Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

68133 miejsce

Polska ponownie ginie w Katyniu

Gdy rozlega się szloch Dzwonu Zygmunta, oznacza to, że dzieją się w sercu Polski rzeczy najważniejsze.

Dziś w południe w Krakowie niosło się jego echo jak przed pięciu laty, gdy żegnał Ojca Świętego, podniebną drogą tam, gdzie we mgle pola kresowe i lasy z mogiłami. Od Warszawy po Smoleńsk.

Śmierć ofiar Katynia sprzed siedemdziesięciu lat zatoczyła koło w polskiej pamięci, historii i życiu politycznym. Mieli być w Katyniu na czas, mieli zdążyć.

Nagła i niespodziewana śmierć przejmująco boli. Płyną kondolencje ze świata, bo jest to tragedia na miarę świata i nikt chyba już nie czuje w tych słowach megalomanii czy przesady. Kończy się świat, gdy krwawi serce matki. A to Polska, to matka. Jak wtedy, jak nieraz, tę szczególną cząstkę duszy, polskości, elitę narodu – grzebiemy na Wschodzie. – Gdziekolwiek jesteś, Panie Prezydencie? – To nie przypadek, ślepy los. To jakaś kosmiczna prawidłowość, symboliczna i niebywała, irracjonalna logika dziejów, której nie można pojąć.

Może stało się tak, aby ten straszny Katyń sprzed lat przeszedł przez całą Polskę. Aby przeżył go każdy z nas do głębi. Dzisiaj nie ma nikogo, kto by nie czuł, że stało się coś, co wstrząśnie nami tu i teraz i jest znakiem niepojętym. Polska ponownie ginie w Katyniu, ale jesteśmy pod Krzyżem, pod znakiem Orła. Prezydent Rosji ogłasza 12 kwietnia dniem żałoby narodowej w Rosji. Bo zginęli Polacy.

Jak bardzo dziwny jest polski los. Tracimy znamienitych przedstawicieli sił zbrojnych i rodzin katyńskich, najwyższych dowódców, zwierzchników, generałów i admirałów, prezesów, parlamentarzystów, senatorów i posłów, sekretarzy, tłumaczy, adwokatów, księży, prałatów, kapelanów, pracowników kancelarii prezydenta, szefów dyplomacji, komitetu olimpijskiego…
Oderwani od rodziny, od pracy, przyszłości. Blisko setka nazwisk z listy pasażerów samolotu rządowego Tupolewa. Czekaliśmy na ujawnienie list katyńskich, mamy nową listę z 10 kwietnia 2010 roku. Wchodząc do jednego samolotu, polecieli wspólnie w niebo po kres. Jakie to polskie. Na wskroś.

Dlaczego aż tak?

Przecież trzeba było złożyć kwiaty na grobach bliskich, więc należało tam być. Chwyta za gardło to, że jesteśmy teraz – w sejmie i senacie, w kościele i w miejscach publicznych – pojednani. W bólu i żałobie możemy nie wstydzić się płakać. Obchodząc swoją narodową rocznicę, jesteśmy pochyleni i upokorzeni takim wyrokiem. Chylimy się w bólu we własnym domu, w sumieniu – na arenie współczesnego świata. Chylimy się, bo nie tak dawno nie szczędziliśmy sobie złych słów i gestów, nie mieliśmy do siebie szacunku. Jak Polak do Polaka, mówiliśmy sobie przeczy przykre.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 11.04.2010 07:35

Do tej pory Katyń był dla nas symbolem zbrodni, dziś urasta do symbolu Polskiego fatum.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wieczny odpoczynek racz Im dać Panie...

"...przeleciał ptak przepływa obłok
upada liść kiełkuje ślaz
i cisza jest na wysokościach
i dymi mgłą katyński las..."

Zbigniew Herbert „Guziki”

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie napisane pro memoria, z takim uczuciem i bólem. Podziwiam cię Aneto, że w takiej chwili wydobyłaś tak głębokie słowa.
Też myślę o jakimś historycznym przekleństwie tego Katynia, bo aż wierzyć mi się nie chce, że to prawda..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.