszego futbolu jest to, że piłkarski świat idzie do przodu, a my nadal zapatrzeni w siebie nie inwestujemy pieniędzy i możliwości w młodych i pozwalamy, aby zagraniczne kluby korzystały z ich talentu.

Rokrocznie wspominamy występ w Lidze Mistrzów Widzewa Łódź i Legii Warszawa, nie myśląc o przyszłości. Kiedyś po prostu było inaczej, nie było aż tak wielkiej przepaści pomiędzy polską i europejską piłką. Teraz jest ona tak widoczna, że warto się zastanowić czy mamy nadal się błaźnić w eliminacjach do tych elitarnych rozgrywek?

Tak, ponieważ nie możemy się poddawać. Warto również zapytać dlaczego kluby ze Słowacji czy Cypru dostają się do fazy grupowej LM a nasze nie? Odpowiedz jest prosta - oni czerpią inspirację z klubów zachodniej Europy, dla których występ w rozgrywkach Ligi Europejskiej i Ligi Mistrzów to najważniejsze cele sezonu. W Polsce jest kilka klubów mających predyspozycje do tego, aby utrzeć nosa największym drużynom w Europie. Ale musimy zapomnieć o tym, że jesteśmy gorsi od innych i pokazać, że stać nas na wielkie sukcesy. Czy wyciągniemy coś z tegorocznej lekcji otrzymanej od Estończyków? Czas pokaże, miejmy nadzieję, że za rok wreszcie nie będziemy musieli się wstydzić rodzimego futbolu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

ciekawy artykulik wart plusa<dziś 5 gwiazdek>

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.