Facebook Google+ Twitter

Polska w krainie koszmarów

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2014-06-26 17:06

Co determinuje wyobraźnię współczesnych Polaków? Gdzie bierze początek polskie mieszczańskie społeczeństwo? Na te i inne pytania próbuje odpowiedzieć filozof kultury prof. Andrzej Leder w wydanej niedawno książce "Prześniona rewolucja".

Obchodzone w czerwcu 25-lecie pierwszych wolnych wyborów dostarczyło powodów do dyskusji, analiz, podsumowań i prognoz. Wśród sporej liczby głosów można było wyłowić kilka wnikliwych stanowisk, podkreślających polski sukces na polu politycznym, gospodarczym, a jednocześnie zwracających uwagę na znaczny deficyt w sferze społecznej. Co do ostatniej, nie jest to myśl nowa, od lat bowiem wyniki badań potwierdzają, że tzw. niski kapitał społeczny stanowi polską piętę achillesową. Przede wszystkim brakuje nam wzajemnego zaufania – według tegorocznych badań CBOSU ponad 70% Polaków darzy swoich rodaków nieufnością. Konsekwencje tego stanu rzeczy ważą zaś zarówno na jakości współpracy, ale i zwyczajnej koegzystencji.

Imaginarium
Dlaczego zatem brakuje nam zaufania? Dlaczego w przeważającej mierze rozstrzyga egoizm oraz strach przed byciem wykorzystanym? Czy możemy myśleć o Polsce jako wspólnym projekcie? Czego nam potrzeba, aby w ten sposób myśleć?

Andrzej Leder w świeżo wydanej książce sugeruje, że po pierwsze świadomości tego kim jesteśmy, czyli autentycznej tożsamości, zarówno zbiorowej, jak i indywidualnej; a po drugie wspólnego imaginarium. Termin ten zapożycza autor od kanadyjskiego filozofa Charlesa Taylora. Jego znaczenie wyjaśnia następująco: „Imaginarium składa się więc z wyobrażeń połączonych z emocjami i osadzonych w etycznej ramie; wyobrażeń pozwalających przeżywać pewne historie, będące realizacją skrytych marzeń”. Przykładowe wyobrażenia: Polak kochający wolność, Matka-Polka, Polska Chrystusem narodów... Jest ich wiele.

Wyobrażenia, na które zwraca uwagę Andrzej Leder, w codziennej krzątaninie są niezauważalne. Stanowią psychikę narodu. Niemniej jednak ich istnienie ma realny wpływ i buduje pewien łańcuch zależności. Przede wszystkim determinuje modele zachowań, scenariusze postępowań, które realizujemy w życiu. Poza tym generuje wewnętrzną spójność, pewność siebie i przekonanie o jakiejś racji. Pozwala niekiedy dogadywać się bez słów, a już tym bardziej bez rzeszy prawników. I wreszcie umożliwia dokonanie orientacji w zakresie celów – decyduje, w jakim kierunku wspólnota podąża. Krótko mówiąc wyznacza przyszłość.

Hiperglobalnie albo po szlachecku
Takiego wspólnego autentycznego imaginarium, jak nie trudno się domyśleć, nie mamy. Co nie znaczy, że naszego postępowania nie determinują żadne wyobrażenia. Co zatem określa myślenie i postępowanie współczesnej mieszczańskiej klasy średniej?

Andrzej Leder wyróżnia dwa zasadnicze typy imaginarium. Jeden jest wynikiem wpływów wynikających z globalizacji i zasługuje na określenie londyńsko-nowojorsko-tokijskiego. Karmi się poczuciem, że należymy do szerszej zbiorowości – globalnego city. Kosmopolityzm tego rodzaju przesłania często fakt, że obywatele tego city wywodzą się – w tym, czy w poprzednich pokoleniach – spod polskich strzech.

Drugim typem jest imaginarium szlacheckie, ukształtowane przez warstwę stanowiącą przez stulecia dominantę polskiego społeczeństwa. Ten prymat od co najmniej XVII w. rósł w dużej mierze poprzez budowanie z jednej strony dystansu w stosunku do pozostałych członków społeczeństwa, z drugiej zaś mitu wyjątkowości stanu szlacheckiego, jako tego który swoją genealogię wywodzi od Sarmatów. Konsekwencją poczucia wyjątkowości stała się skłonność do sobiepaństwa, poniżania innych. Pogarda kwitnie w najlepsze nad Wisłą od stuleci.

Sen
Nie przeszkadza to jednak większości współczesnej świeżo upieczonej klasy średniej roić o herbowych korzeniach. To wydaje się przyjemniejsze i mniej wstydliwe, niż przyznanie się do chłopskiego folwarcznego dziedzictwa. Znakiem naszych postszlacheckich pragnień, być może na wpółświadomym, jest chociażby pleniące się budownictwo dworkowe – niczym z Pana Tadeusza.

Oba rodzaje imaginarium nie są autentyczne, ale jakby przylepione, zapożyczone, a w finale fałszywe. Nie dają nam szansy, by określić kim jesteśmy oraz w jakim kierunku zmierzamy, zarazem nie pozwalają określić trudnej przeszłości i dokonać wreszcie pogodzenia z nią. Andrzej Leder, budując swój wywód w dużej mierze w oparciu o psychoanalizę – nazywa ten stan snem, z którego wciąż nie potrafimy się przebudzić.

