Facebook Google+ Twitter

Polska w Lublinie pokonała resztę świata

Dzisiejszy wieczór w Lublinie niewątpliwie należał do sportu. Stadion miejski zgromadził wedle różnych źródeł od sześciu do nawet ponad siedmiu tysięcy kibiców żużla. Wspólnie świetnie się bawili Niemcy, Norwegowie i oczywiście Polacy.

Bilet oraz smycz, którą można było otrzymać przy wejściu na stadion. / Fot. Andrzej MorozŻużel w Lublinie to jedna z najpopularniejszych dyscyplin sportowych. I chyba nie ma innej, która w czasie jednych tylko zawodów potrafi zgromadzić nawet siedem tysięcy osób różnej narodowości, wieku, płci. Żeby dzisiejsza - niezwykle udana impreza - odbyła się bezpiecznie, od południa Policja zamknęła al. Zygmuntowskie, przy których znajduje się największy lubelski stadion. Na czele reprezentacji mistrzów świata stanął, by nie powiedzieć pojechał, Hans Nielsen. To on jako pierwszy zagraniczny i naprawdę liczący się zawodnik światowego formatu pojechał w polskim klubie. Co było zaskakujące - za swój team wybrał zespół lubelskich Koziołków! Informację o tym podano 1 kwietnia 1990 roku. Od tego momentu lubelscy kibice kochają Duńczyka zresztą z wzajemnością. Dzisiejszy turniej jest tego świetnym przykładem. Swój pobyt wielokrotny mistrz świata zaplanował z ...mistrzowską precyzją. W jego kalendarzu znalazły się - oczywiście obok zawodów - mecz w golfa z Marcinem Wójcikiem z kabaretu "Ani Mru-Mru", w piątek spotkał się z prezydentem Lublina, a dzisiaj w Galerii "Olimp" spotkał się ze swoimi wiernymi kibicami z Lubelszczyzny. Ekipę biało-czerwonych poprowadził z kolei Marek Cieślak. Mecz rozegrano przy sztucznym oświetleniu. Niestety nie po raz pierwszy zawiodło nagłośnienie. Na pierwszym wirażu obecni na stadionie praktycznie nie słyszeli spikera. I jest to jedyna wpadka organizatorów tej tak ważnej i naprawdę udanej imprezy o międzynarodowym charakterze.
rywale na torze / Fot. Andrzej MorozWracając do meczu. Komisarzem toru w czasie zawodów był znany tysiącom kibiców speedwaya nie tylko w naszym kraju Zenon Plech. W pomeczowych rozmowach chwalił on lubelskich kibiców, organizatorów turnieju oraz zachęcał do tego, by zrobić wszystko, aby w Kozim Grodzie ponownie ścigali się najlepsi. Z kronikarskiego obowiązku należy dodać, że zawody dla tych kilku tysięcy polskich kibiców wygrała reprezentacja Polski, pokonując reprezentację mistrzów świata 51:39. W polskiej reprezentacji najwyżej punktowali Hampel i Kasprzak, zdobywając po 12 punktów. Kołodziej zdobył 11 oczek, Dudek - 8, Janowski - 7 a wychowanek lubelskiego toru niestety tylko 1. W teamie mistrzów świata najwyżej punktował Ward uzyskując 11 punktów i Hancock, który zdobył 9 oczek. Mecz przebiegał spokojnie, bez upadków chociaż momentami walka była toczona bark w bark. Wokół tego pojedynku gigantów odbywały się różne imprezy okolicznościowe.
Na trybunach wszyscy bez wyjątku kibice bawili się znakomicie / Fot. Andrzej Moroz Trybuny lubelskiego stadionu wypełnione były po brzegi. Zdecydowana większość z kibiców obecnych na dzisiejszej imprezie, to zdeklarowani fani tej dyscypliny sportowej. Obecne były wręcz całe rodziny. Żużel należy do tych imprez masowych, kiedy jedyną oznaką fanatyzmu jest gromkie kibicowanie. Dlatego też na koronie lubelskiego stadionu można było spotkać kibiców, którzy z całą pewnością nie mają za sobą nawet egzaminu na zakończenie szkoły podstawowej. To gwarantuje, że lubelscy zawodnicy i w kolejnych latach nie będą się ścigać przy pustych trybunach. Obok Polaków, siedzieli dzisiaj młodzi Norwegowie i Niemcy. W rozmowie ze studentem z Dortmundu dowiedziałem się, że na mecz zabrali go norwescy koledzy. Niemiec był zachwycony atmosferą imprezy i żartował - nawiązując do sjenitu, który obficie sypał się na trybuny spod kół motocykli - że jest to chyba jedyna na świecie dyscyplina sportowa, kiedy ludzie płacą za bilet ze świadomością, że wrócą ze stadionu brudni od pyłu i ...obrzuceni "kamieniami" przez zawodników. Bardzo szybko nawiązały się i inne towarzyskie rozmowy, w czasie których z ciekawością dopytywał on o imprezy żużlowe w jego ojczystym kraju. Norwescy kibice z kolei dzisiejsze popołudnie i wieczór mieli zaplanowane do późnych godzin wieczornych. Po turnieju żużlowym gremialnie udali się na mecz... piłki ręcznej, który rozgrywany był od 20-tej pomiędzy lubelskim SPR, a norweskim FC Midtjylland w hali na Globusie.
Kibice / Fot. Andrzej Moroz Wracając do meczu żużlowego, co by nie mówić na światowym poziomie, nie obyło się bez komentarzy na tematy związane z lubelskim podwórkiem. Budowany obecnie nowy stadion miejski zostanie niedługo oddany do dyspozycji lubelskich piłkarzy z "Motoru". Fanatycy i sympatycy speedwaya w grodzie nad Bystrzycą mają więc nadzieję, że obecny stadion zostanie przekazany przez ratusz właśnie zawodnikom jeżdżącym na swoich stalowych rumakach w przeciwną stronę ruchu wskazówek zegara. Ta impreza - zarówno pod względem poziomu sportowego, organizacji, bezpieczeństwa jak i postawy kibiców zasługuje na pochwałę i reklamę. A potencjalni sponsorzy z Lubelszczyzny mieli świetną okazję by się po raz kolejny przekonać, że inwestycja w sport żużlowy nie jest inwestycją zmarnowaną.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.