Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6835 miejsce

Polska korzysta na kryzysie. Nasz kraj to małe Chiny

"Polska korzysta na kryzysie": tych słów opozycja nie cierpi. Byłoby znośniej, gdyby brzmiały: Polska na kryzysie traci. Faktycznie, zdaniem PiS, Polska pod rządami PO, wali się, więc trzeba ją ratować póki czas.

Public domain / Fot. HoshieZanim jednak PiS, czy inna opozycja zacznie ją ratować, warto posłuchać opinii niezależnych analityków i znawców polskiej gospodarki na tle globalnej, choćby na przykład Europy Zachodniej. Zdaniem Ryszarda Petru, przewodniczącego Towarzystwa Ekonomistów Polskich i partnera w PWC (globalne przedsiębiorstwo świadczące usługi audytorskie i doradcze), odpowiedzialnego za nasze firmy prywatne – w Polsce w najbliższych pięciu latach będzie dobrze, będzie lepiej niż przeciętnie w Europie. Taką opinie i jednocześnie prognozę, przedstawił ostatnio na konferencji Warsaw Economic Hub.

Jako przedstawiciel banków komercyjnych w Polsce, wyjaśniał, argumentując inwestorom zagranicznym, dlaczego warto kupować polskie akcje. To, co jest ważne dla Europy i świata – mówił - to długoterminowy wzrost gospodarczy i przewidywalność. Nam, w ostatnich pięciu latach, udało się dobrze pokazać "naszą przewidywalność". Mamy wzrost, który jest – jak to ujął - "wartością samą w sobie". I jest bardzo prawdopodobne, że podobnie będzie w kolejnych latach.

Inwestowanie na polskim rynku – zdaniem ekonomisty - daje możliwość uzyskania stosunkowo "wysokich stóp zwrotu", przy ryzyku niższym, niż to wynika z postrzegania naszej gospodarki. Polska jest postrzegana, jako kraj o wyższym ryzyku, jednak – jak ocenia ekonomista - inwestorzy widzą, że polskie "ryzyko jest znacznie niższe, niż się powszechnie wydaje" – czytamy w - http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,13003142,Korzystamy_na_kryzysie__Polska_to_male_Chiny.html.

Także nasza gospodarka ma możliwości zwiększania wydajności pracy, m.in. poprzez inwestycje publiczne. W krajach Europy Zachodnie nie ma takiej możliwości – twierdzi Ryszard Petru. Tam tylko innowacje tworzą wzrost gospodarczy. Natomiast u nas, wzrost tworzą jeszcze - budowanie dróg oraz modernizacja kolei.

Poza tym mamy coś, co jest polską słabością, ale może to być polską zaletą. Mamy mianowicie milion rolników, którzy "faktycznie tworzą ukryte bezrobocie". I to jest wada naszego kraju. Ale jeśli spojrzymy na rolników z drugiej strony, to są oni "potencjalną siłą roboczą". Ci ludzie – w opinii ekonomisty - mogą zacząć pracować i przyczynić się do wzrostu gospodarczego. Pytanie tylko, jak ten efekt wykorzystać.

Jak przekonuje Ryszard Petru - Polska – ogólnie, "to są małe Chiny": mamy niewykorzystany potencjał ludzki. Są dwie Polski - dwóch prędkości. Różnica między PKB na głowę mieszkańców miast, zatrudnionych w przemyśle, a tymi z mniejszych miejscowości i wsi, jest ogromna. Chodzi o to, "żeby ta druga prędkość", w większym stopniu uczestniczyła w gospodarce - wtedy przyczyni się do wzrostu gospodarczego.

Zmienia się też postrzeganie Europy, zwłaszcza w podziale na Północ i Południe. Kraje Północy to przewidywalne, ostrożne, które dwa razy policzą pieniądze, zanim je wydadzą. Wielu tego nowego podziału nie lubi. Ale dla nas jest bardzo korzystny. Trudno mówić, że korzystamy na kryzysie. Jednak pierwszy raz oprocentowanie polskich obligacji skarbowych spada. Dzieje się to w tym samym czasie, kiedy obligacje niemieckie rosną [sprzedając je, rząd pożycza pieniądze od inwestorów finansowych - przyp. red.]. A do tej pory było odwrotnie.