Rewolucja 1939-1956
Wciąż... bo w ten sen zapadliśmy przeszło 70 lat temu. Przed siedmioma dekadami dokonała się bowiem w Polsce rewolucja. Gehenna II wojny światowej, jako wydarzenie bez wątpienia traumatyczne, i odbudowa zrównanego z ziemią państwa – przesłoniły jedną z najważniejszych zmian, jaka miała miejsce w latach 1939-1956. Doszło tym okresie do rewolucji społecznej, która pociągnęła za sobą rewolucję w wyobraźni – imaginarium. Po pierwsze, z mapy miast polskich znikli Żydzi, przed wojną stanowiący znaczny procent ludności ośrodków miejskich. Ich majątki, warsztaty, domy przejęli Polacy. Taki stan rzeczy zrodził niespotykane do tej pory możliwości awansu w warstwie miejskiej. W ten sposób właśnie zaczyna rodzić się współczesne polskie mieszczaństwo, tutaj tkwią odległe korzenie dzisiejszej klasy średniej.

Po drugie, dokonała się kolosalna zmiana w zakresie własności – rewolucja agrarna. Duże majątki należące przed wojną do ziemiaństwa ulegają parcelacji i trafiają w ręce chłopów... jako zadośćuczynienie za dziejową krzywdę. Ich dotychczasowi właściciele zostają wypędzeni. Ta zmiana, również pozwala awansować społecznie, mimo że powstałe gospodarstwa są zazwyczaj małe i niewydolne. Rewolucja agrarna niesie jednak jeszcze poważniejsze skutki – następują przeobrażenia w imaginarium. Dochodzi do wywrócenia dotychczasowego hierarchicznego porządku. Przede wszystkim znika dwór – główne źródło krzywd i poniżenia.

Co istotne obie zmiany dokonały się bez zasadniczego udziału Polaków, co w niczym nie zaprzecza temu, że odpowiadały ukrytym, a nierzadko i wyrażanym wprost, pragnieniom dużej części przedwojennego społeczeństwa. Eksterminacji Żydów dokonali Niemcy, nowy porządek przyniesiony został natomiast ze Wschodu. Brak bezpośredniego udziału w tego typu fundamentalnym wydarzeniu, jakim jest rewolucja, nie dał szansy – jak wnioskuje Andrzej Leder – na upodmiotowienie nowego społeczeństwa. Jednocześnie został zburzony jeden porządek imaginarium, a w jego miejsce nie powstał żaden nowy.

Przebudzenie
Pozostała pustka, z którą do dzisiaj nie potrafimy sobie poradzić. Nie jesteśmy w stanie stworzyć nowego imaginarium, a zapożyczenia postszlacheckie czy hiperglobalne, które stanowią protezę, nie zdają egzaminu. Trudno odpowiedzieć na pytanie, jak mógłby stworzyć się taki projekt wyobraźni. Można jednak wywnioskować z książki Prześniona rewolucja. Ćwiczenia z logiki historycznej, że zamiast kluczyć wokół problemu, wpierw należałoby zmierzyć się z trudnymi pytaniami o własną tożsamość. Tożsamość być może niewygodną.

Warto pamiętać, że oprócz imaginarium szlacheckiego istniało w przeszłości (dzisiaj próbujemy je wyprzeć) – imaginarium folwarczne, pełne poczucia krzywdy i poniżenia. Zrodzone w myśleniu przykutego do ziemi chłopa pańszczyźnianego. Na ile udało nam się już zmierzyć z tą prawdą? Chyba dopiero zaczynamy, a pierwszym dobrze słyszalnym głosem na ten temat była sztuka Pawła Demirskiego W imię Jakuba S. (premiera – 8 grudnia 2011, Teatr Dramatyczny w Warszawie)

Oczywiście można się zastanawiać, czy nie odciąć wszystkiego grubą linią, czy nie lepsza nieświadomość. Czy nasza tożsamość nie jest jak oddzielna karta, na którą przeszłość nie ma żadnego wpływu. Polecam film Ida, w reżyserii Pawła Pawlikowskiego, który w kapitalny sposób opowiada o tym problemie, pokazując odkrywanie prawdy, z pewnością trudnej, na swój temat. Ale potrzebnej. Wiele zdążyliśmy już zamieść pod dywan. Warto przypomnieć, że lata 1944-1947 to w Polsce lata terroru, wojny domowej. A powojenne zmiany społeczne ufundowane zostały na wielkim cmentarzu lub krzywdzie wypędzonych.

Bardzo stary napis na świątyni w Delfach głosi – poznaj samego siebie. Warto chyba spróbować dokonać tej trudnej sztuki, a wtedy wreszcie może zaczniemy się zauważać, wzajemnie rozumieć i odbudowywać zaufanie. A może i uda się wytyczyć jakiś jeden, pełen różnorodności, ale jednak wspólny kierunek.

(Jerzy Cyngot)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.