Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21073 miejsce

Polski balet ma czym błyszczeć!

Wreszcie progresywne pojmowanie tańca, biorące pod uwagę niezniszczalne dziedzictwo klasyki baletowej jak i dorobku tańca współczesnego, zagościło na scenę narodową. Tym samym, z ponad dwuletniego marazmu, w jakim zdawała się go pogrążyć Jolanta Rybarska, balet TWON wychodzi z kryzysu.

plakat do "Tristana" / Fot. TWON Oglądając „Tristana” do muzyki Richarda Wagnera czułam się jak w Operze Paryskiej: odpowiednio dobrane role solistów, idealnie zgrany corps de ballet i świetna forma tancerzy karmiły moje głodne polskiego baletu oczy przez niemal całe dwie godziny. Krzysztof Pastor (nowy dyrektor baletu Teatru Wielkiego Opery Narodowej), powróciwszy z emigracji, przypomina, że warszawski zespół godzien jest trudnych wyzwań i że może sobie z nimi brawurowo poradzić. Stworzona przez niego choreografia (mająca swoją prapremierę na scenie Królewskiego Baletu Szwedzkiego) jest przykładem baletu współczesnego, który nie neguje dorobku XIX-wiecznych mistrzów.

W „Tristanie” można podziwiać panie tańczące na pointach - wykonujące klasyczne, ekspresywne jetés i ujmujące pas de bourré - oraz panów o lekkim acz męskim skoku. Jednakże (Bogu dzięki!) Pastor swój balet tylko klasycyzuje. W swojej choreografii wykorzystuje także wpływy XX-wiecznych reformatorów począwszy od George’a Balanchine’a (delikatny układ nóg) i Marthę Graham (release) po dziś żyjącego, szwedzkiego awangardzistę, Matsa Eka (charakterystyczne zabudowanie przestrzeni dłońmi). W związku właśnie z szacunkiem do klasyki jak i bazowaniem na nowej technice baletowej „Tristan” jest dziełem jak najbardziej współczesnym w całej pozytywnej akceptacji tego określenia.

 / Fot. Ewa KrasuckaJednakże zanim przejdę do analizy poszczególnych składników współczesności, które poza choreografią przyczyniły się do stworzenia tego ważnego widowiska, wydaje mi się wartą wspomnienia historia, która wędruje od średniowiecza po kulturze europejskiej. Miłość Tristana i Izoldy doczekała się różnorodnych wersji, często zaprzeczających się wzajemnie; możemy spotkać nawet taką, która mówi o kazirodczym uczuciu brata i siostry. Krzysztof Pastor wykorzystał w swoim „Tristanie” ogólnie przyjęty układ historii, XIX-wieczną adaptację celtyckiego mitu przez Josepha Bédiera. Tym samym tytułowy bohater jest dzielnym wojownikiem i po kolejnych brawurowo stoczonych bitwach ma za zadanie odebrać z rąk Irlandczyków Izoldę, przyszłą żonę króla Marka. I nic nie stałoby na przeszkodzie pięknemu i banalnemu zakończeniu, gdyby nie fatalna pomyłka: dwójka bohaterów wypija przez przypadek napój miłosny, przygotowany dla Izoldy i króla Marka gwarantujący im wieczną miłość. I tak rozpoczyna się tragiczne uczucie tych dwojga, co wcale kochać się nie mieli…
 / Fot. Ewa Krasucka  / Fot. Ewa Krasucka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+ Kolejny piękny artykuł.

Niezwykle mni eintryguje plakat do Tristana. I to nie od dziś. Cały czas mam wrażenie, że już widziałam gdzieś bardzo, bardzo podobny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie byłam; jednak widziałam :)
Dziękuję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.