Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Wolna myśl > Polska krajem pogańskim? O zabobonach słów kilka

Pozycja materiału w rankingach:

17734 miejsce

Dział: Wolna myśl

Ocena: 40pkt

Oceń:

Polska krajem pogańskim? O zabobonach słów kilka


Obserwuję Polaków od lat i zaczynam się bać. Czyżby nasz kraj nie rozwijał się intelektualnie?

 / Fot. Francesca Cesa Bianchi, CC BY-SA 3.0 / WikipediaPrzebywając od czasu do czasu w różnych częściach Polski, spostrzegłam, że ludzie wierzą w przeróżne zabobony. Najczęściej jest to czerwona wstążeczka, zapobiegająca urokom rzucanym przez mających "złe oczy" oraz czarny kot. Odkąd mieszkam w powiecie częstochowskim, odkryłam jeszcze większe zacofanie myślowe, które pośrednio dotknęło mnie.

Kiedy zaszłam w ciążę, "życzliwi" ostrzegali mnie przed przechodzeniem pod wiszącymi sznurami, twierdząc, że podczas porodu dziecku owinie się pępowina wokół szyi. Nie wolno mi się przestraszyć i jednocześnie dotknąć własnego ciała, bo dziecko urodzi się ze znamieniem. Nie pozwalano mi oglądać fantastycznych filmów, bo oglądając fikcyjne stworki, sprowadzę na dziecko nieszczęście w postaci podobieństwa do tegoż stworka (przecież z nim nie kopuluję).

Gdy dopadła mnie migrena (w moim przypadku dziedziczna), kazano mi się zaś przecierać skarpetką, świeżo zdjętą z nogi (na samą myśl robi mi się mdło), ewentualnie inną częścią garderoby, przylegającą do ciała, co miało zrzucić urok. Rozśmiesza mnie natomiast wkładanie do butów młodej pary pieniędzy, żeby te się młodych trzymały przez całe życie (ja twierdzę, że kto nie znajdzie dobrej pracy, to pieniądz w bucie nic nie pomoże). Zakręcenie panny młodej w kółko przez dopiero co poślubionego małżonka też nic nie pomoże na pojawienie się potomstwa, jeśli któreś z małżonków okaże się bezpłodne.

Są też tacy, co boją się podziękować za szczere życzenia powodzenia, np. w pracy, bo sądzą, że podziękowanie przyniesie odwrotny skutek. W wigilię Bożego Narodzenia, co zrobisz, to będzie się to dziać przez cały rok - w takim razie nie oddajmy w ten wieczór moczu, bo spędzimy w łazience na tej czynności cały rok, podobnie nie płaczmy, nie sprzątajmy, nie rozbierajmy się do snu, nie róbmy nic.

Zobacz także:

Marzena Marcinkowska OFFline profil autora

Autor: Marzena Marcinkowska

Napisz do autora

Artykuły (12) Galerie (0) Średnia ocen (3.45)

Wiek: 43 | Miejscowość: Koniecpol | Kraj: Polska

O mnie: Mam poczucie sprawiedliwości,co nie wszystkim się podoba.Uwielbiam czytać(wszystko,z wyjątkiem romansów itp.).Nigdy się nie nudzę.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 18

Sortuj komentarze:

