Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4861 miejsce

Polska tylko remisuje z Czarnogórą. Szanse na Mundial pogrzebane

Polska reprezentacja zaledwie zremisowała w piątkowy wieczór z Czarnogórą 1:1. Tym samym przekreśliła swoje już niewielkie szanse na występ na przyszłorocznych mistrzostwach świata w Brazylii.

Robert Lewandowski, polski piłkarz oraz József Varga i Vilmos Vanczák / Fot. Roger GorączniakPolacy wreszcie zaczęli grać ofensywnie. Świadczyło o tym już samo ustawienie zawodników i rezygnacja z jednego defensywnego pomocnika na rzecz dwóch ofensywnych. Trener Waldemar Fornalik w meczu o "być czy nie być" na Mundialu w Brazylii mocno zaryzykował składem. W wyjściowej jedenastce znaleźli się na skrzydle Waldemar Sobota, w pomocy zadebiutowali w meczu o punkty Piotr Zieliński i Mateusz Klich. Na stoperze obok Kamila Glika zagrał Łukasz Szukała.

Rozwiązania ofensywne wystarczyły jedynie na pierwszą połowę. Pomimo straty gola już w 11. minucie meczu, Polacy zdołali się podnieść i wyrównać. Gdyby ilość stworzonych sytuacji przełożyła się na skuteczność, to o trzy punkty bylibyśmy spokojni już po pierwszych 45 minutach meczu. Polakom jednak zabrakło wykończenia i na przerwę zeszli przy remisowym wyniku. Druga odsłona nie przyniosła bramek, natomiast jakość gry znacznie się pogorszyła. Do głosu częściej dochodzili piłkarze gości.

Nim się ogień w nas wypali...

Pierwsze dziesięć minut w wykonaniu biało-czerwonych wyglądało bardzo dobrze. Jakub Błaszczykowski dwukrotnie dogrywał w pole karne, lecz piłka nie znalazła właściciela. Chwilę później Klich podał do wychodzącego sam na sam Zielińskiego. Ten, mając dużo miejsca, uderzył wprost w bramkarza. Po dobrym początku Polaków, zepchnięci do głębokiej defensywy piłkarze Czarnogóry wyszli na prowadzenie. Po wznowieniu z rzutu autu polscy piłkarze zachowali się nonszalancko, lekceważąc przeciwnika. Piłka trafiła pod nogi Dejana Damjanovicia, który płaskim strzałem bez większych problemów pokonał Artura Boruca.

Gdy ktoś, kto mi jest światełkiem...

W 16. minucie indywidualną akcją odpowiedział Robert Lewandowski. Polski napastnik wykorzystał nieporozumienie piłkarzy gości, przejął piłkę w połowie boiska i popędził z nią pod pole karne Czarnogóry. Mimo ataków defensorów, zdołał oddać strzał na bramkę i strzelić wyrównującego gola. Polacy nie odpuszczali, szukając kolejnego trafienia. W 21. minucie pod polem karnym Mladena Bozovicia szarżowali Sobota z Zielińskim. Ich zamiary wyczuli obrońcy Czarnogóry. Wybili piłkę spod nóg polskich zawodników, a ta szczęśliwe spadła pod nogi rozpędzonego Jakuba Wawrzyniaka. Gola na miarę trzech punktów wciąż nie było. Obrońca Legii Warszawa nabawił się urazu i musiał opuścić murawę. Jego miejsce zajął Sebastian Boenisch. Los Wawrzyniaka podzielił również as Czarnogóry Mirko Vucinić.

Czy w bezsilnej złości łykając żal...

Lewandowski ze swoim klubowym kolegą nie dawali spokoju defensorom Czarnogóry. Dwójkowa akcja piłkarzy Borussii Dortmund z 25. minuty mocno zdezorientowała szeregi gości. Zamiar był dobry, lecz zabrakło wykończenia. W ostatnim kwadransie tempo gry nieco spadło. Inicjatywa cały czas leżała po stronie gospodarzy. Czarnogóra zdołała w końcówce oddać zaledwie dwa strzały na bramkę.

