Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20575 miejsce

Polska skazana przez Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu

  • Źródło: IAR
  • Data dodania: 2008-05-20 21:29

Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu pięciokrotnie skazał Polskę za naruszenie Europejskiej Konwencji. Skarb państwa zobowiązany został wypłacić skarżącym, w sumie ponad 4 tysiące euro zadość uczynienia.

Skargi dotyczą tajemnicy korespondencji, prawa do życia rodzinnego oraz zbyt długiego przetrzymywania w areszcie. Odbywający karę w Sieradzkim więzieniu złożył skargę, że korespondencja, którą prowadził z sądem została ocenzurowana. Trybunał stwierdził, że wielokrotnie w podobnych przypadkach zwracał uwagę polskim władzom. Oznakowanie listów pieczęcią „ocenzurowane" traktowane jest jako naruszenie tajemnicy korespondencji. Przysługuje ona również osobom pozbawionym wolności. Trybunał przyznał skarżącemu 500 euro zadość uczynienia.
1500 euro otrzyma natomiast przebywający w więzieniu mieszkaniec Fałkowa. Skarży się, że władze naruszyły jego prawo do życia rodzinnego. Gdy przebywał w areszcie, sąd zezwolił jego żonie jedynie na jedno widzenie w ciągu całego roku, ponieważ była świadkiem w sprawie. Dziecka nie widział ani razu.
Trybunał stwierdził, że polskie władze nie uczyniły niczego, by ułatwić spotkanie małżonków, choćby w obecności oficera. Restrykcje takie, zdaniem sędziów, nie powinny mieć miejsca w demokratycznym państwie. Pozostałym trzem skarżącym Trybunał przyznał zadośćuczynienie za zbyt długie, nieuzasadnione blisko trzyletnie przetrzymywanie w areszcie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

