Facebook Google+ Twitter

Polska służba zdrowia trzeszczy w szwach

Polskiemu pacjentowi trudno jest pojąć obecną sytuację w służbie zdrowia. Zwłaszcza jak jest naprawdę chory i potrzebuje natychmiastowej pomocy. Jak długo takie zawirowania będą jeszcze trwały?

 / Fot. Ryszard UrychSytuacja w służbie zdrowia w Polsce jest obecnie tak zadziwiająca, że zwykłemu obywatelowi trudno ją pojąć i ogarnąć. O co w tym wszystkim chodzi? Lekarze przedstawiają swoje racje, farmaceuci swoje, a MZ i NFZ swoje. Niby racje każdej ze stron są ważne… ale. Ale co ma zrobić zwykły pacjent, a co gorsza, kiedy jest naprawdę chory? Jak ma się znaleźć w tej sytuacji, w której wszystkie strony się spierają o to czyja racja jest ważniejsza? A no musi biegać jak od przysłowiowego Annasza do Kajfasza najpierw po receptę, a później z receptą.

Bo jak już lekarz łaskawie wypisze stosowną receptę ze stosownym lekiem, to w tzw. „proteście pieczątkowym”, walnie w nią pieczątkę o treści: „Refundacja do decyzji NFZ” i nieborak pacjent zasuwa z nią od apteki do apteki, by któraś łaskawie zrealizowała ją ze zniżką. Bałagan wszędzie i dezorientacja! I kto w takiej sytuacji najbardziej cierpi? Wiadomo! Pacjent. Polski pacjent. Nic tylko usiąść i płakać! A może najlepiej już… umrzeć?

Niezrozumiałe jest to, dlaczego rządzący w Polsce, i ci poprzedni, i ci obecni, tak niechętnie biorą przykłady z innych krajów europejskich, w których już od dziesięcioleci problemy socjalne zostały w miarę pomyślnie rozwiązane. Albo jak już wezmą jakiś, to wprowadzanie go w życie na warunki polskie strasznie opornie im idzie.

Nasuwa się tylko jedno wytłumaczenie: Nasi rządzący są zbyt zajęci walką o władzę i licytowaniem się - kto z nich jest większym bohaterem narodowym. Na reformy społecznie niewiele już im sił zostaje. I moda na zaniechania ciągle ma się dobrze. Gorzej ze społeczeństwem.

Czy w Polsce dopiero wtedy zmieni się na lepsze, kiedy wymrą już wszystkie te komunistyczno - solidarnościowe dinozaury? Czy polskiemu społeczeństwu trzeba czekać, aż do władzy dojdą młodzi, mądrzy ludzie, którzy nie będą już skażeni podziałami i nienawiścią polityczną?

Wracając do polskiej służby zdrowia, to przecież już kilkanaście lat temu, były Prezes NFZ Andrzej Sośnierz (w latach 2006-2007), jeszcze jako dyrektor Śląskiej Opieki Medycznej wziął przykład z Zachodu i zrobił bardzo dobrą „robotę”, wprowadzając na Śląsku program informatyzacji systemu ochrony zdrowia. Każdy mieszkaniec Śląska otrzymał wtedy plastikową kartę ubezpieczenia zdrowotnego z chipem i system ten działa tam pomyślnie do dziś.

Dlaczego więc nie udało się tego sytemu wprowadzić w pozostałych rejonach Polski? No tak, trwała moda na zaniechania! A może już powoli, teraz - przy drugiej kadencji rządu – ta moda zacznie mijać? Miejmy taką nadzieję. I pamiętajmy: nadzieja umiera ostatnia. Życzę więc zdrowia wszystkim Polakom!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Staly Czytelnik
  • Staly Czytelnik
  • 26.02.2012 14:06

Co prawda, to prawda! I dugo jeszcze bedzie trzszczec. Ale ze pacjeci przesadzaja z lataniem po lekarzach, to tez prawda. Jakas narodowa hipochondria, czy cos?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.