Facebook Google+ Twitter

Polska - Ukraina. Polacy przegrali w tragicznym stylu

Polska reprezentacja uległa Ukrainie 1:3 w meczu eliminacyjnym do Mistrzostw Świata w Brazylii. Polacy byli gorsi w każdym elemencie, a przegrywając, oddalili swoje szanse na awans.

Ludovic Obraniak, polish football player. / Fot. Roger GoraczniakPolacy nic się nie stało?

Po 90 minutach meczu na Stadionie Narodowym nikt ani myślał, by tak śpiewać. O ile po Euro 2012, a dokładniej po porażce z Czechami, kiedy było widać w naszych piłkarzach chęci i zaangażowanie, te słowa same cisnęły się na usta, o tyle dziś, oprócz gwizdów i krytyki, ciężko znaleźć słowa pocieszenia.

Polska reprezentacja w spotkaniu z Ukrainą zagrała źle, a czasem nawet tragicznie. Polacy wyszli na murawę o siedem minut za późno, a na pierwszą połowę zeszli o pięć minut za wcześnie. W drugiej połowie reprezentacja grała tak, jakby wcale nie pojawiła się na płycie Stadionu Narodowego, a tylko czasem któryś z piłkarzy przebiegł się po murawie, aby zobaczyć czy piłkarze z Ukrainy jeszcze tam są.

Dwie bramki stracone w pierwszych minutach meczu zaskoczyły Polaków. Tak jak zima, która co roku zaskakuje drogowców, tak wczoraj ofensywa Ukrainy zaskoczyła polskich obrońców. Znów przekonaliśmy się, że polska formacja obronna nie istnieje i jest tylko iluzją, a uratować ją może tylko i wyłącznie cud, choćby taki, jaki się zdarzył podczas potopu szwedzkiego na Jasnej Górze.

Tym razem na Narodowym nie było ani Szwedów, ani intensywnych opadów deszczu, które pokrzyżowałyby szyki naszym reprezentantom. Tym razem na przeszkodzie stanęli nasi wschodni sąsiedzi, którym po prostu bardziej się chciało i którym zdecydowanie bardziej zależało. Pierwsze minuty meczu i ukraińska ofensywa rozbroiła całą myśl szkoleniową trenera Fornalika. W mgnieniu oka koncepcja, która kroiła się w głowie selekcjonera, runęła niczym domek z kart.

Po utracie drugiej bramki wydawało się, że katastrofa wisi w powietrzu, że kolejne klocki domina będą upadać, a wraz z nimi pogrążona zostanie polska reprezentacja. Tak się jednak nie stało. Otóż Polacy stanęli na wysokości zadania i wreszcie stanęli na murawie i zdali sobie sprawę z powagi sytuacji. I o dziwo, udało się nawet złapać kontakt. Wiele można mówić złego i dobrego o trio z Dortmundu, ale to właśnie dwóch z trzech żółto-czarnych muszkieterów wlało w nasze serca choć odrobinę nadziei.

Co z tego, kiedy strzeliliśmy jedną bramkę, a potem wszyscy w wielkim chaosie próbowali strzelić drugą? Zapędy ofensywne miał nawet Boenisch, który tak bardzo zapatrzył się na kolegę z prawej strony boiska, że zapomniał o tym, że rolą defensywy jest przede wszystkim obrona, a nie atak.

W ten oto sposób dobrnęliśmy do 40. minuty, kiedy to nasi piłkarze doszli do wniosku, że czas na przerwę. Ukraińcy ani myśleli schodzić z boiska i wykorzystali nieuwagę Polaków. W 45. minucie meczu z 2:1 zrobiło się 3:1. Z reguły jest tak, że Polak zawsze mądry po szkodzie, dlatego nie pozostawało nic innego, jak z podniesionym czołem wyjść i walczyć w kolejnych 45 minutach.

Tyle, że pospolitego ruszenia w polskich szeregach w drugiej połowie nie było. Nie poderwał do ataku Kosecki, który miał odwrócić losy meczu, a przynajmniej lot piłki, aby zamiast w nasze pole karne, podążała ona w kierunku ukraińskiej bramki. Tak się jednak nie stało. Piłka posłusznie i z uporem maniaka nie przekraczała pola karnego, którego strzegł Piatow. Dopiero Obraniak, niczym żołnierz wyklęty, mógł odmienić losy meczu, jednak strzał prosto w bramkarza wywołał tylko jęk Stadionu Narodowego.

Po 90 minutach meczu obraz Polaków po bitwie był przykry. Przyczyn porażki zaczęto upatrywać w woli walki Ukrainy, która w tym meczu walczyła o życie. Polska jako dobry przyjaciel, bo przecież wspólnie organizowaliśmy wielką imprezę, postanowiła życie sąsiadom zza wschodniej granicy przedłużyć, nawet kosztem własnym, bo z drugiej strony z czym do świata, skoro my piłki do bramki przeciwnika i tak nie potrafimy posłać?

Do zakończenia eliminacji MŚ2014 pozostało Polakom sześć spotkań. Na osłodę są jeszcze dwa mecze z San Marino, gdzie można próbować się odkuć, bo rywal mało wymagający. Choć z drugiej strony w narodzie mobilizacja jest tylko na tych "wielkich", dlatego nawet w meczu z San Marino nie można być w Polsce pewnym trzech punktów.

