Facebook Google+ Twitter

Polska według Palikota - obrazki blogowe

Pierwsze garnitury Rzeczypospolitej aktywnie przedstawiają w rozmaity sposób stan kraju, swoich prac oraz jądro światopoglądowe. Blog jest świetnym monitorem kontrolnym państwowego organizmu.

Janusz Palikot w swojskim porywie. aquenral.net/CC3.0 / Fot. Jan Wawrzyniak Media z apetytem przyglądają się, cóż nowego zamyśla Janusz Palikot. Jednak, to nie ta popularność jaka wyrażała się wysokimi liczbami procentowymi jeszcze niedawno. Prześcigają się przy tym media w odczytywaniu jakowychś ukrytych znaczeń niby w senniku albo innej księdze przepowiedni. Czy aby spoziera z "Poletka Pana P." (tak nazywa się blog Palikota zwany Dziennikiem) jakaś apokalipsa, którą mogą poruszyć się masy? Czy doprawdy można obawiać się erupcji anarchicznego rozgardiaszu za sprawą dość ekscentrycznego polityka, któremu jednocześnie bez trudu przyszłoby stanąć w szranki z Yello czy konkurować z Różową Panterą?

Kreator niejednego przebudzenia zaskakiwał w ostatnich tygodniach. Gdyby przeglądać ten swoisty raport o kondycji narodu od przykładowej "Edukacji seksualnej" z dnia 25 marca tego roku, to wydaje się, że można być spokojnym wbrew pomrukom oburzenia. Zaczyna się nieźle: "W żadnym razie nie wolno iść tropem Watykanu. Polskie rozwiązanie jest tu bardzo dobre. Czyli 15 lat jako dopuszczalny prawnie okres takiej inicjacji. (...) Sporej części komentatorów tak się to pomieszało w głowie, że twierdzą, iż my jesteśmy zwolennikami pedofili. Doprawdy, wielki jest lęk przed Ruchem i Europą Plus!" Taka zajawka pozytywnego credo dla każdego.

Podążając dalej muszę zapisać sobie w notesie, aby podumać kim są: "Histeryczny Miller, marksistowski Tusk, radiomaryjny Kaczyński". W zestawieniu nie pojawił się Antoni Macierewicz, a do trzech umie zliczyć. Nadwątliło to moją wiarę w doszukanie się, choćby poszlaki wskazującej na spisek.

Blog jest miejscem, gdzie można przedstawić swoją obecność w świecie na zasadzie nieskrępowanego suplementowania. "Strach czy nie strach?", to refleksja ze spotkań na Śląsku. "(...) przyszli narodowcy. (...) przyszli w dużej grupie i byli bardzo obecni. Ich lęk i prawdziwy ból wiele mówił o tym jaka jest dziś Polska." Myślę, że zmiany jakie proponuje Ruch Palikota są godne rozważenia, o ile tylko "głębsza integracja europejska" nie będzie poczynać się od spolegliwości w cieniu Środy.

Galeria zimowych fotografii z wypoczynku Palikota akcentowana swojskim kominkiem jest prawdziwą atrakcją "Poletka Pana P." Po prostu: śliczne. Z topniejących śniegów wyłania się postać Aleksandra Kwaśniewskiego, który nie jest w otoczeniu Palikota gościem przypadkowym. To już nie jest Polska według Palikota: "Europie potrzebny jest Aleksander Kwaśniewski Prezydent Unii Europejskiej." Śmiem sądzić, że lepsze to niż narodowcy ale kłopot zasadza się w pewnej egzemplaryczności Szanownego Kandydata. Jako jeden wydaje się być nieliczny. Za to w sondażach najmilej widzianych polityków przy polskim świątecznym stole był drugim w zestawieniu, ustępując jedynie Bronisławowi Komorowskiemu. Chyba dobrze to wróży na przyszłość, wszak jest kogo popchnąć.

Pewną fastrygą dla bezrobotnych zdaje się być nitka gazowej nadziei, gdyż "to wielka szansa naszego kraju!" Tusk staje się około 8 kwietnia mniej "histeryczny": "Premier jakby nie rozumiał jaką wielką szansą dla miejsc pracy w kraju są takie machinacje Putina! I zamiast zacząć kombinować jak to przekuć na sukces kraju, ucieka od tematu, bo się boi oskarżenia o zdradę." Czy można przy tym domniemać cudu na miarę artykułu 127 kodeksu karnego? Nie od dziś wiadomo, że kobiety uwielbiają zaborców i gwałtowników, choćby byli z kosmosu. Poza tym, czego nie powie Palikot, to powiedzą inni.

Janusz Palikot przedstawia krainę mlekiem i miodem płynącą w każdej możliwej formie. Przykładowy "Apel" z 9 kwietnia domaga się recepcji dla pewnego procesu pamięciowego jego autora: "Polska jest krajem narastających różnic ekonomicznych, krajem na podsłuchu, krajem o niesłychanym wprost wpływie kościoła katolickiego. Debata polityczna to dyskusja o Smoleńsku i jałowy spór pomiędzy jedną i drugą prawicą."

Pod datą 10 kwietnia wymowne milczenie, zaś pod tytułem "Wypijmy za błędy..." jaśnieje promienny wizerunek Janusza Palikota z pewnym zabarwieniem w warstwie przedmiotów przedstawionych jednoznacznie zmuszając do skojarzeń z Janusz Palikot nawiązuje do dialogu. dawidkujath.blogspot.com/CC3.0 / Fot. dawidkujath.blogspot.comtoastem. Fotografie na blogu podobają się jeszcze bardziej.

17 kwietnia wieści dla niektórych hiobowe: "Leszek Miller umarł. Nie istnieje. W lipcu 2014 roku zostanie odwołany z funkcji szefa SLD." Wielość nieszczęść oszczędnie poddana pod tytułem "Trup Millera" skłania do refleksji ale nie przesadzajmy. Oprócz tego mamy jeszcze "Nieudolność Piechocińskiego", która ma miejsce "W kraju bez kapitału, z rządem bez wyobraźni, ministrem, który nie wie o memorandum w sprawie rury gazowej z Rosji przez Polskę to nawet Miller wreszcie zamilkł i przez dzień nie mówił co myśli o Palikocie."

Oto piękna Polska nasza cała, aczkolwiek przedstawiana fragmentarycznie na miarę wieków minionych i przyszłych. Dyskursem blogowym, pigułką internetowej wiedzy politycznej można wyrazić niesłychanie wiele. Bardzo liczna grupa odbiorców poprzestanie na tej odrobinie dziegciu, jako na sądach wyroczni nieomylnej. Będą też tacy, którzy nie dodadzą od siebie nawet dwóch słów.

article by Paweł Jankowski

utwór udostępniany na licencji CC3.0

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Palikot ma słuszność w wielu sprawach. W tym nie widząc w Putinie zaborcy i gwłatownika. Denerwujące jest dla mnie bezkrytyczne poparcie ze strony tego pierwszego dla molocha UE i jego księżycowej gospodarki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.