Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3482 miejsce

Polska strofuje Słowację w sprawie wilków

"Dzikie Życie" doniosło, iż główny konserwator przyrody Janusz Zaleski (wiceminister środowiska), zwrócił się do rządu Słowacji z prośbą o wprowadzenie zakazu polowania na wilki na terytorium Słowacji.

Pan Janusz Zaleski prosi w swym wystąpieniu o wprowadzenie zakazu polowań w obszarze 23 kilometrów od granicy Polski. "Dzikie Życie", czasopismo wydawane przez stowarzyszenie Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, utrzymywane głownie z subwencji rządowych i wsparcia unijnego, wskazuje, że podstawową przyczyną interwencji polskiego rządu jest fakt, iż słowackie Ministerstwo Rolnictwa przeznaczyło do odstrzału około 20 wilków w bezpośredniej styczności z granicą Polski.

zdjęcie wilków atakujących bizona; zdjęcie z domeny publicznej Wikipedii; / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Canis_lupus_pack_surrounding_Bison.jpg&filetimestamp=20060702002856Nie jest to prawdą, gdyż Słowacja od lat chroni wilka na takiej samej zasadzie, jak w Polsce chroni się sarnę czy jelenia. Ochrona wilka jest podporządkowana w tym kraju ochronie ludzkiego życia i zdrowia, ludzkiego majątku i ludzkiej własności.

Interwencja polskiego rządu nie wynika z zaplanowanej redukcji słowackiego stada wilków, gdyż Słowacja dokonuje stałej redukcji wilków od zawsze, utrzymując tym samym stałą liczebność populacji wilka na swym terytorium. Polska interwencja odbywa się pod presją organizacji ekologistycznych. Stowarzyszenie: Pracownia Na Rzecz Wszystkich Istot od lat występuje przeciwko polowaniom na wilki na Słowacji. Ochrona tego gatunku w Polsce zaczyna przybierać skale "internacjonalistycznej" interwencji. Słowakom może się to kojarzyć z interwencja roku 1968 i niesioną wówczas na gąsienicach polskich czołgów tak zwaną "bratnią pomocą".

flaga Słowacji / Fot. zdjęcie zaczerpniete z WikipediiInterwencja polskiego rządu w wewnętrzne sprawy sąsiedniej Słowacji nie buduje lepszych stosunków między obu państwami i społeczeństwami. Polska interwencja w sprawie wilka i brukselski straszak, wpisuje się w polską politykę zagraniczną, która nie potrafiła, jak dotąd, zbudować trwałych i pozytywnych relacji z sąsiadami.
Oczywiście ani Dzikie Życie, ani minister Janusz Zaleski nie wspominają ani słowem, kto zapłaci za szkody na terenie Słowacji.

Polska nie radzi sobie z likwidacją szkód powodowanych przez objęte ochroną gatunki na własnym terytorium. Szkody od bobrów nie są likwidowane latami. Zamiast wypłacać odszkodowania i podejmować kroki w celu eliminacji szkód, rząd wydaje pieniądze na propagandowe broszury. Środki na propagandowe publikacje również trafiają do ekologistycznych stowarzyszeń.

Obraz Józefa Chełmońskiego, Napad wilków; title=Plik:ChelmonskiJozef.1883.NapadWilkow.jpg&filetimestamp=20050825155955 / Fot. Józef ChełmońskiPolska wprowadzając przed laty bezwzględny zakaz polowań na wilki, dziś rozbudowuje program i system masowego grodzenia hodowli pasterskiej. Ile to kosztuje i kto za to płaci?
Przed nami jeszcze całkowita likwidacja pasterstwa!