Biorąc pod uwagę przedstawione czynniki i argumenty - mówił Ryszard Petru na konferencji - Polska ma szansę w najbliższych pięciu latach, rozwijać się w tempie o 2 proc. szybszym, niż inne państwa europejskie.

Stanisław Cybruch

Zarejestruj się i napisz artykuł[/b]
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Są też tacy, którzy próbują zatrudnić samego Premiera Donalda Tuska na tzw. śmieciowej umowie: http://pressmix.eu/index.php/2012/12/05/wypowiedzenie-zmieniajace-premiera-tuska/

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Elżbieta Szychlińska
Jeśli JEDEN SĄSIAD robi za całą statystykę, to chylę czoła. Oczywiście, można wtedy pominąć dane GUS. W końcu sąsiad to wyższy autorytet. Ja też cieszyłem się, że wreszcie mogłem pracować jako inżynier, a nie ochroniarz i brałem oficjalnie 1200 zeta, a nieoficjalnie 3500. Nikt nie chciał mnie zatrudnić na pełnym legalu. Niestety, zostałem zwolniony z godziny na godzinę, bo kryzys.

Ponawiam moje uwagi:
2 mln. wyjechały, a bezrobocie rośnie. To na pewno wskazuje, że wszystko jest w porządku. To, co uważają eksperci mało mnie obchodzi dopóki nie podadzą, na czym opierają swoje przeświadczenia.
Oczywiście, że ludzie coś robią, bo chcą jeść.
W moim mieście na 50 etatów do KFC wpłynęło 1000 podań. Do być może otwierającej się firmy wpłynęło na 300 miejsc parę tysięcy podań (a to jest niedaleko Warszawy). To oczywiście świadczy o tym, że wszyscy chcą pracować na czarno.
Ludzie pracują za 1200 zeta do ręki bez żadnych dodatków "pod stołem". Takiego wynagrodzenia nie starczy nawet na jakie takie wyżywienie.Znam setki takich ludzi.
W IV kw. 2011 r. na skutek ciągnionego VAT podstawowe art. żywnościowe zdrożały o ok. 30%. Teraz znowu drożeją. Wg niezależnej zagranicznej firmy , która robiła obliczenia w III kw. 2011 r. minimalny dochód netto w jednoosobowym gospodarstwie domowym powinien wynosić 1100 zeta netto (za Wyborczą). Wg mnie po podwyżkach IV kw. 2011 powinien wynosić 1300-1400 zł netto.
27% pracuje na umowach śmieciowych oczywiście z własnej ochoty, bo lubi nie mieć opieki zdrowotnej i składki emerytalnej.
Młodzi i starsi w ogóle nie są zatrudniani.
To wspaniałe średnie wynagrodzenie, którym nas tak epatują media jest liczone tylko z funduszu osobowego, a więc etaty + umowy zlecenia na prawa autorskie. Wg Wyborczej powyżej tej średniej jest 1/3 tej populacji. Ciekawe, jak wyglądają mediana i odchylenie standardowe, ale tego nikt nie podaje. Wg mnie mediana wypada na jakieś 2500 brutto.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ ojciec , ostatnio rozmawiałam z sąsiadem , który mieszka na " sublokatorce " w mieszkaniu 2 -u pokojowym za 1200 zł ....[ 3 osoby ]
Mówię do niego , czy nie lepiej wziąć kredyt i mieć własne M . No tak ma pani rację ale ja nie mam zdolności kredytowych bo wie pani wolę brać najniższą pensję a reszta do kieszeni bo i ja i pracodawca jesteśmy zadowoleni. (...)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Elżbieto- nie wiem, jak liczone jest bezrobocie w innych krajach - prawdopodobnie różnica jest taka sama jak wielkość zasiłku i długość jego pobierania.
Podtrzymywanie ekipy i systemu polega też na tworzeniu instytutów i stowarzyszeń, które przedstawiają rzeczywistość jak chce tego największy sponsor, płatnik składek i dotacji (rząd i jego spółki).
Umowy śmieciowe - o których wspomina przedmówca: co lub kogo one budują lub cementują? Czy one wskazują na rewelacyjny stan Polski i jej gospodarki? Raczej podtrzymują polityczne nadania i politycznych "pseudobyznesmanów".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak. Polska to małe Chiny. Taki sam wyzysk pracownika. Takie same nędzne płace.
Nikogo nie zastanawia, że ok. 2 mln. ludzi wyjechało za granicę do pracy a bezrobocie nadal rośnie.
Nikt też się nie zastanawia, dlaczego największy wyż demograficzny po wojnie nie uskładał na swoje emerytury. Czy można więc uważać, że niże wypracują je sobie? Przedłużenie czasu pracy o 2 lata załatwi tylko jedno: więcej potencjalnych emerytów nie dożyje emerytury.
Nikt dziś nie pamięta, że ZUS pod koniec komuny miał nadwyżki. Pierwszy raz skubnął ostatni rząd komunistyczny. Pożyczył. Drugi raz skubnął pierwszy "demokratyczny", nie oddał. Nadwyżka zniknęła.

