Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14821 miejsce

Polska Straż dla Zwierząt ukróci poczynania dręczycieli

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2007-03-23 21:11

Przed krakowskim sądem rejonowym w poniedziałek rozpoczyna się proces w jednej z najbardziej spektakularnych spraw o znęcanie się nad zwierzętami. Właścicielowi dwunastu koni za ich głodzenie i maltretowanie grozi do dwóch lat więzienia. Zwierzęta od śmierci uratowali krakowscy funkcjonariusze Straży dla Zwierząt.

fot. Janusz Wójtowicz/Słowo Polskie Gazeta WrocławskaChore, okaleczone i wychudzone konie stłoczone na kilku metrach kwadratowych w czerwcu ub.r strażnicy odebrali gospodarzowi z Jerzmanowic pod Krakowem. W asyście policji zwierzęta przetransportowano do zastępczych gospodarstw. – Odwiedzamy je. Przez tych kilka miesięcy konie zmieniły się nie do poznania. Są zdrowe i odkarmione – cieszy się Katarzyna Kluska, komendant krakowskiego oddziału Straży dla Zwierząt.

Polska Straż dla Zwierząt chce brać przykład z najbardziej znanej na świecie organizacji zajmującej się ochroną zwierząt, angielskiej RSPCA (The Royal Society fot the Prevention of Cruelty to Animals), powstałej w 1824 roku. Od ponad 180 lat jej inspektorzy ratują zaniedbane zwierzaki i znajdują im nowych opiekunów. Na pomysł założenia pierwszej w Polsce Straży dla Zwierząt wpadł pod koniec 2005 roku Mateusz Janda, wtedy inspektor Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, dziś komendant główny Straży dla Zwierząt. Już teraz w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi i Rzeszowie dręczyciele psów, kotów i koni nie mogą spać spokojnie. A wkrótce swoich strażników będzie miało Trójmiasto, Katowice i Kudowa Zdrój.

Strażnicy dla Zwierząt nie mają uprawnień policjantów, nie noszą broni, ani kajdanek, nie wypisują mandatów. Mogą natomiast bezwzględnie odebrać właścicielowi zwierzę w momencie, gdy zagrożone jest jego życie. Jeśli nie ma takiej obawy, ale zwierzak jest zaniedbywany i okrutnie traktowany strażnik składa wniosek do prezydenta miasta, burmistrza lub wójta o tymczasowe odebranie zwierząt ich okrutnym właścicielom. Funkcjonariuszami Straży dla Zwierząt są nie tylko studenci czy emeryci, ale również osoby aktywne zawodowo. To społecznicy, bo za pomaganie zwierzętom nie otrzymują pensji. By stworzyć oddział w mieście wystarczy trzydzieści takich osób. Zanim jednak założą one zielony mundur z logo organizacji i wyruszą w teren muszą zaliczyć trzydniowy kurs i zdać egzamin. Strażnika dla Zwierząt spotkamy nie tylko podczas ulicznego i osiedlowego patrolu. Raz na jakiś czas pełni on dyżur w siedzibie oddziału. To właśnie tam można zgłaszać sygnały o przypadkach maltretowanych zwierząt. Ale lokal straży nie jest tylko biurem, to także małe tymczasowe schronisko. Pod troskliwym okiem strażnika w kojcach i klatkach zwierzaki odebrane poprzednim właścicielom czekają na adopcję.

Strażnik dla Zwierząt swoje zajęcie traktuje jak misję. Bo w każdej chwili może zadzwonić komendant oddziału i poprosić o pomoc. I jeśli tylko obowiązki zawodowe czy rodzinne nie są przeszkodą - wkłada mundur i jedzie na interwencję. - Najczęściej wystarczy sama rozmowa z właścicielem, który jedynie z powodu ciężkiej sytuacji materialnej albo po prostu niewiedzy zaniedbuje zwierzaka. Tłumaczymy więc jak opiekować się psem czy kotem, przywozimy karmę. I zawsze potem sprawdzamy, czy wszystko jest w porządku – mówi Jarosław Zduniak z łódzkiego okręgu. Zdarzają się jednak sprawy bardzo poważne, jak np. ta z Jerzmanowic. - Zawsze prosimy o pomoc policję, gdy zagrożone jest życie zwierząt, a ich właściciele nie chcą z nami współpracować – ostrzega Zduniak. I to policja występuje do prokuratury o nakaz zezwalający na wejście do mieszkania czy na teren posesji i odebranie zwierzęcia właścicielowi. Komendant Mateusz Janda nie przypomina sobie, by prokuratura odmówiła wydania tego dokumentu. – Jeśli mamy mocne dowody, w postaci zdjęć czy zeznań świadków prawo zawsze jest po naszej stronie - zapewnia.

Polska Straż dla Zwierząt utrzymuje się jedynie ze składek członkowskich i datków sponsorów. Tak samo jak angielskie RSPCA, które na swoją działalność wydaje rocznie 82 mln funtów. Nasza Straż dla Zwierząt mogła wydać z zeszłym roku jedynie 28 tys. zł. Ponieważ jednak ma status organizacji pożytku publicznego liczy na tych, którzy zdecydują się przekazać1 proc. podatku na pomoc zwierzętom.Jak zostać strażnikiem? Wystarczy kochać zwierzęta, i… mieć trochę wolnego czasu oraz wejść na stronę www.strazdlazwierzat.com.pl. Tam można znaleźć wszystkie potrzebne informacje.

Agnieszka Charlińska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.