Facebook Google+ Twitter

Polska ma wreszcie swojego Boeinga

„Boeing Boeing”, kasowy hit Broadwayu i West Endu „przyleciał” do Polski, w błyskotliwym tłumaczeniu Bartosza Wierzbięty i należytej inscenizacji Gabriela Gietzky'ego. Czy tak jak polskie „Koty” nie „zleci” z afisza przez długie miesiące?

Cezary Kosiński jako Nadia i Rafał Królikowski jako "Pawulon" / Fot. Ola GrochowskaNie widziałam polskiej wersji „Shreka”, „Madagaskaru” ani „Potworów kontra Obcy”. Nie widziałam też żadnego odcinka „Na Wspólnej” ani „Halo Hans!”. Pewnie już niektórzy zastanawiają się na jakim żyję świecie i do czego dąży ta wyliczanka. Otóż, widziałam (tym mogę się pochwalić) najnowszą premierę warszawskiego teatru Studio Buffo „Boeing Boeing”. A co łączy wyżej wymienione filmy animowane, seriale i najczęściej graną na świecie francuską sztukę? Osoba Bartosza Wierzbięty, który z błyskotliwym humorem manipuluje słowem. Jego adaptacja niezniszczalnej komedii Marca Camolettiego „Boeing Boeing” iskrzy od dowcipów i trafnych uwag dotyczących życia. Pomimo tego, że jako Amerykanka powinnam się zbuntować i promować broadwayowskie wydanie „Boeinga”, to nie mogę się powstrzymać od wrażenia, że polska adaptacja jest co najmniej konkurencyjna...



Sztuka Camolettiego jest nieco podobna do bardzo popularnego w Polsce „Mayday” („Run for your wife”) Raya Cooneya, jednakże w tym przypadku nie ma mowy o taksówkarzu lawirującym między dwoma żonami, ale o młodym biznesmenie, który cieszy się związkiem z trzema narzeczonymi. Max, bo o nim mowa, w przeciwieństwie do Johna Smitha nie musi nigdzie się przemieszczać, by być ze swoimi ukochanymi. Jako, że te są stewardessami różnych linii lotniczych, nawiedzają go przelotem naiwnie myśląc, że narzeczony siedzi sam jak palec całymi dniami. Sytuacja komplikuje się, gdy wynikiem zmian w odlotach i przylotach, wszystkie trzy zjawiają się u ukochanego w niemal jednej chwili. W tej sytuacji okażą się pomocni: wiecznie niezadowolona gosposia Nadia oraz przyjaciel Paweł vel. „Pawulon”. Historia zatem oparta jest na klasycznym schemacie farsy: nieoczekiwane wejścia i wyjścia, niespodzianki i katastrofa głównego bohatera, któremu kielich szczęścia w pewnym momencie zaczyna się przelewać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.