@Elżbieta Szychlińska
Oczywiście na czarno pracuje się żeby zrobić na złość władzy i GUS-owi (sarkazm). Niestety, prawda jest taka, że pracuje się na czarno, na umowach śmieciowych, ciężko się pracuje za najniższe wynagrodzenie, bo inaczej nie miałoby się co jeść. Sytuacja ludzi po 50-tce jest gorzej niż tragiczna, również młodych, bo praktycznie zniszczono szkolnictwo zawodowe i nic nie umieją idąc do pracy. W tłuszcz za to obrastają właściciele prywatnych "uczelni" w pipidówkach oferując tak wspaniałe kierunki jak "marketing i zarządzanie" oraz "ekonomię". Takich "absolwentów" namnożyło nam się setki tysięcy dzięki maszynkom do produkcji "wyższego" wykształcenia, a naprawdę do nabijania kieszeni właścicielom tych "szkół".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, tak Panie Ryszardzie Petru, u nas rzeczywiście wzrost tworzą takie wydarzenia jak budowanie dróg, modernizacja kolei, duże wydarzenia sportowe i takie tam podobne...

Zastanawiałem się nad tym, co też tak nami szarpnęło w tym wzroście gospodarczym ostatnio? I dopiero NIEZALEŻNY ekspert mi podsunął rozwiązanie, że to przecież Euro 2012 włączyło ten dopalacz wzrostu...

Japonia już była - ojcem tej konstrukcji porównawczej był prezydent Wałęsa, Irlandia też - premier Tusk, teraz Chiny - następny pretendent do nagrody Nobla w zakresie ekonomii Ryszard Petru...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ha, ha ,ha - na poparcie swojej wydumanej tezy autor artykułu przedstawia na wstępie niezależnego ekonomistę R. Petru.
Pytam się autora od czego lub kogo Peru jest niezależny ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Panie Robercie , to nie tylko opinia Petru ale wielu badaczy rynku , ekspertów uważa ,że faktyczne bezrobocie to ok 6% .
Wielu pracuje na czarno , nie płacą składek -żadnych . Potem płacz ,że mała emerytura . Każdy liczy na pieniądze podatników . Zasiłki , dotacje .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ekonomista Petru cieszy się, że mamy milion ukrytego bezrobocia na wsi. By spotęgować jego radość można zauważyć, że drugi milion wspomaga jego brednie śląc do kraju datki, nie wiedząc, że zasilają ostatecznie te brednie. Petru powinien "z kagankiem" zachęcać do maksymalnej mobilizacji na kierunkach: Niemcy, Anglia, Szwecja i Norwegia. Te kierunki wysiedlenia zbudują jeszcze śmielszą perspektywę wzlotu Najjaśniejszej na światowym nieboskłonie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.