Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

59614 miejsce

Polska przedsiębiorczość familijna

Współautorzy: Barbara Podgórska

Rodzina to postawa życia społecznego. Okazuje się coraz częściej, że również i gospodarczego. Takie wnioski wynikają z lektury interesującej publikacji, poświeconej firmom rodzinnym, która ukazała się nadawno.

 / Fot. Adam K. Podgórski skan„Firma w rodzinie czy rodzina w firmie. Metodologia wsparcia firm rodzinnych”, to tytuł obszernego opracowania wydanego w 2012 roku przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości w Warszawie.

Stanowi ona wnikliwe podsumowanie doświadczeń zebranych w trakcie realizacji pilotażowego projektu „Firmy rodzinne”. Przedsięwzięcie poprzedziły ogólnopolskie badania, mające przenieść odpowiedzieć na pytanie, czy firmy rodzinne różnią się istotnie od innych firm w sektorze mikro, małych i średnich przedsiębiorstw i czy potrzebują instytucjonalnego wsparcia.

W Słowie wstępnym napisanym przez Bożenę Lublińską- Kasprzak, prezeskę PARP oraz Andrzeja J. Blikle, prezesa Inicjatywy Firm Rodzinnym stwierdzono: "W Polsce tematyka przedsiębiorczości familijnej jest zdecydowanie niedoceniana. Firmy rodzinne jako specyficzna grupa są niedostrzegane, a na rynku szkoleniowo-doradczym brakuje oferty, która pomagałaby im poradzić sobie z typowymi dla nich wyzwaniami”.

Wyzwań i zagrożeń tych jest sporo, a ich niedostrzeganie albo lekceważenie może zadecydować o losie firmy i rodziny. Jedną z najważniejszych kwestii sprowadza się do tego, jak pogodzić pracę w firmie z życiem rodzinnym tak, aby ewentualne spory i konflikty prywatne nie niszczyły relacji zawodowych i odwrotnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Słuszne spostrzeżenie mojego przedmówcy. Ja dla odmiany dam przykład jaki mogłem obserwować na Kaszubach. Pewna rodzina dogadała się z firmą Volkswagen na produkcję części do samochodów. Ich wkładem były pomieszczenia inwentarskie i praca. Otrzymali od firmy tokarki, frezarki i wszystko co potrzebne, włącznie z surowcem. Ponieważ rodzina była zbyt mała a produkcja musiała być większa, właściciel zaangażował sąsiadów. Pracowali na zmiany, tak żeby był wykorzystany sprzęt i urządzenia. Żeby nie było nieporozumień, każdy wykonane produkty pakował w osobne pojemniki. Jeżeli byłyby zwroty, osoba robiąca fuszerkę ponosiła koszt surowca. Właściciel powiedział mi, że na początku jak zaczęli produkcję, zdarzyło się kilka razy zrobić fuszerkę. Okazało się, że dzięki takiemu podejściu cała wioska zrobiła się jedną wielką rodziną.
Myślę, że takie zjawisko można zaobserwować wśród Kaszubów, Ślązaków i Górali. Albowiem oni znają wartość życia. Nie spotkałem na Kaszubach rodzin z małą ilością dzieci. Minimum u nich to pięcioro dzieci w rodzinie. Dlatego premier Donald Tusk powinien szczególnie dbać o takich ludzi, ponieważ tylko tacy mogą uratować Polskę przed katastrofalnym niżem demograficznym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znam trzech braci którzy przez wiele lat wspólną pracą doszli do wielkich sukcesów. Jednak jest to nie możliwe , jeśli w dzieciństwie przez rodziców jeden bedzie faworyzowany a drugi do niczego . Jeden nadzieja rodziny a drugi same nieszczęscia. Jako osoby dorosłe będą się ścigać o miłość rodziców. A firma wspólna to zaufania i nic poza oczami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.