Klaudia Psiurska 01.02.2012 11:12

Ocena: Ocena pozytywna 6 Ocena negatywna 1

Fajny artykuł. Nie jestem osobą wierzącą w przesądy, nie miałam czerwonych majtek na studniówce i maturze, suknię ślubną wybierałam z mężem, ślub nie odbył się w miesiącu z "r", przestraszona w ciąży dotknęłam się gdzieś, nie noszę łuski karpia, nie wierzę, że 365 dni będzie pękała mi głowa, bo przecież jaki Nowy Rok...
Nie jestem jednak zażenowana faktem, że tyle zabobonów jest nadal "aktywnych" w naszym kraju. Niektóre z nich stały się elementem kultury, tradycji, tak jak już napisała Barbara. Nie wyobrażam sobie świąt bez choinki, choć nie wiedziałam, że jej brak źle wróży. Gdyby dziecko darło mi się dniami i nocami, pomimo, że najedzone, przewinięte, wytulone, bez kolek, pewnie przelałabym wosk. Nie dlatego, że jestem przekonana o możliwości zauroczenia, ale dlatego, że byłabym gotowa wypróbować wszystkich sposobów, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku...do pieca bym nie wsadziła ;). Niektóre przesądy są stosowane na zasadzie chwytania się wszelkich możliwości, chcemy wierzyć, że zawsze jest jakaś deska ratunku. Nosimy szczęśliwe medaliki, kamyki, monety, czy pierścienie, bo dzięki nim czujemy się bezpieczniej. Jak zdawałam maturę, na wszystkie egzaminy nosiłam ze sobą maleńkiego słonika, kiedy wyszłam z ostatniego ustnego, który jak uważałam nie poszedł mi najlepiej, słonik wyśliznął się z dloni i w zderzeniu z podłogą stracił trąbę. Byłam przekonana, że oblałam, to znak! Znaczylo to jednak tylko tyle, że słonik był kruchy ;)
Od tamtej pory nie noszę żadnych przynoszących szczęście pierdółek, w obawie, że jeszcze bym uwierzyła w ich działanie i w przypadku zgubienia, zniszczenia, oczekiwałabym na pecha.
Część wierzeń wynika z poszukiwań odpowiedzi na pytanie "dlaczego?". Nie zawsze ją znajdujemy, nie zawsze chcemy się do niej przyznać. Dlaczego moje małżeństwo się rozpadło? Ano na pewno dlatego, że w dniu ślubu padał deszcz! Dlaczego moje dziecko chciało sie powiesić na pępowinie? Zapewne to wina tego sznura! A dlaczego Kochanie nasz synek jest tak czarny jak sąsiad? Ach, muszę się przyznać Najdroższy, że zapatrzyłam się tak na niego w ciąży...
Mnie to nie irytuje, mnie to bawi :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 23.01.2012 19:21

Ocena: Ocena pozytywna 2 Ocena negatywna 4

@ Robert Miernik - hmmm wiara i wyobraźnia też nie gwarantują szczęśliwszego życia, może tylko łatwiej pozwalają się samemu oszukiwać. Droga która chcemy iść jest nam nieznana. szukamy jej ciągle, nie dojrzeliśmy naszym stanem duchowym - czyt. świadomości, aby ją znaleźć. Racjonalizm "szkiełko i oko" jest szybsze... i w tym cały kłopot. Tak mi się wydaje. Dlatego coraz mniej zadowolonych ludzi a coraz więcej zestresowanych i zagubionych, nie- szczęśliwych

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Miernik 19.01.2012 22:06

Ocena: Ocena pozytywna 3 Ocena negatywna 3

Oczywiście, że można żyć w świecie zer i jedynek, ale czy takie 'szkiełko i oko' gwarantuje szczęśliwsze życie, czy naprawdę życie bez wyobraźni i wiary (w co by się nie wierzyło) to droga w którą chcemy iść?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marzena Marcinkowska 19.01.2012 10:47

Ocena: Ocena pozytywna 1 Ocena negatywna 3

Przypomniał mi się jeszcze jeden przesąd. Mianowicie, jak dziewczynka jest chrzczona szybko po urodzeniu, to wcześnie wyjdzie za mąż, a jak tych miesięcy do chrztu upłynie wiele, to wyjdzie poźno lub wcale,a bez chrztu -panna do końca życia. I tu przykład: znam panią z rodziny ateistów.Jest nie chrzczona,ma dobrego męża,troje dzieci (też nie chrzczonych),wnuki.Żyją na ślubach cywilnych,mają się dobrze.Mnie chrzcili,jak miałam 2,5 roku,a na brak powodzenia nie narzekałam i męża też mam...:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 17.01.2012 13:45

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 2

Dodam, wg. mnie niektóre niby gusła, zabobony, przesądy, są częścią naszej tradycji i kultury. Przynajmniej ja je tak rozumiem, i dlatego nie ganię, a nawet sama szoruję łuskę z wigilijnego karpią naklejam na przeźroczysta taśmę i chowam do portmonetki, bo to pamiątka wieczerzy wyjątkowej, jedynej w roku. Dlatego wkładam siano pod obrus wigilijny i ubieram choinkę, dlatego wieszam jemiołę. Kocham tradycję i zwyczaje i obyczaje, staram się je pielęgnować. A że niektóre ocierają się o przesądy? no cóż , wiara czyni cuda. Czyż nie? Można przecież doskonale odróżnić zabobon, przesąd, czy wiarę w gusła,( Anielka w piecu ) od tradycji , obyczaju. zwyczaju... itd....

