Facebook Google+ Twitter

Polskę ogarnęła galeriomania? Coraz więcej Polaków wybiera zakupy w centrach handlowych

Największymi rynkami centrów handlowych w Europie w 2013 r. okazały się być m.in.: Rosja, Wielka Brytania i Turcja. Zaraz za nimi znalazły się Polska i Niemcy. W 2014 r. może się to zmienić, bo ta branża wciąż rozwija się dynamicznie.

 / Fot. Łukasz Gdak/PolskapresseSytuacja kryzysowa, jaka miała miejsce w zeszłym tygodniu w niedawno powstałej galerii poznańskiej - City Center spowodowała, że mogliśmy ponownie zastanowić się czy rzeczywiście usilne lokowanie centrum handlowych pośród architektury miasta jest konieczne. Czy nie czujemy już przesytu? Czy w Polsce nie otwiera się zbyt wiele tego typu punktów? Dziś niemal w każdym mniejszym mieście zakupy robi się w centrach. Inwestorzy nie ograniczają się jedynie do miast wojewódzkich, bo w tych od galerii aż się roi. Kolejny raz za świetny przykład może posłużyć Poznań. W zeszłym roku zaraz przy dworcu PKP otwarto City Center. Inicjatywa była krytykowana przez poznaniaków, ponieważ wraz z galerią powstał niechciany nowy dworzec. Okazało się, że centrum handlowe zupełnie nie pasuje do architektury miasta, jest przy tym niefunkcjonalne i niefortunnie połączone z dworcem PKP. Nie bez przyczyny otrzymało tytuł Makabryły 2013. Z kolei rok wcześniej w tym samym konkursie brała udział inna poznańska galeria - MM. Co więcej, pojawiły się już plany wybudowania kolejnego centrum handlowego o nazwie "Łacina", które ma stanąć niebawem w bliskim sąsiedztwie chętnie przez Poznaniaków odwiedzanego punktu handlowego- Malta.

Jeszcze nie tak dawno wśród Europejczyków galeriami pochwalić się nie mogliśmy. Dziś mamy ich w nadmiarze, a będziemy mieć jeszcze więcej. Wciąż dyskutuje się o wprowadzeniu zakazu handlu w niedzielę. Głosy w tej sprawie są podzielone, jednak szalę przeważa większa część Polaków. Aż 70 proc. z nas zadeklarowało w ubiegłym roku, że zakupy robi właśnie w sobotę lub niedzielę (badania SMG/KRC Millward Brown przywołane przez serwis PropertyNews). Weekendy przynoszą więc znacznie więcej zysku niż pozostałe dni tygodnia. Kto odważy się zamknąć dostęp do prawdziwej skarbonki? Centra handlowe również wpływają na gospodarkę kraju, ponadto zapewniają rozrywkę obywatelom. Kto zamknie obiekt przynoszący tyle zysków? W 2012 r. sprzedaż w centrach handlowych uplasowała się na poziomie 16 proc. całkowitej sprzedaży detalicznej - podaje serwis BizTok. Tylko o 3 punkty procentowe mniej niż w całej Unii Europejskiej. Dlatego nikt nie może zarzucić galeriom, że generują zbyt małe zyski i duże straty.

Dzielnice zakupowe królują w polskich miastach, mając na to przyzwolenie mieszkańców i władz. Szybko się rozwijają i zachęcają inwestorów do transakcji, powodując także popularyzację polskich sieciówek. Firma LPP, która posiada swoje punkty sprzedaży w niemal każdym centrum handlowym w Polsce dziś otwiera sklepy w innych krajach, m.in. w Niemczech, Chorwacji i Katarze. Zyski dla właścicieli i przedsiębiorców nie generują się same. To my, konsumenci przyczyniamy się do takiego stanu rzeczy. Rzadko protestujemy przeciwko budowom kolejnych powierzchni handlowych, wręcz przeciwnie wydajemy w nich wielkie pieniądze. Dwa lata temu statystyczny Polak zostawił w centrum handlowym blisko 3 tysiące złotych. Przy minimalnej pensji oscylującej w granicach 1200 zł to bardzo pokaźna kwota.

Ale czy centra handlowe są nam niezbędne do życia? Pewnie nie, jednak to życie ułatwiają. Zgrupowane w jednym miejscu wielobranżowe sklepy pozwalają na łatwe i szybkie zrobienie potrzebnych zakupów. Jednak tak samo jak chociażby telewizja galerie kradną nasz cenny czas. Do tego wypełniają miasta po brzegi. Zabierają przestrzeń, zapewniając tłumy ludzi i ciągły hałas. Jednak co za dużo, to niezdrowo. Zaczynam wierzyć, że to powiedzenie dotyczy wszystkich aspektów życia i każdej branży we współczesnej gospodarce. Czasem i od przybytku głowa zaboli.