Źródła:
Dzikie życie: http://pracownia.org.pl/aktualnosci,900
Polsko-słowacki spór o wilka : http://www.sadeczanin.info/wiadomosci,5/region-spor-o-wilka-interweniuje-minister,41241#.UNOT5azCq2A

Przeczytaj jak: "Uratowałem wilka z niewoli"
Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (26):

Sortuj komentarze:

Okazuje się, ze choć Zaleski przestał być ministrem, to Słowacja ugięła się:
http://www.ekologia.pl/wiadomosci/srodowisko/nie-beda-juz-strzelac-do-wilkow,21003.html

zamieściłem tam stosowny komentarz

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dziękuję Ryszardzie i wszystkim którzy zwrócili uwagę na artykuł. Ponieważ wzbudził również niechęć, niewiarę i posądzenie autora o złe intencje, pozwoliłem sobie zamieścić na portalu W24 dodatkowo dwóch artykułów ściśle powiązanych: "Szwecja odstrzeli 16 wilków - ..." ( link ) oraz "Lis wyciągnął Denego z łóżeczka i odgryzł mu palec ( link ).
Zanik instynktu samozachowawczego, wypychanie człowieka z natury, wskazywanie wręcz, że jest w niej elementem obcym i złym w naturze, powoduje często tragedie. W efekcie prędzej czy później skrupi się to negatywnie na samej naturze, na wilku, lisie, etc. Wiara w ekologizm a poniewieranie wiedzą i nauką - ekologią - z tym mamy do czynienia powszechnie. To powszechne warjak'ctwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zbyt mało wiemy o naturze, a próbujemy dyskutować o szczegółach dotyczących wycinka z życia wilków? Dla mnie jest to świetne opracowanie problemu... +5!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Aneto, bardzo się cieszę, że zainteresowały Panią również moje
argumenty. Przepraszam, jeśli poczuła się Pani urażona. Pani komentarze nie
miały, według mnie, związku z faktami, które opisuję i które są zawarte w artykule lecz z malwersacjami, którymi karmieni są ludzie przez czołowe tzw. opiniotwórcze koncerny medialne.
Kiedyś poświęciłem temu osobnemu tematowi oddzielny artykuł: "Jak to jest naprawdę z tą prawdą" (
link ). Nie mam wielkiego wpływu na ten obraz, co nie oznacza, że rzeczywistość jest na stronach "tej" prasy czy ekranach "tej" telewizji (pisałem o tym między innymi w"Czy rozdziobią nas kruki- rzecz nie tylko o krakaniu" - link
Żyjemy w smutnej rzeczywistości. Dziś bywa, że wiele prac naukowych dostępnych jest dla wyjątkowo dociekliwych poszukiwaczy, podczas gdy "mafiozi pseudonauki" narzucają ostracyzm na twórców niepoprawnych politycznie ("Zrobieni w warjaka - rozmyślania przy czytaniu komentarzy" - link ). Ale trzeba mieć świadomość, że również a może przede wszystkim, sposób finansowania ma duży wpływ na dobór tematów badawczych a nawet wnioski z nich wynikające. W swoim artykule dałem niewielka próbkę tej rzeczywistości (pastuchy elektryczne).
Pani Aneto - ja się nie bawię! Zależy mi na tym, by Pani spojrzała choć przez chwilę na rzeczy w oderwaniu od opływającej nas szczelnie ideologii. Zależy mi by inni również choć przez chwilę popatrzyli inaczej na rzeczywistość. Nie ma to żadnego związku ze środowiskiem, jego ochroną. Ma natomiast związek z tolerancją, demokracją, wolnością i odpowiedzialnością.
Dlatego, raz jeszcze podkreślam z całą mocą: jestem mocno kontent, że zapragnęła Pani poznać świat z drugiej strony szyby a nie tylko wciąż to samo lustrzane odbicie, powielane w nieskończonej ilości luster czy wręcz krzywych zwierciadeł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż, ja się nie mam zamiaru z Panem przekomarzać, ale cieszę się, że Pan się dobrze bawi.
Nie jestem w stanie z Panem dyskutować, bo nie jestem znawcą tematu. Natomiast owszem, interesują mnie argumenty obu stron.