Tuż przed przerwą Polacy mieli szansę na objęcie prowadzenia. Nieporozumienie między Lewandowskim a Sobotą spowodowało, że bramka ostatecznie nie padła. W doliczonym czasie gry Sobota dogrywał do Lewandowskiego. Napastnik Borussii Dortmund uderzał z ostrego kąta. Bozović zdołał uchronić się przed stratą gola. Piłka po jego interwencji wróciła pod nogi polskiego skrzydłowego, który uderzył bez zastanowienia wprost w piłkarza Czarnogóry. Polak sygnalizował zagranie ręką, lecz sędzia tego nie widział i zakończył pierwszą połowę spotkania.

Gdy emocje już opadną...

W drugiej odsłonie meczu tempo gry nieco spadło. Choć inicjatywa ciągle była domeną gospodarzy, więcej zaczęło się dziać w środku pola. Polacy próbowali konstruować akcje ofensywne, lecz o wiele spokojniej i z poszanowaniem piłki. Coraz częściej biało-czerwonym przytrafiały się proste błędy. W 55. minucie fatalnie zachował się Glik. Filip Kasalica wyprowadził piłkę pod pole karne Polaków. W sytuacji dwóch na dwóch szczęście było po stronie gospodarzy.

Czarnogóra coraz częściej dochodziła do głosu, przenosząc ciężar gry na połowę gospodarzy. W 62. minucie ofensywę Polaków próbował rozbudzić Błaszczykowski. W polu karnym nieco się jednak pogubił. Chwilę później nasz kapitan dogrywał w pole karne wprost na głowę Lewandowskiego. Polskiego napastnika ubiegł Bozović. Czarnogóra odpowiedziała dwoma groźnymi atakami. Przy drugim podejściu Boruc ryzykownie wyszedł z bramki i minął się z piłką. Szczęśliwie dla Polaków ta nie wpadła do bramki.

... jak po wielkiej bitwie kurz

Im dłużej trwało spotkanie, tym Polacy mieli coraz mniej argumentów w ataku i coraz mniej sił. Wprowadzenie Pawła Wszołka i Adriana Mierzejewskiego świeżości w szeregach biało-czerwonych nie przyniosło. Jedynym, który grał do przodu był Błaszczykowski. Polakom brakowało przede wszystkim dynamiki i pomysłu na grę.

W doliczonym czasie gry Polacy po raz ostatni w tym meczu się poderwali. Kilka wrzutek z rzędu w pole karne wreszcie znalazło drogę do bramki. Po zamieszaniu pod bramką Czarnogóry Błaszczykowski dał upragnionego gola gospodarzom. Stadion Narodowy odleciał. Ku nieszczęściu biało-czerwonych, sędzia uniósł chorągiewkę i bramki nie uznał.

Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść...

Remisem z Czarnogórą 1:1 zakończył się polski sen o Brazylii. Na przyszłorocznych mistrzostwach świata Polacy nie zagrają. Teoretyczne szanse na awans ciągle pozostają, lecz o zwycięstwo na Ukrainie i w Anglii z taką grą będzie bardzo trudno. Przed biało-czerwonymi jeszcze trzy spotkania eliminacyjne z San Marino, Ukrainą i Anglią, w których walczyć będzie jedynie o honor.

Polska - Czarnogóra 1:1 (1:1)

Bramki: Lewandowski (16.) - Damjanović (11.)

Kartki: Szukała, Mierzejewski - V.Bozović, Vucinić, Kasalica, Dzudović

Polska: Boruc - Jędrzejczyk, Szukała, Glik, Wawrzyniak (27. Boenisch) - Krychowiak - Błaszczykowski, Klich, Zieliński (75. Mierzejewski), Sobota (62. Wszołek) - Lewandowski

Czarnogóra: M.Bozović - Savić, Basa, Dzudović, V.Bozović - Zverotić, Drincić, Krkotić (46. Vukcević), Bosković - Vucinić (37. Kasalica), Damjanović (85. Beciraj).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Piłka nożna to gra zespołowa i niestety kolektyw to podstawa. Nasza kadra zgrana nie jest, co widać było wczoraj jak na dłoni. Sobota kilka razy dogrywał w tempo do Lewandowskiego, ale brakowało mu pewności, czy Robert strzeli i zdjął mu piłkę z nogi. Krychowiak nie potrafił celnie podać piłki, większość zagrań była albo spóźniona, albo za bardzo do przodu i nikt do jego piłek nie dobiegał. Szukała z Glikiem totalnie nie potrafili się porozumieć, stąd też bramka po wrzucie z autu... Jędrzejczyk podobnie... lepiej poradziłby sobie z Glikiem na stoperze, aniżeli z boku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.