Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

91461 miejsce

Polska pokonała San Marino. Historyczny gol gospodarzy

Polska reprezentacja pokonała w Serravelle San Marino 5:1 w spotkaniu eliminacji do mistrzostw świata w Brazylii. Pomimo znaczącej przewagi biało-czerwonych, gospodarzom udało się strzelić pierwszego w tych eliminacjach gola.

Paweł Brożek / Fot. Roger GorączniakSensacji nie było. Polska bez większych problemów zdołała pokonać reprezentację z dołu rankingu FIFA. Zaskoczeniem jest jednak historyczne trafienie San Marino. Gospodarze w tych eliminacjach dotychczas stracili aż 38 bramek, nie strzelając przy tym żadnej. W swojej piłkarskiej historii na 119 spotkań zdobyli zaledwie 19 bramek. Ostatnie dwie padły 14 sierpnia 2012 roku w przegranym spotkaniu z Maltą 2:3.

Początek spotkania nie zaskoczył. Polska od pierwszych minut przejęła inicjatywę. Zaserwowała jednak sobie szereg zmarnowanych okazji. Wpierw uderzał Paweł Brożek, potem Waldemar Sobota strzelał z dystansu. W 10. minucie bramkarza gospodarzy pokonał dopiero Piotr Zieliński, wyprowadzając tym samym Polaków na prowadzenie. Cztery minuty później przed szansą na podwyższenie wyniku stanął Jakub Błaszczykowski. Piłka po jego strzale nie znalazła jednak drogi do bramki. San Marino ruszyło z kontratakiem. Vitaioli przejął piłkę, wbiegł z nią w pole karne, lecz nie zdołał trafić w światło bramki.

To, co nie udało się w pierwszym kwadransie z kontry, udało się w drugim po stałym fragmencie gry. Vitaioli posłał piłkę w pole karne wprost na głowę Delli Vallego, który bez problemu pokonał Boruca. Sanmaryńczycy oszaleli z radości. Tuż po wznowieniu gry Błaszczykowski wykorzystał rozluźnienie gospodarzy. Minął obrońców i niepilnowany oddał strzał po ziemi. Ponownie wyprowadzając Polaków na prowadzenie. Dziesięć minut później znów groźnie zrobiło się pod bramką biało-czerwonych. Obrońcy w ostatniej chwili wybili piłkę na rzut rożny. Po stałym fragmencie gry z piłką urwał się Brożek. W sytuacji sam na sam trafił po raz trzeci tylko w boczną siatkę. Chwilę później wyczyn napastnika Wisły Kraków powtórzył Błaszczykowski.

Polacy zaczęli szanować piłkę, kilkukrotnie wymieniając ją między sobą na własnej połowie. W 34. minucie Brożek podał na jedenasty metr do Soboty, który ładnym strzałem podwyższył poradzenie na 3:1. Do końca pierwszej połowy wynik, pomimo kilku sytuacji biało-czerwonych nie uległ zmianie.

Po przerwie obraz gry wiele się nie zmienił. Polacy przeważali, ale tempo rozgrywania piłki nie było zawrotne, a stwarzane sytuacje tak oczywiste jak w pierwszej części spotkania. San Marino nie pozostawało gorsze i walczyło o każdą piłkę, oddalając zagrożenie od własnej bramki i czekając na swoje szanse z kontry.

Po okresie wyrównanej gry w 65. minucie do rzutu wolnego podszedł Zieliński. Uderzył nad murem tuż pod poprzeczkę. Bramkarz w tej sytuacji nie zdołał nawet zareagować. Młody piłkarz wyrósł na bohatera spotkania. Trzy minuty później ponownie Zieliński z bliższej odległości znów próbował zaskoczyć Simonciniego. Przy oddawaniu strzału pośliznął się i z zagrania nic nie wynikło. Tuż po wejściu na boisko Adrian Mierzejewski, który zmienił skrzydłowego Borussii Dortmund w 73. minucie, po podaniu Zielińskiego zdołał zmieścić piłkę zaraz przy słupku.

W końcówce spotkania w idealnej sytuacji strzeleckiej znalazł się Paweł Wszołek. Za długo jednak zwlekał z decyzją i piłka opuściła boisko. Chwilę później ponowie Wszołek wbiegł w pole karne, chciał odgrywać piłkę, ale żaden z partnerów nie wyczuł jego zamiaru. Zdecydował się na oddanie strzału z ostrego kąta i trafił wprost w interweniującego bramkarza. Swoje szanse miało również San Marino. Wpierw piłka po rzucie wolnym przeszła minimalnie obok słupka, a chwilę później Boruc bez większego problemu poradził sobie z wyłapaniem strzału.

Po wywalczeniu trzech punktów, Polacy nadal pozostają w walce o awans na mundial. Tyle, że szanse są minimalne. Przy tak dysponowanej reprezentacji pokonanie Ukrainy i Anglii, które w spotkaniu na szczycie grupy h zremisowały, jest niemal niemożliwe.

San Marino - Polska 1:5 (1:3)

Bramki: Della Valle (22.) - Zieliński (10., 66.), Błaszczykowski (23.), Sobota (34.), Mierzejewski (75.)

Kartki: Bollini, M.Vitaioli, Buscarini, Calzolari - Klich, Robak

San Marino: Simoncini - Buscarini, Della Valle, F.Vitaioli, Bollini, Palazzi (69. Cibelli) - Calzolari, Gasperoni (42. Cervellini) - M.Vitaioli, Rinaldi (80. Bianchi) - Selva

Polska: Boruc - Celeban, Jędrzejczyk, Salamon, Boenisch - Błaszczykowski (72. Mierzejewski), Krychowiak (79. Wszołek), Klich, Sobota - Zieliński - Brożek (55. Robak)

Historyczny gol San Marino:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Znowu nie oglądam meczy naszej reprezentacji, bo nie ma czego

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszmy się tym co mamy , nie wiemy co jutro nam przyniesie ? , ale ta bramka o czymś już wyraźnie mówi?, jak i ta szczelona przez Czarnogórców .? A pisaniu niema końca , zawsze można coś napisać i to daje satysfakcje , choć niektórzy tego nie przyjmują do wiadomości. ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hipokryzja pewnych osobników nie zna granic. Też daje 5.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja dla przeciwwagi, daję 5, za solidnie przygotowany, dziennikarski materiał.

To już szczyt, że ktoś kto wrzuca zdjęcia swoich zwierząt, śmie innym zarzucać pisanie o pierdołach.
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.