Facebook Google+ Twitter

Polska - San Marino. Wymęczone zwycięstwo biało-czerwonych

Po nieoczekiwanej porażce z Ukrainą, wczoraj przyszło mierzyć się biało-czerwonym z reprezentacją San Marino. Po słabym meczu Polacy wygrali 5:0. Pomimo zmian w składzie i ustawieniu, gra Polaków się nie zmieniła.

Robert Lewandowski, polski piłkarz (oraz József Varga i Vilmos Vanczák) / Fot. Roger GorączniakSpotkanie z San Marino miało być meczem na otarcie łez. Mimo zwycięstwa, biało-czerwoni nie zachwycili. Grali słabo i nieskutecznie. Dwa gole padły po rzutach karnych. Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby piłkarze San Marino trzymali ręce przy sobie, zamiast wymachiwać nimi w polu karnym.

Waldemar Fornalik zdecydował się wypróbować wariant z dwoma napastnikami Arkadiuszem Milikiem i Robertem Lewandowskim, w konsekwencji czego nie zagrał Radosław Majewski. Marcina Wasilewskiego, który z Ukrainą nie radził sobie zupełnie, na pozycji stopera zastąpił debiutujący w kadrze Bartosz Salamon. Za Boenischa na lewej obronie zagrał Jakub Wawrzyniak, a w pomocy za Macieja Rybusa wyszedł Adrian Mierzejewski. Do kadry wrócił pauzujący za kartki Eugen Polanski. Kontuzjowanego Jakuba Błaszczykowskiego zastąpił Kamil Grosicki. Wszystko dobrze, gdyby nie fakt, że Polacy grali dwoma defensywnymi pomocnikami.

Pierwsze minuty to zdecydowany, aczkolwiek chaotyczny atak Polaków. Biało-czerwoni raz po raz próbowali strzelić gola i zamknęli piłkarzy San Marino na własnej połowie. W pierwszym kwadransie Polacy jedenaście razy wznawiali grę z rzutu rożnego. W 21. minucie sędzia podyktował rzut karny, a jedenastkę wykorzystał Robert Lewandowski. Uderzył szczęśliwie, piłka po rękach bramkarza powoli wtoczyła się do bramki.

Po pierwszej bramce ofensywa Polaków się trochę uspokoiła. Chaos został opanowany i biało-czerwoni zaczęli szanować piłkę. W 28. minucie Piszczek po dośrodkowaniu Adriana Mierzejewskiego posłał piłkę do bramki Simonciniego. 2:0 dla Polaków, ale tempo meczu spadło. Sanmaryńczykom udało się wyjść poza własną połowę. Szukali swoich szans, ale tym razem Glik interweniował bezbłędnie.

Do końca pierwszej połowy biało-czerwoni mieli jeszcze kilka rzutów rożnych, kilka niecelnych podań i parę zmarnowanych sytuacji.

Po przerwie Fornalik zdjął z boiska Glika i wprowadził Koseckiego. Polacy mieli zagrać jeszcze bardziej ofensywnie. Obraz meczu się nie zmienił. W 50. minucie piłkarz San Marino znów interweniował w polu karnym ręką i Lewandowski wykorzystał drugą jedenastkę. Tym razem piłka pewnie wpadła do bramki. W 59. minucie wszedł na boisko Teodorczyk, który zmienił niewidocznego Milika. Minutę później podwyższył wynik na 4:0.

Na pół godziny do końca spotkania Polacy próbowali grać kombinacyjnie, długo rozgrywając piłkę. Z akcji niewiele wynikało, kibice domagali się lepszej gry, a w ramach dezaprobaty zaczęli skandować "San Marino, San Marino".

W 90. minucie spotkania przed życiową szansą stanął Rinaldi. Sanmaryńczyk dostał piłkę, przebiegł między Piszczkiem i Wasilewskim i stanął sam na sam z bezrobotnym dziś Arturem Borucem. Polak wyczekał piłkarza San Marino i skutecznie interweniował.

W doliczonym czasie gry wynik na 5:0 ustawił Jakub Kosecki. Piłkę podawał Lewandowski.

Mecz nie stał na wysokim poziomie. Fajerwerków nie było. Piłkarze próbowali, ale nie było widać w nich chęci i motywacji. Radość po strzelonych golach nie była wybuchem euforii, a wymuszonym uśmiechem. Przewaga w strzałach na bramkę, posiadaniu piłki na nic się zdały. Mecz był dobry pod względem stałych fragmentów gry, gdyż Polacy mieli wiele możliwości poprawienia swoich umiejętności technicznych i przećwiczenia różnych wariantów.

W ramach eliminacji do mundialu w Brazylii Polakom zostało do rozegrania pięć spotkań. W czerwcu zagrają wyjazdowy mecz z Mołdawią, we wrześniu u siebie z Czarnogórą i rewanż z San Marino. W październiku czekają biało-czerwonych dwa niezwykle trudne spotkania z Ukrainą i Anglią.



Polska - San Marino 5:0

21', 50' Lewandowski, 28' Piszczek, 61' Teodorczyk, 90+1' Kosecki

Żółte kartki: Krychowiak, Polanski - Alex Della Valle, Alessandro Della Valle, Bollini, Gasperoni

Polska: Boruc - Piszczek, Salamon (87' Wasilewski), Glik (46' Kosecki), Wawrzyniak - Grosicki, Krychowiak, Polanski, Mierzejewski - Milik (59' Teodorczyk), Lewandowski

San Marino:Simoncini - Alex Della Valle, Palazzi, F. Vitaioli, Alessandro Della Valle (80' Buscarini), Gasperoni, M. Vitaioli, Bollini (57' Bacciocchi), Valentini, Coppini, Selva (51' Rinaldi)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Tak - niemoc Lewego jest przerażająca. Te dwa gole z karnych niczego nie zmieniły. W akcjach znowu nic nie pokazał...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wolłabym, żeby wygrali 2:0 niż dostali te Dwie żółte kartki. Brak tych dwóch gości, w którymś kolejny meczu, może się okazać większym problemem, niż to, że Lewandowski strzela tylko z karnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dwa trafienia Lewandowskiego z karnego ciężko traktować jako przełamanie... z tym, że tej kadrze w ogóle potrzeba przełamania, jakiegoś meczu, w którym gra będzie lekka i przyjemna. Bo póki co to wygląda tak, jakby piłkarze mieli dodatkowe obciążenia na nogach i ciężko im było biegać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i niech nikt nie mówi, że Lewandowski się przełamał. Niestety nie potrafił strzelić bramki z gry nawet w meczu z San Marino :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tytuł mówi sam za siebie i podpisuję się pod nim :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.