Facebook Google+ Twitter

Polska po powodzi. Pływając w nadziei

Po pobycie na terenach popowodziowych wiem już, że nic nie jest w stanie opisać ani pokazać tego, co zobaczyć można w tych miejscach samemu. Są emocje, których przez szklany telewizor poczuć się nie da.

To co najcenniejsze,udało się uratować / Fot. Agnieszka PawłowskaOd kiedy woda na terenach dotkniętych powodzią opadła, minęło już całkiem sporo czasu. Z perspektywy Polaka, którego ten dramat nie dotyczył, wydarzenia te wydają się szczególnie odległe. Powodzianie dzięki dofinansowaniu rządowemu oraz pomocy wielu innych dobrych ludzi, powoli dochodzą do siebie.

Choć wydaje się, że materialnie udaje się odrabiać straty, nie wszystko jest jednak w porządku. Zauważam to zaraz przy pierwszym odwiedzonym przeze mnie domu w wiosce Gorzyce Zaleśne, leżącej w gminie Gorzyce, zaraz przy wale przeciwpowodziowym.

Pierwszy dom, który odwiedzam w tej małej miejscowości z zewnątrz wygląda nieźle. Na podwórku leży mnóstwo worków ze styropianem, który odpadł bądź który trzeba było oderwać po powodzi. Otwarte okna i drzwi ukazują mi puste przestrzenie, w których krzątają się domownicy. Witam się z jednym z właścicieli posiadłości, zaraz schodzi do mnie młodszy mieszkaniec terenu. Na moje pytania dotyczące tego co się stało odpowiada jasno i zwięźle:

- Jest coś czego tak szybko po powodzi odbudować się nie da. To nasza psychika. Jesteśmy bardziej zmęczeni psychicznie, niż fizycznie, tą pracą nad remontem domu i całego terenu dookoła - mówi trzydziestokilkuletni mieszkaniec Gorzyc Zaleśnych, wskazując głową na resztki szopy stojącej nieopodal własnego domu.

Właściciel jest jednak zadowolony z pomocy rządowej, którą określa się wśród powodzian tzw. "tuskowym’’.

- Reakcja była szybka, bardzo mnie to cieszy. Jednak władze lokalne nadal nie uczą się na błędach i nic robią by wyremontować wał, który jak wszyscy tu dobrze wiedzą wymagał tego od dawna.

Właściciel jest jednak pełen nadziei, że ta tragedia dla tego regionu coś w końcu zmieni.

Podbudowana optymizmem pierwszego odwiedzonego przeze mnie gospodarstwa dotkniętego powodzią, ruszam dalej. Niemiłosierny upał kontrastuje z tym co działo się jeszcze kilka tygodni temu, ale z drugiej strony pozwolił szybciej osuszyć podmokłe ściany domów czy tereny przyległe do gospodarstw. Każdy z mijanych przeze mnie domów nosi piętno powodzi - ciemne linie dokładnie wyznaczają na ścianach poziom wody i aż trudno sobie wyobrazić, że jeszcze jakiś czas temu, tu gdzie stoję, wysoko ponad moją głową była woda.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 27.07.2010 15:26

Okazuje się, że najłatwiej jest siedzieć przed monitorem komputera, że rząd nie zrobił nic, by pomóc powodzianom.
Agnieszka opuściła swój suchy i zapewne wygodny dom i pokazała nam, jak tam u powodzian jest naprawdę.
Gratuluję odwagi Agnieszko :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oby ten strach był lekcją. konstruktywną...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.07.2010 17:35

Z takich klęsk nigdy się nie wychodzi, strach zostaje już z nami na zawsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autorce macham kapeluszem do ziemi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo! jak pomóc ? nie zapomnieć. Nagłaśniać. przecież media to siła!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst i bardzo ważny problem. Tylko jak pomóc ludziom "wyjść" z tej powodzi. To trudny problem dla nich i na innych. Tylko mam wielkie wątpliwości czy ktoś zechce tym ludziom pomóc.5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.