Pozycja materiału w rankingach:
„Boeing Boeing”, kasowy hit Broadwayu i West Endu „przyleciał” do Polski, w błyskotliwym tłumaczeniu Bartosza Wierzbięty i należytej inscenizacji Gabriela Gietzky'ego. Czy tak jak polskie „Koty” nie „zleci” z afisza przez długie miesiące?
Nie widziałam polskiej wersji „Shreka”, „Madagaskaru” ani „Potworów kontra Obcy”. Nie widziałam też żadnego odcinka „Na Wspólnej” ani „Halo Hans!”. Pewnie już niektórzy zastanawiają się na jakim żyję świecie i do czego dąży ta wyliczanka. Otóż, widziałam (tym mogę się pochwalić) najnowszą premierę warszawskiego teatru Studio Buffo „Boeing Boeing”. A co łączy wyżej wymienione filmy animowane, seriale i najczęściej graną na świecie francuską sztukę? Osoba Bartosza Wierzbięty, który z błyskotliwym humorem manipuluje słowem. Jego adaptacja niezniszczalnej komedii Marca Camolettiego „Boeing Boeing” iskrzy od dowcipów i trafnych uwag dotyczących życia. Pomimo tego, że jako Amerykanka powinnam się zbuntować i promować broadwayowskie wydanie „Boeinga”, to nie mogę się powstrzymać od wrażenia, że polska adaptacja jest co najmniej konkurencyjna... Zobacz także:
Artykuły
(3)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.75)
Wiek: 47 | Miejscowość: Nowy Orlean / Warszawa | Kraj: USA / Polska
Ostatnie artykuły autora: