Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175361 miejsce

Polska w bluszczu powiązań?

Kaczmarek skłamał, nie ma wątpliwości. Nie raz i nie dwa. Kolejne fakty ujawniane przez prokuraturę i media, bardziej niż wyjaśniają, rodzą jednak kolejne pytania. We wrzawie wywołanej konferencją prokuratury umyka zaś jedno: motyw.

To wiemy: Janusz Kaczmarek, inaczej niż zeznał w prokuraturze, spotkał się 5 lipca, w przeddzień akcji CBA, w hotelu Marriott z Ryszardem Krauze, jednym z najbogatszych ludzi w Polsce. Niewiele później z milionerem spotkał się poseł Samoobrony, Lech Woszczerowicz. Wbrew zapewnieniom Kaczmarka i szefa PZU, Jaromira Netzela, tego drugiego w ogóle w Marriottcie nie było. Następnego dnia rano, przerażony Lepper boi się o swoje życie. Woszczerowicz spotyka się z nim tego samego poranka. Janusz Maksymiuk, który również był rano u Leppera, rozmawia telefonicznie z Piotrem Rybą, który ma przyjąć od agenta CBA łapówkę za odrolnienie fikcyjnych gruntów. Akcja się nie powodzi. Ryba nie przyjmuje pieniędzy. Prawdopodobnie został ostrzeżony. Podobnie Lepper. Co z tego wynika?

Łańcuszek wątpliwości
Niewiele. Łańcuszek zdarzeń jest niezwykle wątły i rodzi więcej wątpliwości niż wyjaśnień. Pewne jest jedno: Kaczmarek, Kornatowski (szef policji) oraz szef PZU Jaromir Netzel złożyli fałszywe zeznania. To oczywiście poważnie podważa wiarygodność świadka koronnego IV RP, Janusza Kaczmarka. Kłamstwa byłego szefa MSWiA to dla rządzących znakomita pożywka. A było ich więcej. Mówił o tym choćby wczoraj, w TVN24, Sylwester Latkowski, w którego domu nastąpiło zatrzymanie byłego szefa MSWiA. Z przeprowadzonej przez niego i Piotra Pytlakowskiego z „Polityki” rozmowy z Kaczmarkiem wynikało, że mijał się on z prawdą wielokrotnie, prowadząc własną grę, nieraz dla uzyskania efektu. To nie ulega wątpliwości. Równie ważne jest jednak to, czy choć częściowo mówił prawdę. Jeżeli tak – świadczy to o rządach PiS, przede wszystkim zaś o Zbigniewie Ziobrze, bardzo źle.

Kaczmarek niezwykle utrudnił sytuację, interpretację zdarzeń. By kłamać, musiał mieć cel. Tym celem była najprawdopodobniej ochrona własnej osoby. Jeżeli nie oparta tylko na kłamstwach, swym obecnym zachowaniem, Kaczmarek szkodzi sprawie. Rzucając kolejne oskarżenia, choćby na wiecu LPR pod kancelarią premiera, jeszcze bardziej obniża swoją wiarygodność. Brnie w niejasności, które na pewno nie przysporzą nikomu, łącznie z nim, niczego dobrego.

Łańcuszek pytań
13 lipca. CBA pod domem Ryszarda Krauze. Do Jarosława Marca, szefa Centralnego Biura Śledczego, dzwoni Mariusz S., szef wywiadu kryminalnego Komendy Głównej Policji. Przekazuje mu informację. Następnie Marzec dzwoni do szefa policji, Konrada Kornatowskiego. Ten z kolei informuje o sprawie Janusza Kaczmarka. Do Kornatowskiego dzwoni potem informator, „znajomy od śrub w samochodzie. Od odkręconych”. Mówi, że żona Kaczmarka może mieć „gości z CBA”. Kornatowski dzwoni też do Netzela, upewniając się, czy ten pamięta, co ma powiedzieć w zeznaniach. Jest przy tym wyraźnie zaniepokojony samym faktem poproszenia szefa PZU o stawienie się w CBA.

Treść rozmów stanowi dowód na kłamstwa w zeznaniach Kaczmarka, Kornatowskiego i Netzela. I owszem. Najważniejsze pytanie brzmi jednak: dlaczego? Dlaczego Kaczmarek ukrywał fakt spotkania z Krauze? Ze względu na przeciek? Dlaczego zatem Kaczmarek mówi Krauzemu o akcji CBA? Dlaczego w całej sprawie czynny udział bierze Kornatowski, którego przecież mogłoby to nie obchodzić? Dlaczego Kaczmarkowi ślepo wysługuje się Netzel, który o niczym nie wie, a ma być tylko alibi? Dlaczego Kaczmarek boi się udowodnienia faktu spotkania z Krauze, skoro sam fakt spotkania jest marnym dowodem? W dodatku – nie wie o istnieniu monitoringu w hotelu Marriott? Jaka jest rola Krauzego w całej tej grupie i jakie zarzuty zostaną mu postawione?