sądzisz że miejsce na komentarz pod artykułem to dobre miejsce na pisanie podań? Stawiam złotówki przeciw orzechom, że większość tego nie przeczyta. Nie nie czytałem do końca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I nie ostatni raz. tez rozważam pozew do sztrazburga ale najpierw sądy w Polsce zgodnie z zasadą...
Zwracam sie tez o pomoc w związku z tym co poniżej....
Dzień dobry.
Piszę do Was gdyż spotkała mnie wielka krzywda. Od lat walczę z pracodawcami o normalne warunki pracy. Posiadam prawo jazdy ( a raczej posiadałem) wszystkich kategorii. Odkąd otrzymałem uprawnienia zawsze toczę spory i wojny o stan techniczny pojazdów którymi jeżdżę, przestrzeganie norm pracy i przepisów ruchu drogowego ( czym już dziś jestem zmęczony) . Zarobki zawsze u mnie były sprawą drugorzędową choć nikt przecież nie pracuje tylko dla idei. Prowadzenie pojazdów ( szczególnie dużych a ostatnio autokarów) zawsze było moją pasją i tak też do zawodu podchodziłem. Dlatego poraca zawsze pomimo trudów i kłopotów była dla mnie relaksem i przyjemnością. Nie sposób z każdym lichym pracodawcą po sądach się ciągać a takich pracodawców w Polsce są tysiące. Mimo to jakoś człowiek pracował i pieniądze zarabiał płacąc lewe mandaty lub dając komuś w łapę gdy prawo było łamane... bo co innego może zwykły człowiek w tym upadłym kraju zrobić aby w pracy się utrzymać. W poprzednią sobotę Policja Włoska w okolicy Firenze ( w tej sprawie wysłałem maile do ambasady Włoskiej) zatrzymała moje prawo jazdy czym mnie strasznie skrzywdzono. W trakcie działań Policji dowiedziałem się że utracę prawko na 15 lat. Powodem takiej decyzji było brak tachografu. Kierowałem busem dostawczym z przyczepą na której było 1500kg. ładunku ( maszyna rolnicza). Łącznie bus wraz z przyczepą przekraczał 3.5 tony dopuszczalnej masy całkowitej... a miał ok. 5 t. rzeczywistej masy całkowitej. W Polsce zawsze mi przewoźnicy ( pracodawcy) mówili, że do 7,5 tony tachograf nie obowiązuje. Okazuje się że jest inaczej. Przed wyjazdem niedoszły pracodawca zarzekał się że wszystko jest w jak najlepszym porządku i nic nie powinno się wydarzyć. Miałem przeczucie, że jednak coś jest nie tak. O odpowiedniej książce do busa już dawno słyszałem i wiem, że powinna być gdy pojazd nie jest wyposażony w tachograf. Jednak pracodawca zapewniał mnie że się mylę i że on jeździł do Włoch, nie takie rzeczy ciągał i nie ma powodów do obaw. Nie pojechał bym gdyż miałem wiele wątpliwości ale sytuacja moja jest trudna bo przez to stawianie się pracodawcom nikt nie chce już mnie zatrudniać. W związku z tym posłuchałem pracodawcy który nawet przed wyjazdem nie dał mi umowy choć miał to uczynić. Auto sprawiało problemy przed wyjazdem i w trakcie szybkich działań ja zapomniałem o umowie a pracodawca może na to liczył. A i tak pewnie poszła by umowa po powrocie do śmieci... Tak nie raz było i musiałem się na to godzić. Nigdy nie okradłem pracodawcy gdy pracowałem czy to w firmie państwowej czy to w prywatnej. Do zawodu zawsze podchodziłem poważnie i wywiązywałem się z obowiązków. Nigdy po alkoholu za kierownicę nie wsiadałem a i tak rzadko piję i to głównie piwo. Często pracodawcy szanowali mnie że dbam o powierzone mienie i robię niskie koszty transportu ale leppera nie chcą zatrudniać który wymaga właściwego stanu technicznego pojazdów ludzkich godzin pracy i normalnych zarobków... o łamaniu przepisów na drodze nie wspomnę. Gdyby inni kierowcy postępowali jak ja, to już dawno byłby porządek w Polsce i bezpieczniej na drogach a kierowcy mieli by ludzkie i pewne warunki pracy. Tak nie jest a w konsekwencji spotkało mnie to co spotkało.
Kara jaka mnie spotkała jest dla mnie tym przykrzejsza, gdyż jak wspomniałem traktuję swój zawód odpowiedzialnie i paradoksem jest że takiej osobie wstrzymują prawko przez co nie mogę zarobkować, pomijając już fakt, że straciłem coś co kochałem... swój zawód.
Zwracam się do Was z prośbą o pomoc w tej sprawie. Co mogę zrobić aby to prawko jak najszybciej odzyskać o ile to w ogóle możliwe jak też ustrzec innych kierowców przed słuchaniem kolegów i durnych egoistycznie nastawionych pracodawców. Wysłałem odpowiednią prośbę do ambasady Polskiej we Włoszech ale skrzynka mailowa milczy. Dziś wiem, że sprawa oprze się o Sztrazburg ale czy ją wygram i skąd na to wezmę pieniądze? Sam też pewnie nie dam rady a też muszę zdobyć odpowiedni materiał dowodowy. Nie mam wyjścia i muszę w końcu walczyć o swoje bo nikt w tym upadłym kraju nigdy mi w niczym nie pomógł a wręcz często działał mi na szkodę. Nie wykluczone że zaistniałą sytuacją obarczę także Polski Rząd gdyż w wielu sprawach pisałem do ministerstw, K.R.B.R.D, I.T.D. i samego Prezydenta oraz w każdej nadarzającej się sytuacji do społeczeństwa a głównie kierowców. Nie mam pieniędzy, nie znam języków i prawa międzynarodowego jak i Polskiego. W domu mam trudną sytuację gdyż opiekuję się chorą matką i 84 letnią Babcią... a nie mogąc znaleźć normalnej stałej godziwie płatnej pracy i żeby mnie było też stać aby wynająć opiekunkę do w/w chwytałem się wyjazdów dorywczych. Wyjazdy traktowałem obecnie jako odskocznię od problemów i źródło dochodu. Nie mogę przecież siedzieć na garnuszku Babci i chorej Matki jak też kraść co nie jest w moim zwyczaju. Krzywda stała mi się wielka a wiem że nie ja jeden w takiej czy podobnej sytuacji byłem bo pracodawcy są bezmyślni i nie ludzcy dbając tylko o swoje interesy. W ostatniej mojej firmie koledzy położyli autokar... a jak wstępnie wiem winą obarczono kierowców a nie przewoźnika co szefowi wytknąłem... a mogłem bo już tam nie pracowałem. Mnie ta przyjemność tragedii ominęła bo już przełożeni nie chcieli ze mną współpracować po ostatnim moim wyjeździe w styczniu tego roku gdy zażądałem łańcuchów przeciwślizgowych i idealnego stanu technicznego autokaru. Nie wiem co mam robić... PROSZĘ O POMOC. Z wyrazami szacunku

Andrzej Rudakowski
ul. Kresowa 2a/8
11-100 Lidzbark Warmiński.
tel. 607201867
lub 607371867

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.