Ewa Nowak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Gdyby każdą z tych "obórek" przyszłości wzorować wedle świetlicy Tejkowskiego to skończyłoby się na nieskrępowanym barterze z rolnikami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/... nie są niczym złym./

Aj, znów absolutyzm. Moim zdaniem są negatywy i pozytywy.

Problem jest raczej w tym, że (teoretycznie) to co nie zabronione, to dozwolone.
Jeśli zatem ktoś doszukuje się negatywów, powstaje natychmiast pytanie o realny sposób ich wyeliminowania ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Centra handlowe, które pomagają znormalnieć wielu producentom, dostawcom i sprzedawcom z wczorajszych bazarów, targowisk i ryneczków, nie są niczym złym. Grunt, aby nie wyrastały w kolizji z otoczeniem, aby nie powodowały zakłóceń w komunikacji intra- i interpersonalnej. Takie molochy najczęściej nie są wzorem w nawiązaniu do Karty Ateńskiej (szeroko rozumiana architektura), co ma też wpływ na zmrówczonych pracowników. Oczywiście, galerie i powierzchnie użytkowe to nie tylko drobni kapitaliści (nawet to słowo wydaje się być na wyrost), ale cała siła napędzająca wielki biznes, a więc uznane marki towarów i usług wszelakich. Niemniej centra pomagają unormować ruch kołowy w mieście (a przynajmniej tak być powinno). Niekiedy zapewniają rozrywkę. Co najważniejsze: często wygrywają atrakcyjną ofertą cenową. Nie trzeba być zwolennikiem powrotu do budowy piramid, ale życie na miarę XXI wieku ma też i taki aspekt kompleksowo-przestrzenny.

Jeszcze słówko: poznańskie CC budziło we mnie więcej pozytywów, aniżeli złych myśli. Nie byłem skłonny uważać tego giganta za koszmar pod jakimkolwiek względem. Jednakowoż cieszę się, że obyło się bez ofiar.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlatego spytałem właśnie o sens artykułu.
W szerszym kontekście, który nie został wyrażony, jest sens, a nawet potrzeba dyskusji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukasz, a później Elżbieta wyjaśnili, że przesytu nie ma. Skoro budują, widocznie jeszcze są potrzebne. Ponieważ nie buduje ich przeciętny Iksiński, to nie nasz "przeciętniaków" problem. W końcu kumulacje kapitału prawdziwi kapitaliści muszą gdzieś robić... a i może jakiś kapitalik trochę przeczyścić przy okazji, przedestylować... podatki objechać dookoła... Krótko, tak ma być i koniec... A że wyrżną finansowo małych - kogo to wśród dużych interesuje? A już najmniej obchodzić to powinno kupującego, który chce mieć towar tani i dobry. Niech się mali zrobią dużymi...! Najlepiej przy pomocy kredytów... bankowych i dotacji unijnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie czuję przesytu w swoim mieście . Obiektów , które można nazwać " Galeriami handlowymi " jest w Szczecinie może 3 . Poza tym markety , super markety , dyskonty .
Gdzie wejdziesz pełno ludzi . Kto ma czas może spore pieniądze zaoszczędzić korzystając z promocji .
Dam przykład , ulubioną kawę kupuję za 17 - 18 zł . Taka sama w sklepie osiedlowym kosztuje 27 zł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Czy nie czujemy już przesytu?/

To zależy w czym. Na przykład przesytu w analizowaniu przesytu..?
Szczególnie nie swojego ? Hmm. Jak ich będzie za dużo, to będzie mniej.

Abstrahując już od administracyjnych uwarunkowań regulujących pozwolenia na budowę tych...hmm... obiektów, cóż daje nam konstatacja o możliwym i nawet prawdopodobnym przesycie ?
Ma to być postulat czego ? Bojkotu ? Wyprowadzki na wieś spokojną, a wesołą ?
A może protestów ?

Chyba że to taka sobie refleksja... ok, stąd mój taki sobie komentarz ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.04.2014 17:13

W ubiegłym tygodniu robiłem zakupy w dużym markecie sieci na T. W promocji mieli tego dnia banany, cena - 3,48 zł/kg. Wracając z zakupami przechodziłem obok stoiska z owocami i warzywami, które stało na chodniku. Można było w nim kupić banany - po 6 zł/kg. Wieczorem podczas spaceru z psem zajrzałem do sklepu osiedlowego (w bloku obok). Za kilogram bananów trzeba było tam zapłacić 6,50 zł.

Wybieram centra handlowe i duże sieci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.