Facebook Google+ Twitter

„Polska noc filmowa” z ENEMEF

Znane, zachwalane i nagradzane (nie dotyczy filmu „Sęp”) polskie filmy, zostały tym razem podane w formie nocnego maratonu filmowego ENEMEF w kinach w całej Polsce. Czy był to dobry wybór? Zapraszam do lektury.

 / Fot. MultikinoW głosowaniu Internautów dotyczącym kolejności wyświetlania filmów wygrał najnowszy obraz Wojciecha Smarzowskiego – „Drogówka”, którego premiera przypadała akurat na dzień 1. lutego. Reżyser pokazuje nam pracę policji od bardzo nieciekawej strony. Korupcja, oszustwo, pijaństwo i wiele innych przywar można byłoby znaleźć, aby opisać to, co zobaczyliśmy na ekranie. Świetnym rozwiązaniem okazało się przypisanie po jednym
z siedmiu grzechów głównych dla każdego policjanta.

I tak oto:
1. Pycha - Ryszard Król (Topa)
2. Chciwość - Krzysztof Lisowski (Dorociński)
3. Nieczystość - sierżant Petrycki (Jakubik)
4. Zazdrość - Maria Madecka (Kijowska)
5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu - Jerzy Trybus (Braciak)
6. Gniew - Marek Banaś (Lubos)
7. Lenistwo - Henryk Hawryluk (Wabich)

Jak każdy film Smarzowskiego, tak i „Drogówka” jest bardzo dobrze dopracowana. Nie tylko to, co widzimy na pierwszym planie, ale i drugi czy trzeci plan doskonale zgrywają się w całość. Film jest tak prawdziwy, że skłania widza do głębokich refleksji nad sytuacją, która obecnie dzieje się w kraju. Jeśli ktoś ma ochotę na czarny humor w połączeniu z wielkim realizmem to właśnie powinien się wybrać na ten film.

Kolejnym wyświetlonym filmem był „Sęp”. W rolach głównych wystąpili Michał Żebrowski i Daniel Olbrychski. Opowiada on o policjancie, w którego ręce trafia śledztwo dotyczące nagłego znikania najniebezpieczniejszych przestępców. Swoje spostrzeżenia zapisuje na tablicy oraz wszystko konsultuje ze swoim domowym pupilem. Akcji w filmie nie brakuje, więc myślę, że warto się wybrać do kina i obejrzeć. Na koniec w filmie pod rozwagę widza zostaje rzucone pytanie, na które powinien odpowiedzieć sobie sam.

Po dwóch wcześniejszych projekcjach, gdzie wulgaryzmów nie brakowało, tak samo jak i akcji, zgodnie z głosowaniem internautów został wyświetlony „Mój rower” w reżyserii Piotra Trzaskalskiego. Film o problemach w komunikowaniu się trzech pokoleń: dziadka, ojca i syna. Każdy z nich mieszka w innej części Europy. Powodem, dla którego się spotkali było rozstanie się babci z dziadkiem. Podczas kilku dni spędzonych razem zauważają, że mimo iż są rodziną, nie potrafią ze sobą rozmawiać. Film porusza ważny aspekt naszego życia, jakim jest umiejętność porozumiewania się. Rodzina to nie tylko nazwisko i więzy pokrewieństwa, ale też umiejętność rozmawiania ze sobą.

Ostatni film – „Pokłosie” – wysyła nas do wsi Gurówka. To właśnie tutaj po 20 latach pobytu w Chicago powraca Franciszek Kalina (Ireneusz Czop). Powodem jego powrotu są niepokojące wieści o Józku (Maciej Stuhr), bracie Franciszka, który narobił sobie wrogów na wsi. Józek z własnego przeczucia, że tak było trzeba, rozkopał utwardzoną przez Niemców żydowskimi nagrobkami drogę dojazdową do wsi. Starszy brat z początku rozumie wściekłość sąsiadów, ale do czasu. Wieś skrywa bowiem tajemnicę, której odkrycie okaże się dla Kalinów próbą człowieczeństwa.

Każdy z filmów skłaniał nas do refleksji nad innym zagadnieniem. To, jakie wnioski po całonocnym seansie wyciągnął każdy z nas jest już sprawą indywidualną. W mojej opinii (choć filmy były różne od siebie) maraton filmowy mogę uznać za udany. A czy polskie kino jest oglądane z mniejszą chęcią niż zagraniczne? Raczej nie – o czym może świadczyć, wolny tylko pierwszy rząd sali kinowej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.