Łańcuszek zdarzeń
Wiemy już, że Kaczmarek dowiedział się o akcji od Zbigniewa Ziobry. Ziobro miał przekazać mu informację o finale akcji CBA, by ochroniarze BOR w przypadku złapania Leppera na gorącym uczynku, zrezygnowali z ochrony wicepremiera. Czy jest to zgodne z prawem – dopiero się okaże. W każdym razie instrukcja ta wyraźnie obrazuje fakt, iż Lepper był brany pod uwagę jako osoba zamieszana w łapówkarski proceder. To rodzi kolejne pytania o samą akcję CBA i jej prawne umocowanie, wątpliwość „prowokacja czy intryga?”. Podobne wątpliwości rodzi zresztą nagranie Leppera przez Ziobrę, która to rozmowa miała stanowić gwóźdź do trumny szefa Samoobrony. Jeżeli w wyniku szlachetnych intencji zostało złamane prawo, nie może być dla takich przypadków tolerancji. Jak zresztą twierdzą przecież przywódcy PiS, jeden przypadek pobłażliwości wobec łamania prawa przez elity rodzi pokusę kolejnych przewinień.

Hipotetyczny bieg zdarzeń, zgodny z ustaleniami prokuratury, mógł wyglądać tak: Kaczmarek dowiaduje się o akcji od Zbigniewa Ziobro. Jedzie na pogawędkę do dobrego znajomego, Ryszarda Krauze, z którym spędza niecałe pół godziny. W rozmowie analogicznej do nagrań Gudzowaty-Oleksy, panowie swobodnie dyskutują o elitach władzy i sprawach pokrewnych. Kaczmarek mówi Krauzemu o planowanej na następny dzień akcji CBA. Krauze zaprasza do siebie posła Samoobrony Lecha Woszczerowicza, z którym i tak miał już rozmawiać. Dyskutują o córce Woszczerowicza, zatrudnionej w jednej z firm Krauzego. Krauze przy okazji mówi też Woszczerowiczowi o akcji przeciwko jego szefowi. Z samego rana Woszczerowicz stawia się u Leppera. Przekazuje mu informację. Lepper daje z kolei znać o sprawie Maksymiukowi, który dzwoni do Piotra Ryby. Ryba wycofuje się z transakcji.

W takim przypadku Lepper musiałby kłamać w sprawie nieznanej mu osoby, która miała przybyć do niego 6 lipca rano i ostrzec przed zagrożeniem. Musiałby też kłamać w sprawie telefonu, który rzekomo otrzymał od prawdopodobnie tej samej osoby. Oba te fakty można sprawdzić. Jest monitoring, są billingi. Dlaczego prokuratura się do tego nie odniosła? Lepper miałby motyw: jeżeli faktycznie łapówka była przeznaczona dla niego, poprzez stworzenie anonimowego człowieka ujawniającego zamiary CBA, szef Samoobrony mógł starać się stworzyć wrażenie, iż była to polityczna akcja, wymierzona przeciwko niemu. Przeciek zaś, wobec małych szans powodzenia operacji, był kontrolowany. Lepper mógł też kłamać w sprawie ostrzeżenia, jakie miał otrzymać podczas czerwcowej rozmowy z ministrem sprawiedliwości. Byłby to dodatkowy trop, mający odwrócić uwagę od jego roli w sprawie. Trudno do końca orzec, czy wiarygodne jest wyjaśnienie, mające dowodzić, iż informacji od Ziobry nie skojarzył z późniejszym ostrzeżeniem od tajemniczego rozmówcy. W ABW zeznał, że nikt go o akcji nie ostrzegał.

Łańcuszek powiązań
Cała sprawa jest niezwykle zawiła. Pełnię informacji (i tak niewystarczających, do jednoznacznych osądów) można poznać dopiero przy uważnym czytaniu prasy i, zazwyczaj codziennym, oglądaniu przez pół dnia kolejnych konferencji prasowych. Jak zatem wyciągnąć wnioski proste i przekonywające? Nie jest to obecnie całkowicie możliwe. Dość łatwo odczuć wobec całej, niezwykle szerokiej, sprawy bezsilność.

Mimo że same opublikowane przez prokuraturę rozmowy telefoniczne, formalnie nie dowodzą wiele poza tym, że kilka osób składało fałszywe zeznania, trudno nie docenić ich głębszej wagi. Trudno nie zauważyć, że oto grupa spośród najważniejszych osób w państwie, wyraźnie coś knuje. Najbardziej zagadkowe pozostaje pytanie o motywy. Motywy najwyraźniej osobiste, oparte na trwałej zażyłości. A jednak trudno uwierzyć, by naprawdę wszyscy oni ginęli za sprawę Leppera. Nie widać w tym (być może póki co?) żadnego interesu. Warto przy tym zauważyć, że wszyscy byli świetnie poinformowani, co mają robić. Wszystkie te ustalenia nie mogłyby ominąć Woszczerowicza czy Leppera. Szczególnie Lepper jest tu niewątpliwie zagadką. Być może zdarzeniom tym należy przypisać większą dozę przypadku, rozwoju niekontrolowanego, nie próbować układać ich w misternie skonstruowany, logiczny ciąg. Faktycznie trudno przy tym oczekiwać, w przypadku tego typu powiązań, jakichś formalnych struktur i klarownego podziału ról.