Potem pozostają nam już tylko płacz i zgrzytanie zębów, bo trudne wyjazdowe spotkania z Ukrainą i Anglią nie wróżą korzystnych rezultatów. Wszystko wskazuje na to, że w październiku będziemy śpiewać "już za cztery lata, już za cztery lata..."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Mamy też piękne stadiony !!!!

Cała ta piłka kopana wychodzi bokiem.

Przynajmniej jest czym zająć opinie publiczną aby ta choć przez chwile nie myślała o Zielonej Wyspie, bezrobociu, podwyżce cen, obniżeniu płac.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panowie a o kadrze Antoniego Piechniczka ze Zbigniewem Bonkiem w Hiszpanii , (znam uliczkę w Barcelonie ) to ktoś tu zapomniał . ! Mamy piękna historie Polskiej piłki nożnej . I tym się zawsze możemy pochwalić . (Entliczek pentliczek co zrobi Piechniczek) . Lato , Boniek , Teraz jest Lewy , a co dalej będzie ,? Polska piłka nożna , do boju Polsko . Kto zabrał ducha w tym wojowniczym narodzie . ?///////?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kadra Górskiego czy Gmocha - to byli pariasi pod względem dochodów. Nie w zarobkach więc rzecz!
Oszukiwanie ludzi, że nic nie można - to typowe zachowanie elit, które nsjlepiej się mają gdy nic nie muszą! Zawsze można wskazać na siłę wyższą.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.03.2013 00:41

Tak się zdarzyło, że piątkowy mecz oglądałem w pubie. To znaczy, jako nie-kibic patrzyłem co jakiś czas na ścianę, gdzie wyświetlano to przedstawienie, choć bardziej mnie interesowało piwo i znajomi, bo nie na mecz tam przyszedłem. Utrzymujący się wynik 3:1 dla rywali spowodował, że jakieś 15 min przed końcem wyłączono mecz, a włączono muzykę. No bo co trwać do końca tej żenady? :)

Cytat z Tomasza Iwana, w TVN24: "Wygramy, musimy wygrać. W końcu to Ukraina walczy o wszystko, a nie my, co nie? Hehe".

@Tomek Osuch
"Trzeba wziąć przykład z Nigerii, zlikwidować federację i zawiesić reprezentację we wszystkich rozgrywkach międzynarodowych (oni nawet na międzyszkolny turniej się nie nadają). Reprezentacja - jak sama nazwa wskazuje - winna kraj i naród reprezentować, a oni od lat tylko wstyd przynoszą."

Popieram.

"Niech jadą wszyscy do Niemiec. Tam chyba mają większą motywację, bo im płacą lepiej."

Polecam: http://www.youtube.com/watch?v=nde1hEdJ4WU
;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale nasz premier do doskonały piłkarz jest !!!
Nie wiem dlaczego nikt jeszcze nie wpadł na pomysł aby stożyć reprezentacje narodową składająca się z przedstawicieli rządu.
Jakie by były niesamowicie wielkie korzyści. Wpływy z reklam , czas antenowy. Myślę że transmisją meczu nie tylko była by zainteresowana telewizja rodzinna ale wiele światowych mas mediów.
Może by nawet uzbierał się komplet na Stadionie Narodowym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widać mecz z Irlandią nie był wypadkiem po pracy. Mentalność piłkarzy jest zatrważająca - gramy z faworytem to się boimy i podajemy do bramkarza, jesteśmy faworytem to nie biegamy.

Gdy słyszę słowa: polska myśl szkoleniowa to śmiech mnie bierze. Lata, dekady mijają a jeszcze polskich piłkarzy nie nauczono ataku pozycyjnego. Kibic jednak jest ślepy.

Ile jeszcze mamy przeżywać pasma porażek i wstydu? Mimo szczerych chęci nie potrafię porzucić piłki i zainteresować się mocniej np.: siatkówką. Warto by było...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oto Polska piłka nożna - można tylko tym się pocieszyć że już na mistrzostwach nie zajmą ostatniego miejsca i dobrze się stało .! Niech w końcu wyciągną właściwe wnioski i dają szanse grać tym którzy naprawdę dają z siebie wszystko przez 90.min. A nawet więcej jak trzeba . (Dopóki piłka w grze to wszystko jest możliwe) , ale to trzeba grać na najwyższym poziomie.! Nie tylko w Bundeslidze.! Dla siebie tak , ale dla Polski to tylko słowa bez pokrycia .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z San Marino mam nadzieję się uda, sukces tej reprezentacji to zaledwie jeden remis w eliminacjach kilka lat temu... choć patrząc na naszą grę... to niczego nie można być pewnym :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nadzieja umiera ostatnia Panie Bartłomieju ,to prawda ale 4 mecze gramy na wyjeździe .Pewne 3 punkty [?] z San Marino reszta mam wątpliwości .
Jak my u siebie nie potrafimy wygrać , czarno to widzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Bartłomieju, faktycznie niewiele jest takich reprezentaji, ale niewiele reprezentacji przegrywa wszystkie mecze o stawkę i to w tak "tragicznym" stylu. Od Argentyny i czasów Jacka Gmocha nic się w polskiej piłce nie udało. Nic. No - może Podolski i Klose.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.