Komentarz został ukrytyrozwiń

cd
Wskazywanie przez autora z Pracowni na „...wspólną politykę suwerennych państw w sprawie wilka” bardzo mi przypomina „wspólną” interwencję dla poparcia Husaka w celu eliminacji Dubceka. I w jednym i w drugim przypadku znajdujemy słowo „wspólna”. Najczęściej to słowo nie ma pejoratywnego znaczenia, stąd w obu przypadkach mój opór. Być może na Słowacji nie?
W stosunkach międzynarodowych, każda nota dyplomatyczna , każda oficjalna prośba, która jednocześnie oczekuje na realizację określonych czynności, nie jest przyjacielską pogaduszką dwojga przyjaciół czy też dwóch zaprzyjaźnionych stron. Uważam, że działacze ekologistyczni posunęli się tym razem kapkę za daleko. Tym bardziej, że na prośbie się nie kończy, gdyż jak sami „Pracownicy” wskazują, mają w zanadrzu kij w postaci skargi do UE na ingerencję Słowacji w ustanowiony niedawno po polskiej stronie obszar Natura 2000. Poznajemy tym sposobem „zasady przyjacielskiej” współpracy, które leżą na sercu ekologistycznym aktywistom.
Na koniec swojego oświadczenia anonimowy autor prostuje: „ Nie jest prawdą że miesięcznik „Dzikie Życie jest utrzymywany głównie z subwencji rządowych i wsparcia unijnego”. Pozwolę sobie sprostować -uważam, że gro organizacji ekologistycznych jest utrzymywana przy pomocy bezpośrednich i pośrednich subwencji. Nie spotkałem się, by któreś ze stowarzyszeń (ponoć społecznego zaufania i działające w społecznym imieniu) prezentowało publicznie szczegółowe bilanse i rozliczenia finansowe. Póki tego nie czynią, ich działalność nie jest wiarygodna i nie budzi mojego zaufania.
Wydawnictwa Pracowni były dotowane w całości przez rząd - warto przypomnieć komiks „Blues żubra” (do obejrzenia i pobrania na stronie „Dzikego Życia”: http://pracownia.org.pl/blues-zubra), który jest typowym przykładem na co i w jakim celu wydawane są publiczne środki. Każdy może samodzielnie ocenić poziom prezentowanej propagandy.
Raz jeszcze dziękując Pani Anecie Frydrysiak, przypominam jej bajkę o Czerwonym Kapturku, mając nadzieję, że nie trafi na złego wilka lub że … trafi na dobrego leśniczego :).
Zapraszam też do dalszej dyskusji. Miło mi się z Panią przekomarza ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dziękuję Pani Aneto za zaangażowanie. Link ( http://pracownia.org.pl/aktualnosci,914), pod którym kryje się publikacja stanowiska środowiska ekologistów skupionych w stowarzyszeniu Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot w sprawie mojego artykułu. Jest dla mnie bardzo cenny. Cenny będzie również dla czytelników. Dla pewności skopiowałem jego treść i umieściłem na dysku Google, by „przypadkowa” awaria nie zniszczyła przesłania tej organizacji. Aktywiści ekologistyczni zebrani w Pracowni dali w swoim oświadczeniu typowy obraz chciejstwa a nie wiedzy i faktów. To symptomatyczne dla tego środowiska.
Ich wiedza na temat prawa unijnego jest prawdopodobnie taka sama jak na temat wilka, czym się chwalą na koniec swojego oświadczenia. Jeśli byłaby większa to wiedzieliby i nie bałamucili prawem unijnym mieszkańców Polski, gdyż zbyt dużo kosztuje to nasz kraj.
Dyrektywa siedliskowa, którą przywołuje anonimowy autor Pracowni, powstała przed rozszerzeniem UE. Zapisy w niej zawarte, dotyczące ochrony środowiska były szczytne w wyjałowionych krajach Starej Unii. To Stara Unia określała istotne na ich obszarach priorytety – to po pierwsze.
