Facebook Google+ Twitter

Polska krajem z przymiotnikiem

Wiele różnych określeń próbowano w poprzednim wieku przypisywać Polsce – ludowa, socjalistyczna… w tym wieku ma być katolicka

Co czas jakiś obywatele są informowani o różnego rodzaju pomysłach, mających na celu pokazanie, jak bardzo jesteśmy krajem katolickim. Przy okazji, często zupełnie otwarcie, pokazuje się jak bardzo w tym kraju są niepożądane osoby mające czelność myśleć, iż Polska jest państwem, bez zbędnych przymiotników. Można wyliczać przykłady, w których idea państwa neutralnego światopoglądowo staje się coraz bardziej rozmyta.

Niestety, rządzący nami ludzie nie nauczyli się wyciągać wniosków z nie tak dawnej przecież historii, kiedy to żyliśmy w kraju z innym przymiotnikiem – socjalistycznym. Nie rozumieją, lub zrozumieć nie chcą, iż podążają dokładnie tą sama drogą, która poprzedni ustrój doprowadziła do granic śmieszności, czy też o wiele częściej tragedii, depcząc prawa ludzi nie przyjmujących odgórnych dyrektywy jako prawd objawionych.

Niewielu już bulwersuje sprawa nauczania religii w szkołach. Nie jest też kwestią sporną wynagrodzenie, jakie otrzymują osoby duchowne oraz świeckie za nauczanie tego przedmiotu z budżetu państwa. Ostatnio jednak granica znowu przesunęła się dalej. Ministerstwo Edukacji Narodowej chce, aby ocena z religii była uwzględniana przy liczeniu końcowej średniej na świadectwie. Pytanie jednak co zrobić z ludźmi (uczeń to też człowiek) nie uczęszczającymi na religie ze względów światopoglądowych i nie mającymi zapewnionego przedmiotu zastępczego, a co za tym idzie i oceny z tego przedmiotu. Czy możemy jeszcze mówić o sprawiedliwym państwie w momencie, gdy cześć jego obywateli będzie dyskryminowana z powyższego powodu?

Trzeba powiedzieć wprost, iż jest to forma wymuszania na obywatelach tego, w co mają wierzyć, czyli coś szczególnie obrzydliwego. Stawianie młodego człowieka przed wyborem - własne sumienie albo ocena i lepsza średnia, jest najdelikatniej mówiąc potwornym nieporozumieniem. Czy rzeczywiście jest czymś wychowawczo wskazanym uczenie młodych ludzi hipokryzji? Przewrotnie jednak można powiedzieć, iż osoby, które nie ulegną temu naciskowi, nauczą się chyba jednej z cenniejszych lekcji, jaką szkoła w wydaniu ministra Romana Giertycha mogła im dać – a mianowicie lekcji odporności na otaczającą rzeczywistość i trwania, jakkolwiek to słowo pasuje do innego zjawiska, przy własnych wartościach.

Podobną sprawą jest kwestia finansowania przez państwo budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Świątynia owa miała być podziękowaniem wyrażonym Bogu za uchwalenie Konstytucji 3 Maja. Wybudowanie jej zostało uchwalone przez Sejm Czteroletni. W podobnym czasie, jednak w innej części Europy, we Francji czasu Wielkiej Rewolucji w imię walki z Kościołem Katolickim utożsamianym z rojalistami, jakobini ustanowili kult Najwyższej Istoty. Zamykane były kościoły katolickie, a księża prześladowani. Czy oznacza to, iż obecnie Republika Francja powinna w Katedrze Notre Dame urządzić Świątynie Rozumu w ramach podziękowania za zdobycze czasu Rewolucji?

Do uszu rządzących, głosy "niewiernych" mówiące chociażby o co najmniej dwuznaczności sytuacji, w której na katolicką świątynie przeznaczane są pieniądze ludzi nie mających z katolicyzmem nic do czynienia, jednak nie dochodzą. Są wiec kolejnymi, w długim rzędzie ludzi wiedzących lepiej od samych obywateli co im jest do szczęścia potrzebne.
Można by oczywiście bardzo długo jeszcze wymieniać miejsca w których państwo podobno neutralne światopoglądowa bardziej przypomina państwo wyznaniowe – krzyże w szkołach i urzędach, ogromna, w porównaniu z państwami zachodnimi, pozycja Kościoła katolickiego w sferze politycznej, z której korzysta pełnymi garściami, bez jakiejkolwiek refleksji. No ale cóż, podobno tuż przed wybuchem innej rewolucji – bolszewickiej – wysokiej rangi duchowni prawosławni spierali się zajadle na temat koloru szat liturgicznych.
Mam jednak nadzieje, być może wypływającą z naiwności, iż kiedyś Polska będzie krajem zgodny z inną częścią swej nazwy – Rzeczą Wspólną – nie zawłaszczoną przez żadne skrajne, czy to z lewa, czy z prawa nurty. Istnieje bowiem pewna różnica pomiędzy demokracją, a dyktaturą większości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Treść tego co napisałem nie jest oczywiście w żaden sposób odkrywcza. Wielokrotnie był, jest i pewnie jeszcze nie raz będzie wałkowany to temat. Chciałęm jednak zwrócić uwagę na coś, czego byc może nie do końca sie dostrzega, a mianowicie pewnej powtarzalności.
Można to równie dobrze do aspektu psychologicznego sprowadzić. Często osoby, które były kiedyś poddawane przemocy - czy to fizycznej, czy psychicznej - w życiu dorosłym 'odwzajemniają' ją. Zwłaszcza obecna ekipa ma wyjątkowe poczucie krzywdy... być może dlatego właśnie tak lubią wyrzywać się na społeczeństwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W pełni podzielam zdanie autora dotyczące wszechobecnej klerykalizacji w naszym kraju , opanowującej z zastraszającą szybkością wszystkie sfery życia, z polityczną włącznie. Przyzwolenie państwa na niczym nie poskromioną żądzę władzy i ogromną pazerność całego aparatu kościelnego, czyni ten twór coraz silniejszym.
Przykład chociażby budowy kolejnej świątyni na którą asygnuje się "lekką rączką" czterdzieści milionów złotych z budżetu państwa, jest tego dobitnym dowodem. Ostentacyjne manifestowanie służalczości wobec dostojników kościelnych przez obecnie rządzących, jest gwoździem do trumny raczkującej jeszcze demokracji. Niestety, coraz bliżej nam do ciemnogrodu niż do czegokolwiek innego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

głos rozsądku :)

Niestety, główną cechą skrajnej prawicy jest to, że owe światłe wartości, o których uwielbiają mówić politycy pokroju pana Wierzeńskiego. służą jej do- mówiąc kolokwialnie- podcierania dupy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.