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 17.01.2012 13:21

Ocena: Ocena pozytywna 2 Ocena negatywna 2

@Marzena Marcinkowska. - o chrzcei Costa Concordia napisałam nie dlatego, że wierzę iż nierozbita butelka szampana , oraz 13 ty piątek przynoszą pecha i katastrofy, lecz dlatego iż autorka sugeruje jakoby Polska i Polacy byli tylko krajem pogańskim wierzącym w przesądy. Otóż nie, Nie tylko w Polsce ludzie bawią się tymi przesądami.
"Bawią się " w wielu innych krajach w których pogaństwa nigdy nie było.

Napisałam o Hamsie - dłoni , która "chroni" od zła
link
Dla jednych medalik i talizman, dla innych różaniec , a dla kogoś
siadanie na 3 minuty przed wyjściem z domu w daleką podróż. To ostatnie to stało się zwyczajem bardziej niż wiarą w przesąd.
Jest jeszcze rękawiczka, która spadnie )prawa lub lewa.) swędząca dłoń, lub głowa.

Jeśli chodzi o mnie, oczywiście nie wierzę w żadne przesądy, ale...hihihi, niektórym jestem wdzięczna za włączenie mojej czujności i ostrożności...o której czasem zapominamy w zuchwalstwie, brawurze, pewności siebie

Komentarz został ukrytyrozwiń
pechowiec

pechowiec 16.01.2012 15:50

Ocena: Ocena pozytywna 2 Ocena negatywna 3

Wierzę tylko w jeden zabobon , gdy kobieta przechodzi z pustym wiadrem albo innym pustym przedmiotem (torby , siatki, reklamówki itp) ale z przymrużeniem nie jednego ale obu oczu .Pomimo takiego mego pechowego zdarzenia.
Otóż , było to kilkadziesiąt lat temu gdy po raz pierwszy w życiu jechałem motocyklem i to jako świeżo upieczony kierowca z Prawem Jazdy w kieszeni.Ledwo co wyjechałem na rogatki miasta a tu pech -kobieta z domku jednorodzinnego przechodziła przez jezdnię !!!Prz-chodziła z pustym wiadrem do ogródka i gdy ją minąłem ujechawszy jeszcze z 500 m , powietrze z tylnego koła całkowicie uszło.Przez około 3km. poprowadziłem ten motocykl do garażu.Tak robiłem z 5 razy .Wymieniałem dętkę na sklejona i zawsze jechałem ale najdalej 3-4 km.
Tak to całą niedzielę jeździłem z jako pełnoprawny użytkownik drug.
Do dzisiaj z przymrużeniem oka ale jednak , przepuszczam panie z pustymi torbami , czy wiadrami i czekam!Czekam jak inny przejdzie przez ten trefny dla mnie teren albo przejedzie .
Teraz odpukać w niemalowane drewno aby nie zapeszyć .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marzena Marcinkowska 16.01.2012 15:22

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 4

...niektórzy dorzucają jeszcze różaniec,chociaż ma on pogańskie korzenie...a wypadkom to nie przeszkadza

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz Wink 16.01.2012 15:18

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 4

Mnie i tak najbardziej śmieszy przesąd, że jak się umieści obrazek świętego Krzysztofa w samochodzie i da owo auto księdzu do poświęcenia, to potem takim pojazdem można dowolnie przekraczać dozwoloną prędkość, bo jest "chronione ode złego"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marzena Marcinkowska 16.01.2012 15:04

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 2

...w inne dni też są katastrofy,drobne wypadki...
Gdy ktoś usilnie przestrzegał mnie kiedyś przed podrożą dn. 13-go,powiedziałam,że nie wierzę w przesądy,zabobony itp.-jestem wolna-ten ktoś się oburzył i spytał,w co ja w końcu wierzę.Spotykam się z ty do tej pory i nadziwić się nie mogę,że nie mogę być wolna od zamartwiania się z powodu biednego kota czy nr 13-go,czy innych dziwnych ograniczeń,które mi w życiu nie pomogą.Mialam raz w życiu wypadek i to nie w piątek, nie 13-go,nie w maju i żaden kot przez drogę ani obok nie przechodził:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.