Facebook Google+ Twitter

Polska zniewolona przez tradycję?

My, Polacy, lubimy świętować rocznice. To zdanie określa polską mentalność trochę tendencyjnie i na wyrost, ale przecież właśnie stereotypy wzbudzają najbardziej krwawe dyskusje i doprowadzają do erystycznych rękoczynów.

A rocznica wprowadzenia stanu wojennego to przecież doskonała okazja, by rzucić się w otchłań martyrologii. Czy aby na pewno?

Przyznaję się bez bicia, że większą część wczorajszego dnia przeżyłam w błogiej nieświadomości. Zegarek poszedł w odstawkę, zacisze położonego na obrzeżach Lublina osiedla dawało przyjemne uczucie odosobnienia, a zaglądanie do jakichkolwiek serwisów informacyjnych wydawało się bluźnierstwem w obliczu uroku sobotniego przedpołudnia. Przyszła jednak chwila, gdy postanowiłam zaspokoić potrzebę rozruszania kości. Wyruszyłam więc (autobusem, rzecz jasna) w stronę Empiku.

Początkowo wszystko szło jak po maśle. Empik otwarty, półki pełne dóbr intelektualnych, powietrze przesiąknięte muzyką, słowem pięknym i cudnym obrazem, w portfelach szelest banknotów (albo grzechot wszelkiej maści kart płatniczych). Żyć nie umierać, bogactwo polskiej i światowej kultury aż biło po oczach. Obejrzałam więc co trzeba, przeczytałam to i owo (a nawet pokusiłam się o zakup!) i po kilku bitych kwadransach, otumaniona natłokiem wrażeń, wydostałam się na zacne Krakowskie Przedmieście. Tu spokój mojego ducha został naruszony.

„Obława! Obława! Na młode wilki obława / Te dzikie, zapalczywe, w gęstym lesie wychowane!” Ciągle żywy bard, Jacek Kaczmarski. Nie ukrywam, że dochodzący z głośników śpiew skutecznie przykuł moją uwagę. Zręcznie przedostałam się na drugą stronę ulicy i ruszyłam w stronę tłumu, który – na oko całkiem spory – okupował większą część Placu Litewskiego.

Prowizoryczny telebim z militarnymi migawkami, przechadzający się tu i ówdzie tajemniczy panowie we współczesnych zbrojach, naznaczeni piętnem „ZOMO”, wreszcie zwykli obywatele dzierżący w dłoniach flagi z napisem jednoznacznym: Solidarność.

Olśnienie. 13 grudnia. 27 lat temu. 1981. Cztery lata przed moimi narodzinami. Ogarnęło mnie lekkie uczucie wstydu, bo jak to tak, urodzona za komuny, pierwsze lata życia pędząca na kartkach, a tu – taka gafa. Zapomniałam o rocznicy. Cóż, zdarza się, uczucie żalu implikuje możliwość poprawy. Postanowiłam rozejrzeć się uważniej po zgromadzonych licznie twarzach współobywateli.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 17.03.2009 20:32

+ za inne spojrzenie

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.03.2009 20:31

Od całkiem długiego czasu nasi wszystkowiedzący politykopodobni usiłują nas przekonać że obchodzić szumnie powinniśmy a i owszem tyle że rocznice wydarzeń związanych nie ze zwycięstwami lecz z klęskami.
Każdy normalny samodzielnie myślący człowiek stara się lekcję którą odebrał przy jakiejś porażce zapamiętać ale żeby ją od razu świętować ??? Święto ma być powodem do radości a z czego się tu cieszyć że wybuchła wojna czy któreś powstań jeśli w jednym i drugim przypadku dostaliśmy nieźle w d..... co na jakiś czas odebrało nam chęci do zrywu. Oczywiście że należy pamiętać o ludziach którzy w tej czy tamtej nie udanej próbie polegli bo to świadczy o naszym do nich szacunku. Jednakże wychwalać i świętować trzeba głośno rocznice zwycięstw gdyż tylko to podbudowuje ducha narodu i zwiera znacznie rozluźnione szyki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.