Facebook Google+ Twitter

Polska Łódź zatopiona po raz drugi... i niestety ostatni  

Drugą porażkę z rzędu zaliczyła reprezentacja Polski w meczu z Brazylią, rozgrywanym w hali „Arena Łódź”, w ramach Ligi Światowej. Mistrzowie świata nie dali szans biało-czerwonym, wygrywając łatwo 0:3.

Murilo w akcji / Fot. Paweł KiliańskiNajwiększa obecnie hala w Polsce (Katowicki Spodek jest  remontowany), w całości wypełniła się kibicami, zarówno w sobotę jak i w niedzielę. Głośny doping niesiony z prawie 13 tys. gardeł spowodował, że z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że łódzcy fani byli 'siódmym" zawodnikiem naszej reprezentacji.
 
Po wysłuchaniu eksperymentalnego hymnu "Mazurka Dąbrowskiego", który był śpiewany wyłącznie przez kibiców, bez żadnego wsparcia podkładu, przyszedł wreszcie czas na meczową potyczkę. Polacy przystąpili do meczu w składzie: Piotr Nowakowski, Grzegorz Łomacz, Jakub Jarosz, Bartosz Kurek, Michał Bąkiewicz (kapitan), Marcin Możdżonek oraz Krzysztof Ignaczak (Libero). Brazylijczycy wystąpili bez swojego kapitana, Giby, który jest największą gwiazdą drużyny.
 
Ostatnie serwy tuż przed meczem / Fot. Paweł KiliańskiMecz od początku nie układał się po myśli Polaków. Przykładem tego mogą być dwa pierwsze serwy wykonywane przez biało-czerwonych m.in Bartosza Kurka, które zostały zepsute, ponieważ oba nie przeszły na stronę przeciwnika. Po chwilowym postoju gospodarze, niesieni dopingiem blisko 13 tys. kibiców, zaczęli grać lepiej i na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc 8-7 pkt.

W drugiej odsłonie pierwszego seta role się odwróciły i to Brazylia schodziła na kolejną przerwę z wynikiem 14-16pkt. Później było już tylko gorzej, nawet dwie przerwy Castellaniego w dosyć krótkim przedziale czasowym nie były w stanie pomóc naszej drużynie. Ostatecznie Polacy przegrali seta 21-25 pkt.
 
Początek drugiego seta również wyglądał bardzo podobnie, jak te grane dzień wcześniej, czyli wyrównana gra punkt za punkt z małym wskazaniem na polską reprezentację.  Po pierwszej przerwie technicznej dostaliśmy prawdziwy zastrzyk radości i nadzieję, że jesteśmy w stanie pokonać Brazylijczyków. Po dobrej grze blokiem i pełnym poświęceniu w obronie, gracze z białym orzełkiem na piersi wygrywali już 12-9 pkt, utrzymując trzypunktową przewagę aż do wyniku 15-12 pkt.

Niestety, późniejsze indywidualne błędy w przyjęciu oraz wysoka zapora nie do przejścia złożona z Rodrigao i spółki sprawiła, że na drugą przerwę techniczną, biało-czerwoni schodzili z wynikiem 15-16 pkt. Ostatecznie ten set nasi reprezentanci przegrali 21-25 pkt.
 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.