Zasadniczą jednak sprawą jest to, że żadna Dyrektywa nie jest prawem. Zawiera zbiór zasad i życzeń. Kraje podpisujące Dyrektywę określają zakres i sposób stosowania zawartych w Dyrektywie celów na własnym obszarze. Często się zdarza, że niektóre z tych celów są przez niektóre z państw wyłączane ze stosowania na obszarze całego państwa. Jest to zgodne z prawem. Ekologiści mają tego świadomość, lecz wciąż używają UE i jej przepisów jako straszaka dla nieobeznanych z zasadami współplemieńców. Tym razem również używają unijnego straszaka.
Nie jest prawdą twierdzenie, że Polska dobrze sobie radzi z likwidacją szkód powodowanych przez zwierzęta objęte ochroną. Jak wspomniałem, Polska dobrze sobie radzi z materiałami propagandowymi, które często będąc tworem „przemyśleń” ekologistycznych stowarzyszeń, są im hojnie subsydiowane. Marnotrawienie ogromnych środków na dowodzenie możliwości czegoś, co zostało wyprodukowane w tymże celu (pastuch elektryczny stosowany od lat dla ograniczenia strat przez zwierzynę leśną) to zwyczajny skok na kasę, za pomocą pseudonaukowych dysertacji. Nie rozumiem więc oburzenia z tego powodu. Miast się cieszyć, że … jeszcze raz się udało.
Prawne wygibasy, które miast zapewniać odszkodowanie pokrzywdzonym, powodują, że są oni zmuszani do ponoszenia dodatkowych kosztów. Opieszałość lub brak szacowania szkód są niezgodne z prawem własności i Konstytucją.
Państwo Polskie tworząc własne rozwiązania prawne powinno uwzględniać stan prawny sąsiadów, w tym również Słowacji. Ma to związek z denuncjacją Pracowni, iż działania Słowacji godzą w obszary Natura 2000 ustanowione w Polsce. Po pierwsze, co było pierwsze: Natura 2000 czy status wilka na Słowacji? Wypada jeszcze zadać pytanie, czy Natura 2000 (w Polsce) została na przygranicznych (i nie tylko) obszarach wprowadzona w zgodzie z Konstytucją? Polska wprowadzając szereg ograniczeń - nieznanych w Europie, nie respektowała praw własności. Nie były to działania zgodne z prawem. Tylko z tego tytułu budżet poniósł ogromne koszty w roku bieżącym (około miliarda złotych). I będzie ponosił w latach kolejnych, póki Natura 2000 nie zostanie zweryfikowana i nie zyska aprobaty właścicieli i zarządców gruntów.
Nie wiemy więc, czy Słowacja urąga priorytetom Unijnym (na co wskazuje na wstępie autor Pracowni) czy też wprowadzonej (z pogardą dla prawa własności) Naturze 2000? Może należałoby podjąć konkretną decyzję w tej sprawie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Adam Jachowiak Dzisiaj 23:00
Panie Adamie, żałosny wpis, ponieważ poza próbą zdyskredytowania autora nie znajduję ani jednego pańskiego argumentu na wykazanie "demagogicznego sposobu próby manipulowania faktami". Czekam na nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie, przykro mi to stwierdzić ale nie tylko nie posiada Pan elementarnej wiedzy w poruszanych przez Pana tematach (przyroda, prawo krajowe i unijne dotyczące jej ochrony, finansowanie NGOsów) ale wręcz celowo, w demagogiczny sposób próbuje manipulować Pan faktami. Żal mi nieznających tematu ludzi, którzy to czytają i mogą pomyśleć że tak jest naprawdę... Jeśli nie ma Pan szacunku do czytelników, mógłby Pan zachować go chociażby dla siebie i nie kompromitować się pisząc takie brednie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

polecam: http://pracownia.org.pl/aktualnosci,914

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.