Facebook Google+ Twitter

Polska reprezentacja piłkarska odbiła się od dna

Kadra Smudy rozegrała mecze z Ukrainą i Australią. Osiągnięte rezultaty nie napawają optymizmem, ale widać pozytywne oznaki gry biało-czerwonych. Jest coraz lepiej.

Spotkanie z Ukrainą zakończyło się mało szczęśliwym remisem. Nasi sąsiedzi dopiero w ostatniej minucie doliczonego czasu gry zdołali wyrównać. Przez większą część meczu to my dominowaliśmy i powinniśmy wygrać. Niestety, zabrakło skuteczności, konsekwencji i gry do samego końca. Michał Żewłakow popełnił "wielbłada" i spotkanie gospodarzy Euro 2012 wyszło na remis.

Szczególnie szkoda tego drugiego meczu, z Australią. Przegraliśmy 1:2, a zwycięska bramka dla naszych rywali padła pod wątpliwym karnym. Sytuacji w tym meczu mieliśmy mnóstwo. Niestety, po raz kolejny zawiodła skuteczność. Jednak gra mogła się podobać, a częstotliwość i łatwość dochodzenia do sytuacji strzeleckich cieszy.

Byłem niezwykle zadowolony, gdy zobaczyłem nazwisko Artura Boruca na liście powołanych zawodników. Po rocznej absencji powrócił do kadry zasłużenie i w dobrym stylu. Franciszek Smuda długo pomijał Artura, ale w końcu sięgnął po naszego bezsprzecznie najlepszego bramkarza. Boruc wziął się za siebie, schudł i wrocił do dyspozycji z europejskiego czempionatu w Austrii i Szwajcarii. Zaliczył całkiem niezłe spotkanie. Bronił pewnie i w wielu momentach ratował naszą drużynę przed utratą bramki. To on powinien chronić polskiej bramki w meczu otwarcia Mistrzostw Europy. Niech tylko otrzyma szansę we Florencji.

Przemysław Tytoń w meczu z Austrialią nie miał zbyt wiele pracy. Przy pierwszej bramce nie miał wiele do powiedzenia, a druga padła z rzutu karnego. Tym niemniej nie należy z niego rezygnować. Gra w silnej lidze holenderskiej, jest młody i ciągle podnosi umiejętności. W sam raz pasuje na bramkarza nr 2 w polskiej kadrze.

Sebastian Boenish długo wahał się nad grą w naszych barwach. Czekał na powołanie do niemieckiej drużyny narodowej. Nie otrzymał go, więc zalożył biało-czerwony trykot. Z naszego punktu widzenia było to świetne posunięcie! W tych dwóch meczach zagrał bardzo dobrze. Bez wątpienia jest naszym lekarstwem na lewą stronę defensywy. Dobry w destrukcji, a w ofensywie wielokrotnie nękał drużynę rywali. Zwłaszcza w potyczce z Australią jego dośrodkowania były niezwykle groźne i tylko indolencja strzelecka Ebiego Smolarka nie pozwoliła takich prezentów wykorzystać. Będzie z niego wiele pożytku.

Z drugiej strony defensywy biegał Łukasz Piszczek. Kolejny Polak z Bundesligi zaliczył poprawne występy. Owszem daleko mu do "nowego rodaka", ale jakieś oznaki lepszej gry były widoczne. Miejmy nadzieję, że przebije się w Borussi i jeszcze się rozwinie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Fakt, że tekst ma sporo błędów technicznych, ale nawet nie patrząc na to jest po prostu... Kiepski. Wskazanie plusów i minusów z dwóch meczów, które mnie optymizmem nie napawają. Fakt, że ze spotkania z Ukrainą widziałem tylko kilka momentów, ale... 15 strzałów i jeden gol z niewykorzystanym karnym? Na dodatek ze SŁABĄ(!) (nie oszukujmy się, Australii do najlepszych drużyn w Europie bardzo, bardzo, bardzo dużo brakuje i ma jednego naprawdę solidnego zawodnika - Cahill) tracimy dwie bramki! Strach się bać, co by było jakbyśmy zagrali chociażby ze Słowenią, czy Słowacją - pewnie znowu w plecki.
Obecnie nie mamy zawodników, którzy prezentują odpowiedni poziom. Od zawsze się budowało drużynę od tyłu.
No i w końcu Smuda poszedł po rozum do głowy i powołał Boruca, który mimo iż w Violi siedzi na ławce, to nadal jest naszym najlepszym bramkarzem. Obrona kulawa, jak zawsze w ostatnim czasie. Ustalanie składu od emeryta - Żewłakowa, to jakaś kpina. Piszczek - nomen omen - to dla mnie wciąż zawodnik ofensywny i pewnie więcej by zdziałał z przodu. Boenisch - dobry, ale też do przodu. Drugi środkowy obrońca - Wojtkowiak - nie jest środkowym obrońcą... Ale kogo powołać? Głowacki już kilka razy miał być zbawiciel linii defensywnej i jakoś nigdy nie był. O innych już lepiej nie pisać.
W pomocy posucha. Jurka Brzęczka powołać i gramy! Skrzydłowych mamy... Jakich mamy. Dużo wiatru robią i tyle. W środku nie można kilku podań rozegrać. Jeszcze jakoś z defensywnymi pomocnikami można byłoby pokombinować, ale brakuje nam rozgrywającego. Iwański i Garguła są dobrzy, ale na ligę polską - a jak widać nawet nie zawsze. Dać szansę Grosickiemu, Mierzejewskiemu, albo reaktywować Szymkowiaka z Sobolewskim!
Atak - niby z Jeleniem i Lewandowskim, czyli klasą... No właśnie jaką? Na pewno nie europejską. Zresztą jak nie będzie podań od pomocników, to mogą sobie biegać z przodu. I nie mam pretensji do Roberta o karnego, bo nie takim jak on się zdarzało, ale jak my już karnych strzelać nie będziemy... To tak, jak napisał Tomasz - oddać Euro, nie najeść się wstydu. Będzie fajnie!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.09.2010 10:12

"Po tak doświadczonym zawodniku wymaga się zdecydowanie więcej. " - Maćku - popraw te błędy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Staram się być w życiu optymistą, jednak jak wczoraj patrzyłem na biało-czerwonych grających z "kangurami", którzy z piłką nożną mają niewiele więcej wspólnego niż Korea Północna, to niestety optymizm wrodzony już mi nie pomógł.
Goodluck Johnatan (prezydent Nigerii) znalazł idealne rozwiązanie na przerwanie złej passy swojej narodowej reprezentacji - zawiesił ją i tyle. My też tak powinniśmy zrobić - przynajmniej już nie przegramy. Euro niech sobie Ukraina z Białorusią zorganizuje, a my zgarniemy opłaty tranzytowe za zachodnio-europejskich kibiców. Chociaż z tymi drogami, co je mamy, to oni daleko nie zajadą...
Reasumując (cóż za piękne słowo) - "już za cztery lata Polska będzie mistrzem świata". I ja tam byłem, miód i bimber z mety piłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.