Facebook Google+ Twitter

Polska Liga Siatkówki - piątkowy deser do wykwintnego dania

Już jutro poznamy siatkarskiego mistrza Polski. Piąty, decydujący mecz to wspaniały deser dla wszystkich kibiców siatkarskich, którzy od grudnia żyli rozgrywkami Polskiej Ligi Siatkówki

Siatkarskiej ligi mogą pozazdrościć kibice prawie każdej zespołowej dyscypliny w naszym kraju. Jest uważana za wzór, pozbawiony korupcyjnego szamba znanego z piłkarskiego środowiska i rokrocznie dostarcza kibicom niezapomnianych siatkarskich przeżyć. Przez wielu fachowców, również z zagranicy, uważana jest za trzecią na świecie pod względem sportowym - po włoskiej i rosyjskiej. Ten sezon udowodnił, że w tych optymistycznych twierdzeniach jest sporo racji.

Rozpoczęta w połowie grudnia, zaraz po niezmiernie udanych Mistrzostwach Świata ściągnęła do hal w całej Polsce tysiące ludzi chcących zobaczyć w akcji wicemistrzów świata z japońskiego czempionatu. Najlepsi kibice na świecie po raz kolejny udowodnili, że są ze swoimi klubami na dobre i na złe. Hale prawie na każdym meczu były wypełnione, a atmosfera meczy udzieliła się też ludziom niezbyt skorym do aktywnego włączania się w doping. Ale to jest siatkówka - sport, który od lat budzi emocje, który czekał na spektakularny sukces i kiedy ten w końcu nadszedł umiejętnie wykorzystano medialny boom. Nie udało się to działaczom piłki ręcznej, ale to temat na osobną dyskusję.

Mamy sportowy i marketingowy produkt, z którego można być dumnym. Ważne, że do poziomu prestiżu i organizacji dostosowali się zawodnicy. Wiele spotkań było zaciętych, kończyło się sensacyjnymi wynikami (Jastrzębie - Resovia 0:3, czy chociażby rywalizacja Mostostalu z Jastrzębiem w I rundzie play off zakończona dopiero po 5. meczu). To już nie tylko Mariusz Wlazły, Paweł Zagumny, czy inni kadrowicze nadają ton rozgrywkom. Do wielkiej formy powrócił w najodpowiedniejszym momencie Dawid Murek, swoje "pazurki" pokazały "młode wilki" z Mostostalu (Jarosz, Kurek), a o grze wielu klubów decydowali zawodnicy będący transferowymi strzałami w "10" z zagranicy - Sinan Tanik z PZU AZS Olsztyn, Dan Lewis i Jane Heikkinen (obaj Skra Bełchatów), czy Igor Yudin z Jastrzębskiego Węgla.

Przed nami ostatni akord "siatkarskiej symfonii". Piąty, decydujący mecz o mistrzostwo Polski rozegrany zostanie w Bełchatowie. Miejscowa Skra podejmie KS Jastrzębski Węgiel, a o biletach na ten mecz od poniedziałkowego popołudnia można jedynie marzyć. Wynik pozostaje sprawą otwartą i patrząc z boku, nie on jest de facto najważniejszy. Mamy w finale dwie godne siebie drużyny. Mamy na ławce dwie wielkie osobowości trenerskie (Daniel Castellani - Skra, Tomaso Totolo - Jastrzębie), a na parkiecie medalistów Mistrzostw Świata... Czego chcieć więcej??

Mam jedno życzenie co do tego meczu. Marzy mi się sytuacja 2:2 w setach i 13:13 w tie-breaku. Niech o zwycięstwie zdecydują tylko 2 piłki. Byłoby to wspaniałe zwieńczenie długiego sezonu. Szkoda, że już się kończy...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.