Z drugiej strony, mimo całego poczucia bezprawności działań podejrzanych, nie bardzo widać dowody pozwalające któremuś z nich (a zapewne było ich więcej niż wynika to z samych nagrań, pojawiają się w nich przecież postaci mniej znane jak Mariusz S. czy „znajomy od odkręconych śrub” – czy to jest właśnie Układ?), coś poważnego zarzucić. Niby można z tych rozmów wyczytać pewne objawy patologii służb, a przecież niecałe dwie godziny po efektownej konferencji prokuratury trzej podejrzani, co jest dość komiczne, zostają wypuszczeni na wolność. Sąd zapewne, z braku wystarczających dowodów, nie wydałby zgody na areszt.

Łańcuszek błędów
Władza nie pozwala sobie zaufać, bo popełnia zbyt wiele błędów, bo rozgrywa przy użyciu służb medialne spektakle, bo min. Ziobro nie jest na urlopie itd. Jej oponenci spod znaku Kaczmarka kłamią z kolei na każdym kroku. A mimo to byli przecież uczestnikami wydarzeń w jej centrum, ludźmi tej ekipy. Kaczmarek, występujący w raporcie Rokity Kornatowski, Marzec, powoływany na szefa PZU w nerwowej atmosferze, szerzej nieznany Netzel. Nawet Krauze, podobno jedyny biznesmen, któremu ufa prezydent. Poza nie dającym się przypisać Krauze, to wszystko ludzie obecnego systemu. Układ, który władza sama hodowała. To samo dotyczy choćby byłego ministra sportu Tomasz Lipca. Fakt, że potrafi się z niego oczyszczać (robiąc to, niestety, w kiepskim stylu), wcale tego nie zmienia. Jeżeli doszło do nadużyć, to mimo że mówią o nich obecni podejrzani, jest to równie ważne, jak gdyby ogłosił to Jarosław Kaczyński.

Socjolog Andrzej Zybertowicz, doradca premiera, mówił w TVN24 o zgubnym, niejawnym i niebezpiecznym bluszczu, który porasta każdą władzę. I o tym, że władza obecna, jako jedyna, potrafi ten bluszcz z siebie zrywać. Jak bardzo skorumpowane i patologiczne na różnych szczeblach byłyby rządy SLD, problem w tym, że praktycznie żadnego innego bluszczu niż obecny na szczycie władzy formalnie dotychczas nie ujawniono.


Tekst będzie dostępny także - za zgodą redakcji Wiadomości24.pl - w serwisie Lead.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 27.09.2007 02:54

spóźniony (+) bardzo duży za penetrację tematu i końcową konkluzję.. (ciepło, bardzo ciepło i jeszcze przydało by się kilka logicznych wniosków?)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.09.2007 16:50

(+) Zgadzam sie z Asenem. Najwazniejsza jest sama relacja. Agitacje zostawmy innym...

Gajowy: komentarze, w przeciwienstwie do artykulow, sa po to, zeby wyrazac w nich wlasne poglady...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Asen - "....zarzuty o składanie fałszywych zeznań przedstawiono w medialnym show"
GW - z 1-2 września, na pierwszej stronie - " Show z poszlakami" ... śledczy pokazali multimedialny show "
Piszesz o tym ze czekasz na tekst przedstawiony bez sympatii politycznych które to teksty cenisz sobie najbardziej a sam podświadomie "wklejasz" w swoje myślenie i kalki z GW. Przecież "medialny" czy "multimedialny show" ma jasne dla wszystkich negatywne konotacje. Czy za pomocą emocji można trzeźwo oceniać rzeczywistość ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo słuszne przemyślenia i analiza(+). Co do stosowania prowokacji uważam jednak, że jest to bardzo dobra metoda bo jak ktoś jest uczciwy to się żadnej prowokacji nie boi i czy ktoś mu oferuje 1000 czy 10 tys. zł nie ma tu znaczenia. Najbardziej boją się tych metod ci, co maja coś do ukrycia. Przecież prowokacje stosowane przez policję, czy dziennikarzy są na porządku dziennym, więc dlaczego wielu ludzi robi problem, że ta akurat była niezgodna z prawem? Sądzę, że dlatego iż dotyczyła najwyższych sfer, co się do tej pory jeszcze nie zdarzyło a nie zwykłego wójta. Inna sprawa to ta, że poprzez przeciek akcja CBA się nieudała-po prostu im wyżej sięgamy w hierarchii władzy tym trudniej ukryć podobną operację. Jednak skoro komuś przyszło kryć ministra Leppera by nie wpadł to widać naprawdę było coś na rzeczy bo inaczej czego miałby się bać?. A motywy pana Kaczmarka i całej reszty? Boję się, że nie poznamy ich nigdy i skończy się na gdybaniu...ale póki co śledztwo jest w toku

Komentarz został ukrytyrozwiń

podoba mi się, chociaż z niektórymi tezami się nie zgodzę. Mam swoje zdanie, ale to widać taka sprawa. Że gdzie dwóch Polaków tam będą trzy zdania;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.